WP Facet

Polecane
Tematy

Kiedy seks staje się niewolą

Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
(Thinkstock)

Mówienie o chorobie, że jest "trendy", samo w sobie wydaje się być co najmniej dziwne, jednak w ostatnim czasie można odnieść niepokojące wrażenie, że wśród gwiazd bardzo popularny stał się seksoholizm. Wiele sław uskarża się się na tę przypadłość - począwszy od znanych aktorów - jak chociażby Michael Douglas, czy David Duchovny, poprzez wybitnych sportowców (Tiger Woods), aż po topowych muzyków, o czym świadczy niedawne wyznanie Fergie.

I choć owszem, oglądanie zwierzeń (często nieprawdziwych, przygotowanych przez PR-owców) gwiazd pokroju Duchovnego, który czy to w prawdziwym życiu czy też jako swoje alter ego, serialowy Hank Moody, stwierdza że "szuka ukojenia w morzu cipek", może wydawać się na swój sposób zabawne, a dla młodych ludzi nawet urzekające, prawda jest o wiele mniej poetycka. W istocie, uzależnienie od seksu to jeden z najgorszych i najtrudniejszych do uleczenia stanów. Analogicznie, jak w przypadku narkomanii czy alkoholizmu, tak i tu, gdy żądze przesłaniają umysł, człowiek ulega zezwierzęceniu i zaczyna dążyć do autodestrukcji...

Dla normalnej, zdrowej osoby seks to coś przyjemnego, co daje radość i pozytywnie wpływa na samopoczucie. Dla seksoholika natomiast, akt fizycznej miłości to przede wszystkim przymus, który z czasem staje się coraz silniejszy. Można tu zatem mówić o występowaniu zjawiska głodu, łaknienia coraz większej liczby pustych, mechanicznych kontaktów seksualnych.

Kolejnym nieodłącznym symptomem tej choroby jest wstyd, odczuwany przez seksoholika po każdej kolejnej schadzce z prostytutką, kobietą poznaną na czacie, czy masturbacji. I choć wstyd, a wręcz nienawiść do siebie jest niewyobrażalnie wprost silna, głód seksu jest jeszcze silniejszy.

Jak się rodzi to uzależnienie? W wypowiedzi dla "Głosu Pomorza", prof. Zbigniew Lew-Starowicz stwierdza: "To nie jest genetycznie uwarunkowane. To przychodzi z czasem, wciąga coraz bardziej, coraz bardziej - aż człowiek się uzależnia. Tak samo jak można smakować alkohol - albo się rozpić. Są jeszcze inne ukryte mechanizmy, trzeba szukać, czy to była na przykład przyczyna neurotyczna, nerwica natręctw czy też potrzeba rozładowania napięcia." Niestety, z czasem sam proces "rozładowywania napięcia" powoduje najwięcej napięć i stresów...

"Od zawsze miałem spory apetyt na seks, chociaż nie można powiedzieć abym różnił się pod tym względem od swoich rówieśników. Wszyscy dorastający chłopcy myślą przecież tylko o jednym." - wspomina pięćdziesięciopięcioletni Roman M., z Warszawy, który właśnie rozpoczyna swoją terapię. "W moich czasach wszystko wyglądało inaczej. Ileż się wtedy musieliśmy namęczyć z kolegami, żeby wejść w posiadanie pierwszego świerszczyka. A gdy wreszcie udało się przekupić jakiegoś kloszarda, żeby nam go kupił w zamian za paczkę fajek, cóż to było za szczęście! Spotykaliśmy się całą paczką w przerwach za szkołą i celebrowaliśmy te piękne nagie kobiety, ich krągłości... pierwszy sutek. Wymienialiśmy się tą gazetą aż do jej całkowitego zużycia, codziennie kto inny zabierał ją do domu - wiadomo w jakim celu. Na swój sposób miało to chyba jakiś swój urok, prawda? A teraz? Kilka lat temu przyłapałem syna na oglądaniu pornografii w Internecie. Zrobiłem mu awanturę, ale adres witryny zapamiętałem... Czego tam nie było, z początku
czułem się wstrząśnięty! Te kobiety nie miały wstydu, robiły to z dwoma, trzema, czterema facetami naraz. W niczym nie przypominały pań ze starych świerszczyków. Potem wracałem tam jeszcze kilka razy..."

W rzeczywistości jednak pan Roman na strony z darmową pornografią zaglądał stanowczo więcej, niż tylko kilkukrotnie. Gdy obecnie, z perspektywy czasu wspomina początki swojego nałogu na terapii grupowej, wydaje się być autentycznie zaskoczony, jak szybko sprawy posunęły się naprzód.

