


Potulność nie zawsze popłaca
Jestem kobietą, za którą mężczyźni się oglądają i ciągle mnie adorują. Ja jednak od ponad 5 lat jestem z tym samym facetem. I postępuję zgodnie z tymi głupimi zasadami, które są tu wypisane. Teraz piszę, że głupimi, bo mój facet w cale tego nie docenia. Zawsze marzyłam o tym, aby stworzyć ciepły dom. Niestety zaczynam tracić nadzieję, bo widzę, że moje starania są tylko jednostronne :( On oczywiście twierdzi, że docenia to wszystko, ale to tylko słowa (on TYLKO mówi - bo jest leniwy jak diabli. A kłamstwa to dla niego codzienność, więc jeśli wie, że ja coś chcę usłyszeć, to to powie, ale widać po jego głupkowatym uśmieszku, że ściemnia). Więc od ok. paru miesięcy zaczęłam się buntować i coś wymagać od niego, to się bardzo między nami pogorszyło - ale ile lat można znosić taką olewkę? Wiem, sama jestem sobie winna :( Nawet pracę (bardzo dobrze płatną i ciekawą, która była moim marzeniem) dla niego zostawiłam, żeby mu udowodnić, że rodzina jest dla mnie najważniejsza. A on co? Był milutki tylko przez ten okres, kiedy namawiał mnie do odejścia z pracy (bo niby chciał mnie mieć dla siebie, chciał wziąć ślub, mieć dzieci, a potem że pójdę do pracy). No to OK. W końcu go kocham, to zrobiłam to. Znajdę inną pracę. Skoro o tą (tzn. o kolegów) jest zazdrosny (a tak w ogóle to o wszystkich facetów jest zazdrosny) - chociaż nigdy nie miał powodów. Jest po prostu zaborczy. Zaraz po moim odejściu z pracy nagle temat ślubu i wspólnej przyszłości zanikł. Chociaż już załatwialiśmy wszystko. On twierdzi, że chce być ze mną, ale ja myślę, że to tylko ze względu na to jak wyglądam tak mówi (i póki jestem młoda - zupełnie jakby chciał przeczekać aż się postarzeję) i na to, że bardzo dobrze gotuję i wszystko w domu sama robię (jak chodziłam do pracy, też tak było - wszystko sama). Tak mu jest po prostu wygodnie. Jak coś chce, to to ma. Ale sam niczego od siebie nie daje. Jest leniwy i jak proszę o wyniesienie śmieci, to czekam 3 dni. To jedyna rzecz, którą mógłby zrobić. Bo NIC innego w domu nie robi. Leń i tyle.
Więc odechciewa mi się takiego nadskakiwania. Może po prostu nie trafiłam na odpowiedniego faceta - może ktoś inny by to docenił. Mój facet - na pewno nie okazuje tego.
Zaczynam więc uważać, że najlepiej zacząć myśleć tylko o sobie, a on niech sobie radzi sam. Albo poszuka innej idiotki. Która na dodatek będzie znosiła jego kłótliwy charakter.
p.s. wiem, że artykuł jest być może nieco przerysowany, ale naprawdę istnieją takie kobiety - a ja mam już 28 lat i w życiu zawodowym świetnie się realizowałam. A teraz siedzę bez pracy, bo jestem głupią zakochaną idiotką, która nie wie, czy wierzyć w kolejne kłamstwa, że będzie dobrze, czy po prostu brać nogi za pas i przekreślić te stracone lata dla kogoś, kto w cale nie był wart tego wszystkiego
Pozdrawiam inne dziewczyny, ktróe mają podobne życie.
Nie ma takich żon.Są tylko Ksantypy i megiery i u każdej z nich to tylko kwestia czasu.
hmm
Współczuję Ci naprawde, pamiętaj nigdy nie dawaj się tak wykorzystywać to do niczego dobrego nie prowadzi.
Z moich obserwacji wynika, że najfajniejsze dziewczyny przeważnie mają takich partnerów że czasem niedowierzam.
Pozdrawiam !
Dama w towarzystwie, kucharka w kuchni, w łożku...wiadomo...
O taką kobietę się dba, obsypuje kwiatami, całuje po stopach:)
Tzw. "Metoda Azjatycka"
Azjatki jako kobiety spokojniejsze i mniej wybuchowe często są "Potulnymi żonami", sęk w tym że po stokroć im się to zwraca - jeśli żona/dziewczyna podaje rano skacowanemu facetowi, (który wrócił wcześniejszego wieczora zupełnie narąbany) tabletki na ból głowy, lekkie śniadanie i nie robi mu większych wyrzutów, to my(albo przynajmnie ja) czujemy się zobowiązani do podobnego zachowania kiedy owa potulna dziewczyna coś przeskrobie. Tak samo jest z codziennym zachowaniem - potulne dziewczyny, które jak to ładnie feministki nazywają "usługują" mężczyzną swoim zachowaniem sprawiają, że my chcemy być dla niech milsi - mniej pić z kumplami, wracać wcześniej do domu i nie narzekać kiedy torturuje nas kolejnym seansem ulubionej telenoweli.
na solarium.. :D
"idziesz casem NA solarium, fryzjera(...)"?
Jak dla mnie pisała to średnio wykształcona wieśniaczka, którą mąż złowił i uczynił swoją służącą.
U nas w domu panuje sprawiedliwy podział obowiązków i wszyscy sa szczęśliwi.
Wg. mnie.
