wp.pl 2012-02-03 (16:08)
Jeśli z wytężoną uwagą i drżeniem serca śledziliście batalię o piwo na stadionach w
czasie Euro 2012, to zainteresuje Was i ten temat. Politycy pozwolili co prawda na piwo, ale
kuchennymi drzwiami chcą zafundować nam częściową prohibicję - i to wcale nie na
stadionach! W "trosce" o nasze zdrowie i porządek publiczny chcą ograniczyć sprzedaż
napojów wyskokowych. Jak?
Na ten zalatujący PRL-em pomysł wpadli szczecińscy radni, którzy chcą zakazać sprzedaży
alkoholu po godzinie 22. Jeśli projekt wejdzie w życie, alkoholu nie będzie można dostać
zarówno w sklepach nocnych, jak i na stacjach benzynowych. Spragnionym imprezowiczom
pozostanie robić wcześniej zapasy (a chyba każdy z nas wie, że trudno właściwie oszacować
swój wieczorny apetyt na alkohol i często trzeba coś dokupić) lub udać się do pubu albo
restauracji - tych miejsc nocna prohibicja nie obejmie.
Szczecińscy pracownicy sklepów monopolowych nie tylko boją się, że w związku z nowymi
przepisami mogą stracić pracę, ale uważają, że absurdalny zakaz przyczyni się do tego, że
powrócą znane z PRL-u "meliny", gdzie spragnieni imprezowicze znajdą ostatnią "deskę
ratunku".
To nie jedyne, co w całej sprawie trąci Polską Ludową - jak żywy staje przed oczami obraz
kolejek, które ustawiały się przed sklepami monopolowymi, by po magicznej godzinie 13
móc kupić alkohol. "Monopole" były co prawda otwarte od godziny 10, ale nie wolno w nich
było sprzedawać napojów wyskokowych. Do 13 nie dało się nawet kupić w sklepach z
chemią gospodarczą zwykłego denaturatu!
Przypomnijmy, że najbliżej wprowadzenia pełnej prohibicji było zaledwie rok po odzyskaniu
przez Polskę niepodległości w grudniu 1919 roku. Wtedy polskie sufrażystki prowadziły
gorącą kampanię na rzecz całkowitego zakazu sprzedaży i spożywania alkoholu, który
wskazywano jak główną przyczynę rozkładu moralnego.
Kampania zakończyła się połowicznym sukcesem: ostatecznie wprowadzono pewne
ograniczenia i restrykcje. Na przykład zupełnie wykluczono z obrotu trunki o mocy powyżej
45 %, a także szczegółowo uregulowano ilość punktów sprzedaży alkoholu - jeden punkt na
2500 mieszkańców.
Prohibicję wprowadzano również później: okresowo podczas różnego rodzaju świąt czy
pielgrzymek papieskich. Czy miłośników napojów wyskokowych czekają ciężkie czasy?
KP/PFi
ZOBACZ: Prosta metoda, jak skutecznie kontrolować alkohol. To działa!
(fot. AFP) źródło: wp.pl