W pierwszej kolejności, zmienił się jego tryb dnia - starał się wygospodarowywać stopniowo coraz więcej czasu na swoją nową rozrywkę. Później, skonstatował że zmieniły się również jego preferencje - sięgał po coraz ostrzejsze filmy. Takie, w których kobiety były bite i poniżane, co dawało mu dodatkowego kopa. Z czasem jednak i to było za mało, więc swoje obserwacje postanowił wcielić w czyn. Wiedział, że nie może zrobić tego z żoną, zatem rozpoczął kilkuletni epizod w swoim życiu, kiedy to korzystał z usług prostytutek...

Jeden z najwybitniejszych amerykańskich umysłów w zakresie zachowań seksualnych, Patrick Carnes, w swoich publikacjach stwierdza, że działania prezentowane przez Warszawiaka są w zasadzie typowe dla wszystkich seksoholików. Dążą oni do zwiększania podniet, ponieważ kompulsywny seks niweluje poziom stresu i nawarstwiających się u chorych frustracji. Jednak zbliżenie z prostytutką to lekarstwo na krótką metę, wkrótce potem powraca uciążliwe uczucie wstydu, smutek, gniew. Lecz mimo to, seksoholik często nie chce przyznać że ma problem, twierdząc że może się powstrzymać w każdej chwili.

Aby podjąć leczenie, potrzebne jest silne wsparcie dla chorego, napływające ze wszystkich stron, lub też pewien mocny bodziec, po którym seksoholik uświadamia sobie, że znalazł się już na samym dnie i potrzebuje pomocy. W przypadku pana Romana było to przyłapanie go na masturbacji przez syna. "Oglądałem film, na którym dwóch facetów katuje kobietę, kiedy zobaczyłem że ktoś wszedł do mojego gabinetu. To był Antek. Najgorsze, że przez chwilę... zawahałem się, co robić. W takiej sytuacje wyjście powinno być jedno, oczywiste, a ja zawahałem się... tak bardzo byłem zaślepiony seksem." Tego typu śmiałe zwierzenia z pewnością do łatwych nie należą, jednak niewątpliwie dobrze rokują na przyszłość.

Upokorzenia jakich doświadczył Roman M., w rzeczywistości wydają się być najlepszą rzeczą, jaka go spotkała - tak sam przynajmniej twierdzi. Wszak to właśnie dzięki temu, mężczyzna postanowił, że najwyższy czas działać. Kolejnym pozytywem w jego sytuacji okazało się niesłabnące wsparcie rodziny. Dla niektórych uzależnionych, fortuna niestety nie jest na tyle łaskawa. Zdarza się że palą oni za sobą wszystkie mosty, przez co nie dość że nie mają sił do podjęcia leczenia, to w dodatku nie widzą w tym sensu. Tracą rodzinę, tracą pracę, zrażają do siebie ludzi, a jedyne o czym myślą to seks. Są sterowani popędami seksualnymi, niczym maszyny.

27-letni Danny James, od 17 miesięcy na terapii w "Steve Pope Therapy Centre In Blackpool", wspomina że stracił wszystko. "Najgorsze było poczucie winy i bezradności. Dlaczego ja jestem taki, a inni nie? Ciemne myśli krążyły mi po głowie. Doszło nawet do sytuacji, w której jeden z moich rodziców musiał być zawsze przy mnie. Nie mówili mi tego wprost, ale ja czułem, że obawiają się o moje życie, że pęknę i postanowię je zakończyć..."

Problem seksoholizmu, jako uzależnienia, choroby która trawi całe życie jednostki, niszcząc przy okazji niemal każdą jej sferę, zdaje się być problemem coraz częstszym - zarówno na świecie, jak i w kraju. W wypowiedzi dla "Rzeczpospolitej", seksuolog Sławomir Jakima mówi: "W ciągu ostatnich pięciu lat liczba moich pacjentów wzrosła prawie o 100 procent. Coraz więcej jest osób młodych, poniżej 30. roku życia." Można więc odnieść wrażenie, jakoby młodzi ludzie wodzeni internetową pornografią, przygodnymi znajomościami i kontaktami z prostytutkami starali się zapełniać różnego rodzaju pustki w swojej egzystencji, nie dostrzegając że mechaniczny seks wcale nie jest dobrym materiałem naprawczym...

Polub WP Facet
Trwa ładowanie
.
.
.
Głosuj
Głosuj
Wow!
Ważne
Słabe
Straszne
Podziel się na Facebooku