Bywalcy domów publicznych w Szwajcarii już niedługo będą mogli bez najmniejszego
strachu o własne zdrowie korzystać z płatnej miłości.
Wielu z Was słyszało zapewne o ofiarach "białej śmierci" i nie chodzi nam tu bynajmniej o
cukier. "Biała śmierć" z definicji, to śmierć, która następuje w trakcie seksu. Najczęstszym
przypadkiem tego typu zgonów jest niewydolność układu krążenia i zawał serca.
Do takiego właśnie zdarzenia doszło w ostatnim czasie w szwajcarskim, pięknie położonym
miasteczku Lugano, w którym mieści się blisko 40 agencji towarzyskich, przez które w ciągu
miesiąca przewija się kilka tysięcy mężczyzn złaknionych seksualnych wrażeń.
WSZYSTKO O "BIAŁEJ ŚMIERCI" >>
Wizyta w jednym z takich przybytków rozkoszy dla jednego z klientów zakończyła się
tragicznie. Starszy mężczyzna, chcąc poprawić swoją wydajność seksualną zażył przed
odwiedzeniem zamtuziku leki mające wzmóc jego potencję. Niestety, dla jego serca okazało
się to zbyt niebezpieczne. Senior dostał zawału i umarł. Sprawę nagłośniła włoska gazeta
Corriere della Sera, która podkreśliła, że większość (ponad 80 procent) bywalców agencji
towarzyskich w szwajcarskim miasteczku stanowią temperamentni jak ich premier Włosi (we
Włoszech, w przeciwieństwie do Szwajcarii, prostytucja jest nielegalna). Co gorsze nie był to
pierwszy tego typu przypadek w Lugano, który miał miejsce w ostatnim czasie.
ZOBACZ TAKŻE:
Jak działa defibrylator i nie tylko
Nie korzystaj z agencji!
Najważniejsza jest kultura.
2010-02-19 źródło: wp.pl
(fot Jupiterimages)