KiF 2009-08-25 (12:00)
O żadnym siłaczu z tamtych czasów nie napisano tak wiele jak o nim. Niesamowicie wyrzeźbiona, jak na tamte czasy, muskulatura, doskonała prezencja w połączeniu z dobrze zaaranżowanym pokazem, czyniła z Sandowa wręcz półboga. I kto uwierzyłby, że zaczynał jako chuderlawy chłopiec, który w sportach siłowych dostrzegł sposób na życie? W latach późniejszych jednakże sam wielokrotnie podkreślał, że aby zostać silnym człowiekiem, niekoniecznie trzeba się nim urodzić.
Eugene Sandow – pionier kulturystyki
Inspiracje znalezione w muzeach
Eugene Sandow (właściwe nazwisko Friedrich Wilhelm Müller) urodził się 2 kwietnia 1867 r. w Królewcu w Prusach Wschodnich (obecny Kaliningrad). Jego ojciec był zamożnym jubilerem, więc Friderick mógł poświęcać czas na swoje młodzieńcze pasje. Natchnieniem dla późniejszej profesji była wizyta w muzeach Florencji i Rzymu, gdzie zobaczył doskonale umięśnione sylwetki antycznych herosów.
Obrazy muskularnych figur wywarły na nim spore wrażenie, więc po powrocie do Królewca zapisał się do miejscowego klubu sportowego.
Przełom przyszedł w wieku lat 18, gdy zaczął studiować anatomię. Doszedł do wniosku, że najlepszym sposobem pobudzenia mięśni do wzrostu będą ćwiczenia, w których wyłącznie jeden mięsień będzie trenowany, reszta zaś nie będzie używana.
Nocny chuligan
Po 3 latach treningów jego ciało było już bardzo dobrze umięśnione, a sam Eugene postanowił spróbować swych sił jako profesjonalny siłacz. Gdy rodzice dowiedzieli się, że zamiast lekarzem chce zostać trenerem i atletą, zrezygnowali z finansowania studiów medycznych syna w Brukseli. Zdesperowany z resztką oszczędności udał się do Amsterdamu, gdzie wpadł na całkiem oryginalny pomysł. Nocą odwiedził wszystkie automaty i urządzenia siłowe, jakie były wystawione w różnych miejscach miasta, testując równocześnie na nich swą siłę. Okazały się one jednak zbyt mało wytrzymałe, a następnego dnia prasa szeroko rozpisywała się o rzekomej bandzie podrostków, niszczących automaty.
(fot. KiF) źródło: KiF