wp
Ciekawostki
04-06-2012 (11:07)

Nie uprawia seksu, by mieć... lepsze nasienie

Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Nie uprawia seksu, by mieć... lepsze nasienie
(/trentdonor.org)

Trent Arsenault twierdzi, że jest pierwszym człowiekiem świata, którego orientacje można określić mianem "dawcoseksualisty". Poznaj go bliżej...

Niedawno, na łamach "Huffington Post" pojawiły się fragmenty nadchodzącej biografii Christiana Bale'a, w której opisano m.in. rygorystyczny tryb życia, jaki aktor zaserwował sobie, by schudnąć do roli w filmie "Mechanik". I tak, aby zrzucić 30 kilogramów, gwiazdor ograniczył dzienne spożycie pokarmów do: wody, jednego jabłka i jednej filiżanki kawy. Zrezygnował też całkowicie z kontaktów z przyjaciółmi i generalnie życia towarzyskiego, żeby nie kusić woli. Innymi słowy, wraz ze swoją wodą, jabłkiem i kawą zamknął się w domu na kilka miesięcy...

wp

Jednak to jeszcze nic w porównaniu z wyrzeczeniami, jakie nałożył na siebie Trent Arsenault, 36-letni Amerykanin i pierwszy "dawcoseksualista". "Jeszcze nigdy nie całował się z dziewczyną, jest jednak jednym z najbardziej płodnych dawców nasienia na świecie - dzięki niemu urodziło się już 16 dzieci, a kolejne 3 są w drodze", tymi słowami rozpoczyna się artykuł o Trencie, jaki przeczytać można w jednym z ostatnich wydań "Daily Mail". Filozofia życiowa tego chudego prawie-czterdziestolatka z Fremont, w stanie Kalifornia, jest prosta: zrezygnować ze wszystkiego, co mogłoby osłabić jego największe aktywo (wzorcowej jakości sperma) i oddać się "dawaniu"...

Z czego rezygnuje Trent?

"Grzesznik", jak określają go jego głęboko wierzący rodzice, nie uprawia seksu, bo nie dość że mogłoby to osłabić jego dar, to w dodatku wystawia go na zagrożenie zakażenia chorobą weneryczną, co automatycznie przekreśliłoby jego "karierę". Unika też smogu, słońca i elektroniki, ale za to wstaje codziennie wcześnie rano, już o 5:30, ćwiczy, wypija miksturę własnego pomysłu na polepszenie jakości nasienia (środek składa się z orzechów, naturalnych cukrów i jagód) a następnie wybiera się na spacer, oczywiście w luźnych ubraniach, aby nie uciskały jąder. Amerykanin nie planuje też założenia rodziny - bo to mogłoby zaszkodzić jego działalności, jako dawcy.

Jak wygląda sam proces?

wp

Przyznajemy, że czytając o zwyczajach Trenta, ciężko sobie wyobrazić osobę, która mogłaby chcieć skorzystać z jego usług. Zacznijmy od tego, że mężczyzna depozytów udziela w domu - za co "ściga" go US Food and Drug Administration, grożąc mu grzywną w wysokości 100 000 dolarów i rokiem więzienia za nielegalne praktyki. A jak prezentują się owe praktyki? Dość powiedzieć, że są mocno dyskusyjne...

Najczęściej, klientkami Trenta są pary lesbijskie. Kobiety zjawiają się u mężczyzny o ustalonej porze, są podejmowane małym poczęstunkiem i zabawiane rozmową, jednak najciekawsza część spotkania ma miejsce chwilę później, kiedy to transakcja zostaje sfinalizowana. Wtedy to Trent przeprasza swych gości i wychodzi na chwilę do drugiego pokoju, gdzie na gorąco zapełnia pojemnik, po czym dostarcza towar w najświeższej możliwej formie. Czego jego klientki zazwyczaj nie wiedzą, to fakt, że w owym drugim pomieszczeniu Trent ma kamerę, którą nagrywa proceder masturbacji, a następnie wrzuca dzieło na rozliczne portale z treściami pornograficznymi.

Co ciekawe, na prośbę klientek, by zwiększyć szansę na poczęcie, 36-latek pozwala im na wstrzyknięcie sobie nasienia za pomocą strzykawki jeszcze u niego w domu. Niestety nie ujawniono ile Amerykanin żąda za porcję swego "wspaniałego" nasienia, wiadomo natomiast, że ma ambitne plany. Marzy mu się kolejna setka dzieci jego autorstwa... Cóż, jedyną przeszkodą w realizacji tej wizji może być wiek mężczyzny (z wiekiem jakość nasienia pogarsza się), no i może fakt, że po lekturze artykułów, jak ten, jego potencjalne klientki przejrzą na oczy.

101 mitów o seksie!

Polub WP Facet
Trwa ładowanie
.
.
.
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Podziel się na Facebooku
wp
wp
wp