Od 0 do 100 km/h w 2 sekundy. Po niecałych 9 sekundach już 270 km/h na liczniku. Przeciążenie wciska w fotel, a ryk silnika nie pozwala usłyszeć wlanych myśli. Przez te 9 sekund uwaga kierowcy jest skupiona maksymalnie, a adrenalinę daje się wyczuć w powietrzu.
Z perspektywy widza, przejazd odcinka liczącego zaledwie 402 m wydaje się prosty.
Z punktu widzenia kierowcy sprawa jest dużo bardziej skomplikowana – liczą się ułamki sekund i perfekcja, ponieważ każdy błąd może być bardzo kosztowny. Wygrywa ten, kto wykaże się najlepszym refleksem, opanowaniem i silną psychiką.
Marcin Blauth jest miłośnikiem mocnych wrażeń. Jak przyznaje, trudno porównać
z czymkolwiek siłę, która wciska w fotel kierowcę podczas startu ponad 1200-konnym pojazdem. Wie, o czym mówi, ponieważ jest właścicielem superszybkiego samochodu GMC Typhoon, w którym startuje w wyścigach na 1/4 mili w barwach zespołu Dunlop VTG No Limit Racing Team. W Polsce - niemal bezkonkurencyjny, rywalizuje z najlepszymi zawodnikami z Europy, wygrywając w 2007 roku prestiżowe zawody King of Europe (Mistrzostwa Europy), zdobywając mistrzostwo Polski i Niemiec w drag racingu.
Przedstawiamy Państwu rozmowę z Marcinem Blautem, mistrzem ¼ mili!
1. Wyścigi na ¼ mili niedawno wyszły z podziemia. Czy według Pana, przez legalizację, ten sport stracił czy zyskał na atrakcyjności?
Legalne wyścigi na ¼ mili w Polsce mają już prawie 10-letnią tradycję. Praktycznie każdy, kto chce sprawdzić swoje umiejętności i osiągi swojej maszyny, ma na to szansę na torze z profesjonalną obsługą i pomiarem czasu.
Gorzej trochę w naszych warunkach z nawierzchnią, ale to, przy samochodach o mocach do 300 KM, nie ma praktycznie aż tak wielkiego znaczenia. Dopiero, kiedy zasiada się za kierownicą czegoś, co mało przypomina pojazd codziennego użytku, czasami o mocach ponad 1000 KM, zwykły suchy asfalt robi się naprawdę mało przyczepny. Wtedy tor jest praktycznie niezbędny, żeby zbliżyć się do maksymalnych osiągów.
Z kabiny samochodu przyspieszającego w niecałe 2,5 sekundy do setki perspektywa ścigania się na wąskich, śliskich i zabudowanych ulicach wygląda mało atrakcyjnie. To trochę tak, jakby rowerem do wyścigów torowych wybrać się na Karową.
2010-03-17 źródło: wp.pl
(fot Marcin Blauth)