

Jestem za, lepsze to niż łatanie dziury podwyżkami żywności
Niechże podniosą, ja wtedy odpalam aparaturę w piwnicy na pełny gwizdek, i piwka sobie uwarzę, i księżycówki sobie wydestyluję.
Co za głupota. Prohibicja już była w USA i dała żałosne rezultaty, upadek tej gałęzi przemysłu, niespotykany dotąd wzrost przestępczości . Lepiej, niech pozostaną przy edukacji, mniejsze będą mieli straty dla budżetu. A zresztą, co za problem ugotować bimberek, albo śliwowiczkę?? A jak ktoś nie ma zdolności kucharskich, to można pojechać na wycieczkę w góry, albo na Ukrainkę :))
Piszecie że wódka powinna być droższa. Ja jestem innego zdania, powinna kosztować np 5zł/0,5l. Kto ma pić niech pije, a nawet się w tym utopi. Kto ma nie pic - pił nie będzie.
Propozycja- 50zł.za paczkę papierosów i 100 zł za 0,5l wódki.i murowane że budżet straci miliardy zł.
oni wiedzą, że takie rzeczy jak alkohol, papierosy, kawa są używkami które pomagają ludzią niekiedy przetrwać. albo uzależniają się od nich, i wiedzą że mimo cen duża liczba i tak bedzie to kupować,bo tego potrzebuje. to są chamskie zagrywki. na ludzkich potrzebach . rząd i korporacje już zrobią wszystko by normalnym ludzią kase zabrać. jak tylko mogą
Już od dłuższego czasu zastanawiam się, czy nie byłoby dobrym rozwiązaniem pędzenie bimbru na własne potrzeby. W stanie wojennym wychodził mi wyśmienity no i wiedziałem dokładnie z czego jest, zero zatruć, zero bólu głowy. Kto mi zabroni? A ile kasy zostanie w mojej kieszeni, przecież nie mam zamiaru utrzymywać bandy darmozjadów, którzy gdy się dorwą do koryta zachowują się jak wygłodniałe świnie.
Panowie, spokojnie ;) Alkohol to spory dochód podatków dla państwa, nie ma obaw co do tego, że będzie flaszka po 60zł w sklepach. Dojnej krowy nie zabiją, a w ten sposób straciliby pewnie z 50% dochodu z akcyzy na alkohol.
Ameryka to już przerabiała w okresie prohibicji. Taka cena spowoduje pedzenie na wielką skale . Tak jak z narkotykami . bedzie pod dostatkiem lewej gorzaly tylko zyski pojda gdzie indziej .A i ościenne państwa przy okazji nieżle zarobią.
A cóż to da? Przecież już to przerabialiśmy za czasów PRL-u, może nie cenowo ale z powodu ograniczonego dostępu a to chyba to samo:D. W co drugiej bramie znajdowała się bimbrownia, a że słabej jakości to dla alkoholików nie ma to znaczenia. Jedynie Ci co piją okazjonalnie będą mieli dylemat czy wydać ciężko zarobione pieniądze na dobry trunek czy zadowolić się jakimś bublem.
SUPER NIECH KOSZTUJE NAWET 120 ZŁ MNIEJ BĘDZIE ALKOHOLIKÓW
Podnoszenie akcyzy, a co za tym idzie ceny to niedobra metoda. Po I Wojnie Światowej spożycie alkoholu spadło trzykrotnie, wychowanie jest sposobem. A tak na marginesie, to nie mam nic przeciwko samogonowi z żytka, czy wina - palce lizać i nie narzekać na te markowe (czytaj nafaszerowane chemią) trunki. Zwykły samogon pędzony z pomocą w miarę porządnej aparatury jest zdrowszy od tej chemii. Niewielu producentów bazuje na naturalnych metodach fermentacji z porządnego surowca. Znajomy mieszkający w USA nie używa tych yankeskich wódek, ma sprawdzonego dostawcę, który nie wciska podróbek np. Finlandia. Wypiliśmy sobie w lipcu 1,5 l odrabiając zaległości konwersacyjne, na drugi dzień, a było całkiem cieplutko, prawie normalnie funkcjonowałem poza tym, że plażę sobie odpuściłem.
Brawo! Nareszcie wytrzeźwieję i pójdę do jakiejś roboty... bo stać mnie nie będzie,. I dobrze, bleee.
To jest temat dla psychologów a pytanie jest jedno: DLACZEGO PIJĄ
Wóda, to ruina wielu rodzin.Uważam ,że jej cena powinna wzrosnąc wielokrotnie.O ile mniej byłoby nieszczęśliwych dzieci i kobiet.