Droga diablico, ciesze się że nie jesteś zbyt uległa, takie też są interesujące dla facetów. Ale jak to ktoś napisał "do czasu", bo może się facet zniechęcić. Niestety, na co dzień nasze misiaczki (mówię tu o wygodnych panach) lubią grzeczne dziewczynki, które będą skakać nad nimi. Za to w łóżku poszukują gorących wrażeń, kiedy zaś opadnie podniecenie mogą się pożegnać, bowiem harda kobieta jest dla takich zbyt dominująca.
I dodam, nie potępiam Cię, to twoje życie, twoje "JA", które podpowiada Ci co masz robić. Zresztą, nie każdy potrzebuje potulnych dziewuch, wszystko zależy od charakteru naszego wybranka.
Pozdrawiam.
:/
To po co w ogóle być tą żoną? Lepiej być salonową tygrysicą bez ograniczeń i grania milutkiej, uczynnej kobiety.
Kobiety, szanujcie się i grajcie bardziej fair, bo kłamstwo ma krótkie nóżki :]
ngdy nie byłam, nie jestem i nie będę potulna
faceci zarzucają mi hardość, wyniosłość, ale i tak do mnie lgną i w łożku nazywają mnie ....diablicą:)
Ciekawe ile byś wytrzymał z taką potulną?
Ciekawe ile byś wytrzymał z taką potulną z ci wiecznie przytakuje na TAK. Bardzo szybko by się to wszystkim facetom znudziło. Myślę, że jest kompletnie na odwrót.
No chyba...
...bym się z nudów porzygał przy takiej "potulnej żonce"...
Cy brać rozwód?
W sobotę chciałem zrobić niespodziankę żonie i dzieciom (prezenty, zabrać do restauracji). Gdy chciałem wejść po cichu wieczorem napotkałem żonę śpiącą z dwoma wynajętymi k00rwiarzami do towarzystwa (za moje pieniądze się mieli alkoholową orgię, a dzieci zostawiła u siostry swojej).
Ta bezwstydnica powiedziała mi, że nie ma wyrzutów sumienia i że to moja wina, że ją zaniedbuję ;( To prawda, że mam ostatnio problemy z potencją (ale czy ona nie przegięła?). Brać rozwód czy tkwić w tym chorym związku? Pożycie małżenskie chyba juz wygasło na to wygląda? Co robić? Nigdy żony nie zdradziłem ani nawet by mi to przez myśl nie przeszło a ona takie coś mi zrobila ;( Zalamalem się ;(
Akurat
Całe życie byłam potulną żoną, a on i tak znalazł sobie inną... Na stare lata...
potulna? NIGDY
potulna zona ma 100 % pewnosci ze maz ja zdradzi, bedzie bil itd. Bzdura totalna, kobieta musi miec charakter, maz ma spelniac jej pragnienia i tak powinno byc
potulna?
nie warto się tak starać dla żadnego, powtarzam żadnego faceta, oni i tak tego nie docenią, większości z nich nawet do glowy nie wpadnie, że to co się robi dla nich jest w pewnym stopnie jakimś poświęceniem ze strony żony, uważają, że im się to wszystko należy (tak jak było u mamusi).
Całkowicie się zgadzam z artykułem
Żony jeszcze nie mam, ale jak ma być to lepiej żeby była potulna, a nie jak osioł uparta przy swoim nawet nie mając racji. Ech dziewczyny
no tak
w sumie mądrze gadasz :)
jak facet zachowuje się jak człowiek, czasem domem się zajnie, posprząta i ugotuje, to i chce się być potulną :)
problem w tym, że większość kobiet nie ma takiego szczęścia, większość mężczyzn od dziecka jest wychowywanych w ten sposób, że to kobieta wszystko musi robić, a on ma leżeć i pachnieć (piwem najlepiej). dorasta potem taki i od żony oczekuje tego samego co miał u mamusi (sprzątania, gotowania, wybaczania wszystkiego i głaskania po główce), od siebie jednocześnie nie wymagając wiele, no może bezgranicznego uwielbiebnia dla swojej leżącej na kanapie osoby :) i dziwić się wtedy, że kobiety robią się zgorzkniałe? ja się nie dziwię.
coz;)
na codzien jestem potulna zonka:)
moj pan i wladca ma wszystko czego oczekuje, wyprane, ugotowane, podane z usmiechem, ba wstaje rano by przygotowac mu sniadanko do pracy i robie kawke by nie wychodzil naczczo z domku. w nocy jestem nie tylko zonka, ale przede wszystkim kochanka, ale...:)
no wlasnie jest ale...
niestety nie mam natury, ktora godzi sie na ciagla dominacje...
dlatego mam kochanka...
i tutaj sie realizuje... tutaj to ja dominuje i mam wladze;)
wiem, ze zostane skrytykowana, ale co mi tam..
chce tylko uswiadomic jedna rzecz...
potulne zonki w domku maja swoje tajemnice po za nim...
pozdrawiam wszystkich, a w szczegolnosci tych zbulwersowanych...:)
A ja nie mam nic przeciwko
A ja się podpisuję pod tym artykułem, sama jestem "potulna" i widzę że dzięki temu mój mąż też jest bardziej "potulny". Chyba żaden facet nie chce mieć w domu szefa, drugiego faceta, nawet jeśli jest on piękną kobietą, myślę, że w głębi duszy pragnie właśnie takiej żony, która będzie wykonywać "domowe obowiązki" z radością, a nie z musu. A chyba nic tak nie sprawia radości jak uśmiech zadowolenia na twarzy ukochanej osoby. Oczywiście nikt tu nie mówi o niewolnictwie, wręcz przeciwnie. Kiedy mój mąż widzi,że jestem "potulna" to ma ochotę też mnie porozpieszczać. I wszystko gra:D