Sztuka malowania ciała jest oryginalna i fascynująca. Co jednak, powiecie na sztukę
malowania...ciałem, a dokładniej... biustem? Przedstawiamy ekscentryczną artystkę, która zamieniła pędzel na własne piersi.
Victoria swoją przygodę z malarstwem rozpoczęła rok temu.
Jej obrazy na pierwszy rzut oka raczej nie wyróżniają się niczym szczególnym wśród milionów innych amatorskich prac. Przewaga artystki tkwi jednak w nietypowym sposobie samego malowania prac. Podczas gdy jej konkurenci używają pędzli, szpachelek, ołówków, pasteli, ona korzysta wyłącznie z farb i... własnych piersi ( a te trzeba przyznać ma wyjątkowo obfite).
Nasza bohaterka twierdzi, że do malowania własnym biustem natchnął ją niesamowity i olśniewający sen. Pewnej nocy, uroczej Rosjance śniło się, jak maluje swoim biustem zielone łąki pełne pięknych kwiatów.
PO przebudzeniu, niczym opętana nadprzyrodzoną siłą pognała do najbliższego sklepu plastycznego gdzie kupiła farby i płótno. Już po chwili jej ociekające farbą piersi kreśliły pierwsze chaotyczne kreski dające początek nowemu nurtowi w sztuce malarskiej...
Nie wszystko jednak szło tak gładko jak we śnie Rosjanki. Kobieta oddająca się procesowi twórczej ekstazy natrafiła na dwa dość spore problemy... Jej piersi okazały się ciut za duże (dla nas bomba) i "zbyt skoczne", by artystka mogła z łatwością kreślić nimi precyzyjne kreski. Nie zrażona porażkami Rosjanka zapowiedziała, że jeśli będzie potrzebowała więcej czasu na doskonalenie kunsztu malarskiego rzuci pracę i zajmie się profesjonalnie malarstwem...
Wszystko dla sztuki, rzec by można, ale decyzja Rosjanki wydaje się mieć również drugie dno. Victoria zdążyła już sprzedać swój pierwszy obraz, co rozbudziło jej marzenie na początek jej ogólnoświatowej kariery...
Według znawców sztuki "piersiaste obrazy" mogą stać się nowym trendem w świecie malarstwa. "Nasz świat artystyczny jest w pełnej stagnacji. Dlatego to może być dobry pomysł. Takie nowe podejście do sztuki może wstrząsnąć umysłami naszych artystów" - uważa Jewgienija Loginowa, właścicielka petersburskiej galerii sztuki "Arka".
No cóż... gratulujemy wyobraźni, piersi i samozaparcia. Sądząc po tym co można dziś "podziwiać" w niektórych galeriach sztuki nowoczesnej i jakie ceny, to osiąga Victoria ma dużą szansę by i zmanierowani oligarchowie zainteresowali się jej jakże oryginalną formą wyrazu. A może najważniejszy jest uśmiech na twarzy, który z pewnością może zagościć podczas oglądania "piersiastych" obrazów... ?
No cóż, nie pozostaje nam nic innego, jak postarać się zdobyć bilet na wernisaż malarki, podczas, którego miejmy nadzieje, zaprezentuje choć kawałek swojej sztuki i tego jak ona powstaje. Zakrzyknijmy zatem pełną piersią: Viva l'arte!
ja uwazam ze jej palma uderzyla do glowy.Wcale te rysunki nie sa takie piekne,chlopa jej trzeba.Ona sama bawi sie piersiami podniecajac sie przy tym.Mysli ze jak nalozy farby na cycka i pojezdzi po kartce to bedzie arcydzielo.Ona sobie jaja robi,jest nienormalna powinna odwiedzic psychologa.Malowanie ustami,nogami to jest dzielo artysty a nie cyckiem.Ten film to jakis zart.
masakra Wole jednak tradycyjne sposoby malowania. Pierwsze wrażenie jakie zrobiło to na mnie nie jest przyjemne. Przed obejrzeniem filmu wyobrażałam sobie, że maluje się takie obrazy nie używając rąk (to by była sztuka!), ale się pomyliłam.
PS. W życiu nie nałożyłabym w tak delikatne miejsce chemicznie produkowanych farb.
Wynaturzenie, zdziczenie obyczajów, czepianie się każdej możliwej metody, aby zaistnieć. Redaktorzyna i pseudo-malarka "zaprezentowali' kolejne śmieci internetowe!
Ohyda! Jak można z siebie zrobić coś takiego i jeszcze pokazać publicznie?!Jak i ch to podnieca, niech robią w czterech ścianach np. przed lustrem. A diabeł merda ogonem.