


2010-03-04 źródło: wp.plkasa na pó opieka na pół
Znam historię z mojego otoczenia. Ojciec chciał się opiekować tak jak i mata dzieckiem. Ale dostał takie alimenty że tylko pracować i co miesiąc trząść sie zeby dał radę zapłacić. Baba dostaję drugą pensję od niego a on za kilka kilozłotych żyje ledwie od pierwszego do pierwszego.
Co z tego ze ojciec dostanie mozliwość współwychowywania dziecka jak zostawią go w skarpetkach? A u nas tak sądy właśnie działają.
ha,ha ha status społeczny i majątkowy,który ojciec o tym myśli,kazdy tylko o tym aby jak najmniej płacic na dziecko,zaniżają zarobki,najlepiej nic by nie płacili
Dobry tata zla mama
A moze zadaj jedno zasadnicze pytanie, czemu ta zona zrobila skok w bok? Cyzby ten maz byl tak idealany?? Czy moze zbyt troskliwy?? Nie wydaje mi sie. Ja mam podobna sytuacje, moj maz od poczatku nie ma dla mnie i dla dziecka czasu, ciagle go nie ma, jak juz jest to nic go nie interesuje poza lozkiem, a czy dziecko jadlo czy jest zdrowe to od tego ma matke, matka ma zarobic na dziecko na dom bo maz odklada na "budowe" i powiem szczerze ze nie raz przeszla mi mysl po glowie zeby to zostawic i pojsc gdzies na tak zwana lewize, bo czy przyjemnoscia dla kobiety jest swiadomosc ze jest potrzebna mezowi tylko do lozka, a gdzie on jest jak ona jest chora i ma na glowie, prace, dom i ich wspolne dziecko a jego jedyna reakacja na to jest "nie przesadzaj, ja jestem zmeczony wrocilem z pracy i chce mi sie jesc". Super tatus i maz, w domu obojetnosc a przy ludziach pelen popis jaki to on jest dobry Pan i Wladca
70 procent ojców nie chce widywac swoich dzieci
Dlaczego nie piszecie o ojcach, którzy rozwodzą się , bo nie chcą ponosić codziennej odpowiedzialności za dziecko? Sądowi opowiadają banialuki, że dziecko to dla nich skarb, więc dostają minimalne alimenty i prawo do kontaktu z dzieckiem, bo przecież tak manewrują. aby, broń Boże, sąd nie zechciał zgodzić się, aby dziecko zamieszkało u nich. Znajomym opowiadają sugestywnie, jak to matka uniemożliwia kontakt z dzieckiem. Aa dziecko czeka latami na obiecany spacer z tatusiem, który po nie nie przychodzi. Nie wierzycie? Ojciec mojej córki mieszka trzy ulice dalej, ona czeka na niego od dziesięciu lat. Próbowała dzwonić, nie odbierał,ja próbowałam,zawiadomił policję, że naruszam spokój domowy. Był i chyba jest nadal działaczem Komitetu Praw Ojca (naprawdę!), jest dobrym znajomym Pani Kątnej i Pani Celmer, które tak bronią dzieci i rodziny i świetnie wiedza, ze ma córkę. W tym wszystkim moja córka nie wie, jak wygląda jej ojciec. OT, życie.
Prawa Ojców...
Obserwuję wielokrotnie, jak konsekwentnie - acz wybiórczo, ojcowie egzekwują swoje prawa...
Case: Ojciec jedzie na wakacje z "nową" rodziną. Syn z pierwszego małżeństwa NIE ZMIEŚCI MU SIĘ DO SAMOCHODU, więc niech jedzie na jakiś obóz, za który w 100% zapłaci Matka, bo ojciec przecież nie ma pieniędzy... Za coś musiał pojechać do Śródziemnomorskiego kurortu...
Więcej przykładów podać???
Prawa i obowiązki
Ojcowie nagłaśniają swoje prawa, subtelnie pomijając obowiązki.
Ostatnio dowiedziałam się (od Ojca Dziecka), że oceny Dziecka w szkole, to moja sprawa (czyt. mój obowiązek), bo przecież to ja chciałam opiekę nad Dzieckiem. A to że Dziecko wraca po weekendzie (od piątku - po lekcjach, do niedzieli wieczorem) i dopiero zabiera się do odrabiania zadania - czy to jest właściwe i normalne??? Jak ja w tym kontekście mam "pilnować" ocen??? A jak powiem, że ma wrócić np. o 17:00, to będzie "ograniczanie kontaktów z Dzieckiem" - czyż nie???
