Newsy

Agnieszka Szulim na okładce Maxima

Chcesz wiedzieć, jak długie są jej nogi? więcej

Pijacy z Karaibów

Wyspy Karaibskie kojarzą się wszystkim z piratami i zniewieściałym kapitanem Jackiem Sparrowem. Maxim ma inne skojarzenia: Rihanna, najlepszy rum, półnagie dziewczyny i imprezy do białego rana więcej

Co łączyło Dustina Hoffmana z Robertem Duvalem?

"Gdy brałem prysznic z dziewczyną, Robert wrócił do domu. Szybko zrzucił ubranie, dołączył do nas, wyciągnął rękę i powiedział do niej: "Hej, jestem współlokatorem Dusty'ego..." więcej

Jesteś świetny w łóżku!

Okazuje się, że w tych sprawach Polacy mają mistrzostwo Europy! więcej

Richard Hammond - wywiad dla faceta

  A A A

TOP Gear 2011-04-04 (16:54)
Materiał EXCLUSIVE

TOP Gear:

Polacy byli naprawdę wzruszeni twoim gestem po okropnym wypadku Roberta Kubicy. Sam przeszedłeś przez podobny koszmar – jak sobie poradziłeś z traumą powypadkową? Możesz coś poradzić Robertowi?

Richard Hammond:

Ja nabawiłem się urazu głowy, musiałem po nim dojść do siebie, a to bardzo długo trwa. W zeszłym roku – na potrzeby innego programu telewizyjnego – rozmawiałem z profesorem Sidem Watkinsem. To ekspert w świecie sportów motorowych, o urazach głowy wie wszystko.

Podobno znawcy tematu uważają, że po takim urazie dochodzi się do siebie przez dwa lata – a może to trwać i trzy, i cztery. To długa podróż, nie ma co się śpieszyć. Warto za to usiąść i powiedzieć sobie spokojnie, „Cóż, trochę mi już lepiej”. Za sześć miesięcy spojrzysz wstecz i pomyślisz, że wtedy wcale nie było lepiej – ale teraz już jest. Trzeba się nastawić na to, że to naprawdę długo trwa.

Oprócz Top Gear robiłeś kilka innych programów, firmowanych już tylko twoim nazwiskiem. Jakim cudem znajdujesz na to wszystko czas?

Dużo pracuję. Przed Top Gearem każdy z nas coś robił. Ja pracowałem już wcześniej przy programach motoryzacyjnych – w telewizji jestem od 23 lat. Nie wszystkie moje programy dotyczyły samochodów, kilka było o inżynierii. Mój Boże, raz nawet nagrałem program ogrodniczy... nie był najlepszy. Sukces jednego programu zależy między innymi od tego, czy możesz się odprężyć i na jakiś czas zająć czymś innym. To kolejny powód, dla którego uważam, ze mam sporo szczęścia.



To naprawdę ważne: co jakiś czas jesteśmy dla siebie szorstcy, kłócimy się, robimy zamieszanie – ale nie tylko my trzej, lecz wszyscy, którzy pracują przy programie. Wszyscy zdajemy sobie sprawę, że mamy wielkie szczęście, że program dotarł tam, gdzie dotarł. Naprawdę, nie ma dnia żebyśmy się nie zatrzymali, nie spojrzeli na siebie i nie powiedzieli „To właśnie jest nasza praca, ależ mamy szczęście!”. Naprawdę pamiętamy o tym, ile rzeczy możemy dzięki niej robić.

Nikt na całym świecie nie ma odwagi testować i mówić o samochodach tak śmiało jak wy. Nie jesteś zaskoczony tym, jak poważnie traktują was producenci samochodów?

Po części dzieje się tak dlatego, że należymy do BBC. Oznacza to standardy, dzięki którym nasza opinia liczy się z komercyjnego punktu widzenia; oznacza to też, że możemy mówić, co naprawdę myślimy. Uważam, że to świetna sprawa...

Nie siedzimy w kieszeni żadnego producenta. Ja sam mam Porsche, ale uważam, że Panamera to okropny samochód, i mogę to głośno powiedzieć, bo sam sobie swoje Porsche kupiłem i jestem przekonany, że mam rację. Ciężko pracowaliśmy, by zachować niezależność. Ma to dla nas znaczenie jako dla dziennikarzy – o ile to nie zbyt szumne określenie tego, co robimy. Owszem, rzadko się zdarza, by twórcy jakiegoś programu mogli swobodnie wyrażać swoje zdanie, tak jasno i szczerze jak my. To dla nas sprawa wielkiej wagi. I często jest to również bardzo zabawne.

A czy firmy nie mszczą się czasem na was? Nikt nie powiedział “Nie damy wam żadnego cholernego samochodu, bo wiemy, co o nim powiecie”?


1 2 3 4 5 z 5
(fot. TOP Gear) źródło: TOP Gear
więcej w kategorii:
 TOP GEAR   |   ŻYCIE   |   WYWIAD   |   KUBICA   |   ZDROWIE
oceń
8
1
Podziel się