Trwa ładowanie...
d1jy65q
Ciekawostki

Absynt - co warto o nim wiedzieć

Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Absynt - co warto o nim wiedzieć
(East News)
d1jy65q

Dla wielu słynnych artystów paryskiej bohemy życie zaczynało się dopiero po 17-tej, nieprzypadkowo zwanej "zieloną godziną". To właśnie wtedy otwierano knajpy, serwujące klientom alkohol o charakterystycznej seledynowej barwie, nazywany "afrodyzjakiem jaźni" i rzekomo pozwalający odkryć odmienne stany świadomości. Jeszcze całkiem niedawno sprzedaż absyntu była zakazana. Dziś bez trudu kupimy go w sklepie. Co zostało z jego legendy?

W jednej ze scen znakomitego filmu "Dracula" Francisa Forda Coppoli Mina (Winona Ryder) jest częstowana przez tytułowego hrabiego seledynowym napojem. "Absynt, afrodyzjak jaźni. Mieszkająca w nim zielona czarodziejka pragnie twojej duszy. Ale ze mną jesteś bezpieczna" - zapewnia Dracula młodą kobietę, która chwile potem pogrąża się w halucynacjach. Podobne doświadczenia były udziałem wielu słynnych artystów. Miłośnikami tego niezwykłego trunku byli m.in. Pablo Picasso, Paul Gauguin, Vincent Van Gogh, Arthur Rimbaud, Paul Verlaine, Ernest Hemingway czy nasz rodzimy Witkacy.

"Po pierwszym kieliszku widzisz rzeczy takimi jakimi chciałbyś je zobaczyć. Po drugim widzisz rzeczy jakimi nie są. Na końcu widzisz rzeczy takimi jakimi naprawdę są i to jest najstraszniejsza rzecz na świecie" - pisał Oscar Wilde. "Absynt nadaje życiu uroczystych barw, powstrzymując ciemne otchłanie" - zachwycał się słynny poeta Charles Baudelaire. Jednak już na początku XX wieku trunek, zwany "zieloną wróżką", znalazł się na cenzurowanym. Oskarżano go o wywoływanie problemów psychicznych u konsumentów - nadużywaniem absyntu tłumaczono m.in. szaleństwo Van Gogha czy... zatonięcie Titanica, którego kapitan miał być miłośnikiem seledynowego alkoholu. To spowodowało, że na kilka dziesięcioleci produkcja i sprzedaż absyntu została zakazana w większości krajów Europy, a także Stanach Zjednoczonych.

d1jy65q

Lekarstwo ze Szwajcarii

Absynt zawdzięcza wyjątkowość przede wszystkim jednemu składnikowi - suszonym liściom i kwiatom piołunu, rośliny, którą często możemy spotkać na słonecznych i kamienistych zboczach, rumowiskach oraz w przydrożnych rowach. Spirytusowy ekstrakt piołunu, anyżu, kopru włoskiego i melisy cytrynowej był już przed wiekami popularny na pograniczu włosko-szwajcarskim. Jednak za jego największego promotora uchodzi mieszkający w Szwajcarii francuski lekarz Pierre Ordinaire, który w 1792 r. zaczął sprzedawać absynt jako remedium na rozmaite dolegliwości, szczególnie układu pokarmowego. Produkt szybko zdobył popularność, co sprowokowało innego Francuza, Daniela Henri Dubieda, do odkupienia receptury i uruchomienia pierwszej przemysłowej destylarni zielonego trunku.

Absynt był początkowo używany głównie do celów leczniczych, na przykład francuskim żołnierzom aplikowano go jako środek przeciwgorączkowy. Z czasem to właśnie mężczyźni powracający z wojen przyczynili się do rozpropagowania w całej Europie trunku, który zaczął uchodzić za alkohol znakomicie podkręcający wyobraźnię i percepcję, co ceniono szczególnie w kręgach artystycznych. Na przełomie XIX i XX wieku we Francji spożywano blisko 30 milionów litrów absyntu. Jednak niedługo później zaczął on budzić niepokój.

Zobacz także:

Zakazany trunek

W olejku eterycznym piołunu odkryto związki, które odpowiadają m.in. za halucynogenne właściwości trunku: tujon i tujol. Ich nadmiar może prowadzić do zatruć, zawrotów głowy, a w ciężkich przypadkach nawet porażenia układu nerwowego. Absynt trafił na "czarną listę". Pierwszym krajem, który zakazał sprzedaży tego alkoholu było Wolne Państwo Konga. W 1907 r. podobnie postąpiła ojczyzna "zielonej wróżki" - Szwajcaria, wprowadzając nawet odpowiednie zapisy do konstytucji. Do lat 20. zakaz obejmował większość krajów Europy oraz Stany Zjednoczone. Przez kilka dekad absynt można było wytwarzać tylko w małych destylarniach w Czechach, ale jego popularność drastycznie spadła. Z czasem okazało się, że trunek jednak nie zasługuje na tak złą sławę.

d1jy65q

Naukowcy doszli bowiem do wniosku, że jego działanie, opisywane przez poetów czy pisarzy, było spowodowane bardziej problemami alkoholowymi artystów niż unikalnymi właściwościami "zielonej wróżki". Okazało się również, że stężenie tujonu w dawnym absyncie nie było znacząco wyższe niż w produktach dostępnych we współczesnych sklepach. Obecnie Unia Europejska dopuszcza sprzedaż absyntu, ale pod warunkiem nieprzekroczenia maksymalnego poziomu tujonu. Producenci trunku stosują dziś rozmaite technologie, ale jego bazą wciąż pozostaje piołun, anyż i koper włoski. Niekiedy w składzie alkoholu możemy znaleźć także hyzop, melisę lekarską, korzeń dzięgielu, liście tataraku, kolendrę czy jałowiec.

Jak go pito?

Piołun powoduje, że absynt jest bardzo gorzkim alkoholem. Jego spożywanie wymagało odpowiedniego rytuału. Według klasycznej francuskiej metody na szklance z 20-30 ml trunku należało położyć łyżeczkę z kostką cukru i polewać ją lodowatą wodą, aż się rozpuści i w postaci syropu ścieknie do wnętrza naczynia. Wtedy dolewano resztę wody - powinno być jej minimum trzy razy więcej niż absyntu.

Bardziej intrygujący jest rytuał ognia, który wbrew pozorom nie ma zbyt długiej tradycji, a zdaniem znawców jest głównie wymysłem współczesnych filmowców i pisarzy tworzących legendę absyntu. Nad szklanką lub kieliszkiem z trunkiem miano trzymać łyżeczkę, na której kładziono kostkę cukru. Powoli przelewano przez nią 50 ml absyntu, a później podpalano cukier i czekano, aż się stopi. Gdy płomień zaczynał gasnąć, wlewano przez cukier 50 ml zimnej wody i czekano, aż syrop ścieknie do kieliszka. Później dolewano resztę wody - ważne były proporcje, musiało być jej minimum trzy razy więcej niż alkoholu.

d1jy65q

Rafał Natorski

Zobacz także:

d1jy65q

Podziel się opinią

Share

d1jy65q

d1jy65q