Pozdrawiam pełnoprawnych i myślących Tatusiów z wyobraźnią....
po prostu byłas niechciaqnym dzieckiem jej
spojrz w lustro i powiedz sobie jestem niechciana a moze matka chciała synka
dla dobra dzieci...
Czasami jest tak, że facet rozwodzi się z żoną... i jednocześnie z dziećmi. Pojawia się "nowa" żona "nowe" dzieci... czasami jest tak, że zraniona kobieta ogranicza facetowi kontakt z dziećmi. Komu robi na złość?? Kogo krzywdzi?? Oczywiście swoje dzieci.
W sytuacjach, kiedy ludzie rozstają się trudno o rozsądek... W grę wchodzą emocje, które przesłaniają dobro dzieci.
Już po wszystkim
Mam już dorosłe dzieci z pierwszego małżeństwa.Przez 14 lat byłem ciągany po sądach.Przez pierwsze lata po rozwodzie,z częstotliwością graniczącą z głupotą.Jak dzieci miały 13 i 14 lat,powiedziały dość i same decydowały o jakości naszych kontaktów.Jeśli ktoś nie płaci alimentów,powinien być ścigany jak niesolidny dłużnik,ale ja ZAWSZE płaciłem jak trzeba,dawałem nawet więcej,a mimo to ścigał mnie komornik,bo prawo przewiduje,że na wszelki wypadek może-co oczywiście wiąże się z kosztami.Przy kolejnej rozprawie o podwyżkę,sędzina podpowiedziała mi,jak się od niego uwolnić.Co ciekawe,gdy sędziami były kobiety,starały się wnioski o podwyżki alimentów rozpatrywać obiektywnie.Kilka razy byli nimi mężczyźni i wtedy dostawałem mocno po kieszeni,mimo,że miałem drugą rodzinę.Najgorsze,czego nie może znieść moja ex,to fakt,że mimo iż szkodziła mi ,jak mogła mam dobry kontakt z dziećmi-znają się dobrze z przyrodnim rodzeństwem.W nowej rodzinie jestem spełniony i nie muszę oglądać każdej złotówki przed wydaniem.Moja była woli żyć z zasiłków,niż hańbić się pracą.Lepiej,dla dzieci,jak rodzice się rozejdą,niż mają wysłuchiwać codziennie kłótni,a właściwie monologu złośliwca.Wszystko co złe,kiedyś się kończy."po nocy,przychodzi dzień,a po burzy spokój".
swiety czlowiek jestes, po prostu
a ta twoja druga po prostu zarabia na siebie, i chyba o to ci chodzilo od poczatku, stad te klotnie w rodzinie.Poprzedniej. Skapiec i obliczeniec w dodatku nie potrafiacy solidnie zarobic na utrzymanie rodziny, wiec wolal ja rozwalic i znalazl frajerke ze na niego robi.Ok, na siebie i twoje nastepne dzieci.Na pewno jest bardzo szczesliwa z toba.
Może uświadomić pseudo - ojcom
ich powinności ??? Większość z nich zachowuje się egoistycznie, jedyne, co potrafią to wykrzykiwać pretensje. No i niestety, ci naprawdę porządni są przez takich nygusów później poszkodowani.
mądre decyzje
ja też jestem po rozwodzie , wspólnie z byłym mężem chodzimy do dziecka na wywiadówki , były mąż przychodzi do dzecka , nieraz nawet pijemy wspólnie kawę , po co sie kłócić nie ma sensu , każda jedną decyzję dotyczącą naszego dziecka podejmujemy wspólnie , rozstalismy się w przyjaźni choć maałżeństwo nie było udane , ale cieszę się że jest tak , bo dziecko ma nas oboje , choć tyle mogliśmy dla niego zrobić . Życzę każdemu mądrych rozstań jesli już są koniecznością
rozwód
rozwodze się z żoną od 2 lat.W opinii sądu to jastem ten najgorszy bo w mysl polskiego "prawa" NA COKOLE(POMNIKU) MATKI POLKI NIE MOŻE POWSTAĆ ŻADNA RYSA. Kazdy facet w sądzie rodzinnym z góry skazany jest na przegraną:(:(
farsa w polskich sądach
Po kolejnej zdradzie żony mój syn postanowił się z nią rozwieść. Ponieważ dziecko miało ledwie 2 latka, zgodnie z polską tradycją, zostało z matką. Nas, dziadków, wyrzuciła z życia dziecka natychmiast, a z synem "bawi się' i drażni do tej pory (ponad 3 lata po rozwodzie) - na zasadzie kija i marchewki. "Jak mnie wkurzysz, dziecka nie zobaczysz" - to jej słowa. W zasadzie wnusio został półsierotą w momencie, gdy syn powiedział o rozwodzie. Nie chcę się rozpisywać o braku obiektywizmu i niesprawiedliwości w sądzie, przed którym najszlachetniejszy ojciec nie ma szans w konfrontacji z najpodlejszą, ale "matką".
To polskie sądy decydują o tym, że dzieci rozwiedzionych małżonków to najczęsciej półsieroty. O ile matka dziecka nie wyrazi dobrej woli, ojciec może zapomnieć o więzi z dzieckiem.
ojcowie po rozwodzie
wspaniali tatuśkowie i owszem,przed znajomymi,rodziną"udający" jak to bardzo są pokrzywdzeni bo "była" utrudnia kontakty.
Bądżmy szczerzy,im jest tak wygodniej,przecież nowa rodzina ważniejsza,a dziecko z poprzedniego związku to tylko zbędny balast.Rodzinka najważniejsza(nowa).
Szkoda czasu dla dziecka z którym się już nie mieszka,raz na 4 miesiące "wybłagane"
spotkanie przez dziecko,trwające ok godziny w towarzystwie wszystkich,no bo taki tatuś
to nawet nie umie rozmawiac z dzieckiem.Odbębnic,aby tylko nie byc pozbawionym praw do dziecka,bo co ludzie powiedzą????
Katolickie ,prawe rodziny,co niedziela kościól,komunia.....
95% razy sądy orzekały,że dziecko zostaje
z matką.Znam przypadek gościa,któremu żona przyprawiła rogi,a mimo to sąd przyznał złej kobiecie prawo do opieki nad dzieckiem.Ojcu przysługiwały wizyty.
To prawda,a nie żadne mrzonki.Ciekawe,co na to te z podwójną łechtaczką?
ojcowie po rozwodzie
ilu jest tych ojców jestem juz babcia ! i z pierwszym mezem miałam 1 dziecko alimenty tak płacił natomiast odwiedziny dziecka a skad ze nie było mowy nawet kartki na urodziny (co lepszego zrobił swojej 2giej córce dał tak samo na imie z 2ga zona miał tak jakby to samo dziecko tylko młodsze ) moj drugi maz był tez rozwodnik i mial tez 1no dziecko i alimenty placił i na tym koniec kontaktów nawet dzis nie wie czy jego syn sie ozenił nic zero kontaktu jeszcze to ze był zonaty to dzis powie ze ze mna a tamten ślub sie nie liczy i to tyle o ojcach
parytety
Myślę, że dokładnie tak jest - kobiety chcą parytetów wszędzie. Chciałyby ich także na sali sądowej, gdyby nie panujący pogląd, że kobiety skłonna zgodzić się na pozostanie dziecka przy ojcu uważana jest za potwora.
Niesprawiedliwość po raz enty
Moi rodzice też się rozwiedli - jak miałam 5 lat, czyli 20 lat temu. I, oczywiście, sąd przyznał mnie matce. Matce, która "przecież jest nauczycielką, wzorem" itp, itd. Poza tym była sadystką, która mnie lała z byle powodu, alimenty od ojca wydawała tylko na siebie (książki, ubrania, jedzenie - wszystko i tak kupował mi dodatkowo tata). Nie chciało się jej mną zajmować, to u taty spędzałam większość czasu, to on mnie wszystkiego nauczył. Kiedy chciała mnie ukarać, nie pozwalała mi do niego jechać i całymi dniami siedziałam sama w JEJ (co podkreślała) domu. Ale czy jakiś sąd to obeszło? Nie! Dopiero jako nastolatka mająca prawo (minimalnego) głosu wyniosłam się do taty i jego nowej żony (która była dla mnie o niebo lepszą matką), ale od mojej matki nie zobaczyłam ani złotówki alimentów, które (mizerne) jej zasądzono. Plus zero kontaktu i zero zainteresowania.
niesprawiedliwość w sądzie
Wierzyłem w sprawiedliwość w sądzie dopóki nie miałem do czynienia ze sprawą alimentacyjną.Po rozstaniu z małżonką większość czasu i kosztów finansowych pokrywałem ja.A tu nagle sprawa o alimenty?
W sądzie zostałem potraktowany jak jakaś szmata która nie miała prawa głosu,a dodatkowo sąd uwierzył w kłamstwa i spreparowane dokumenty które przedstawiła moja była żona.Kiedy poprosiłem o uzasadnienie wyroku,w uzasadnieniu znalazły się bzdury które nie miały miejsca na
sali sądowej. Teraz CWANA małżonka pobiera sobie alimenty a ja nadal opiekuje się synem.
Podobne sytuacje na pewno zdarzają się w sprawach do prawa opieki nad dzieckiem.
Ojcowie są tutaj na przegranej pozycji!!!