Trwa ładowanie...

Chodzi po domach i zbiera niewykorzystane leki, a potem rozdaje je biednym

Share
Chodzi po domach i zbiera niewykorzystane leki, a potem rozdaje je biednym
Źródło: Shutterstock
d3rlgmp

Przemysł farmaceutyczny to prawdziwa żyła złota. Każdego roku konsumenci wydają na leki fortunę. Co zaskakujące, sporo z nich nie zostaje potem wykorzystanych – po przeleżeniu w domowej apteczce trafiają do „śmieci”. Takie rekordy bite są m.in. nad Wisłą.

W Polsce na suplementy oraz leki przeznaczamy miliardy złotych. W ubiegłym roku była to rekordowa kwota 27,3 miliarda złotych. Masa tych pieniędzy idzie potem z dymem. W 2010 r. obliczono, że w ten sposób marnowanych jest ok. 263 ton środków rocznie. „Rzeczpospolita” poinformowała wówczas, że przekłada się to na sumę ok. 1 miliarda złotych. Jednak problem ten dotyczy nie tylko Polski, ale wielu innych krajów. Ze jego skali zdał sobie sprawę Omkar Nath – 79-letni mieszkaniec Indii.

Staruszek, który dawniej pracował jako technik w banku krwi, jest dziś porównywany m.in. do Robin Hooda. Od bohatera z lasu Sherwood czy bardziej swojskiego Janosika różnią go jednak metody działania. Hindus też pomaga potrzebującym. Nie zastawia jednak pułapek, nie stosuje siły. Po prostu puka do domów ludzi, którym niczego nie brakuje i pyta, czy nie mają na zbyciu leków, które wcześniej czy później i tak by wyrzucili – poinformował „The Independent”. Pozyskane w ten sposób preparaty trafiają w ręce potrzebujących, których nie stać na wizytę w aptece. W Indiach – kraju, w którym rozwarstwienie społeczne można dostrzec na każdym kroku – ludzi, których nie stać na kupienie medykamentów nie brakuje. Stąd właśnie inicjatywa 79-latka.

d3rlgmp

Mężczyzna podkreśla, że szczególnie duże zapotrzebowanie występuje na kosztowne preparaty, które przepisywane są na receptę. Wiele osób ma ich w domach mnóstwo. Wszystkie zebrane środki trafiają potem do bazy, z której potem są dystrybuowane bezpłatnie wśród biednych, których nie byłoby stać na ich zakup.

Omkar Nath działa w ten sposób już od sześciu lat. Chęć niesienia pomocy potrzebującym wymaga od niego niemałych poświęceń. Każdego dnia 79-latek pokonuje ok. siedmiu kilometrów. Po przejściu takiego dystansu i zebraniu lekarstw, Hindus starannie wprowadza wszystkie zgromadzone środki do katalogu. Znajdują się w nim informacje na temat nazwy leku, jego producenta oraz terminu ważności. Do dalszego obiegu trafiają tylko te preparaty, których użycie nie zagraża zdrowiu i życiu pacjentów. Muszą one być fabrycznie zamknięte i posiadać odpowiednie naklejki zabezpieczające. Wszystkie specyfiki przechowywane są w niewielkim lokalu, które mężczyzna na potrzeby całego projektu wynajmuje nieopodal swojego domu.

Pomysł na tę działalność pojawił się, gdy staruszek towarzyszył dwóm robotnikom, którzy zostali ranni na budowie. W szpitalu powiedziano im, że nie otrzymają niezbędnej pomocy i muszą poszukać lekarstw na własną rękę. Właśnie wtedy uznał, że takim osobom można w łatwy sposób pomóc. Obecnie jego misja skupia się nie tylko na odwiedzaniu domów i odbiorze leków, ale również na ustawianiu w szpitalach specjalnych pojemników, w których również można umieszczać dary.

Filantrop przyznał, że dzięki ludziom dobrej woli udaje mu się zbierać nie tylko ratujące życie lekarstwa, ale też przedmioty służące niepełnosprawnym albo osobom, które podupadły na zdrowiu. Są wśród nich butle tlenowe, nebulizatory, kule czy wózki inwalidzkie. Szacuje się, że wartość leków oraz sprzętu zgromadzonego w magazynie przekracza kilkadziesiąt tysięcy dolarów. W ciągu miesiąca przekazuje on biednym leki, które warte są ok. 9 tysięcy dolarów (ok. 34 tysięcy złotych). Na pomoc mogą liczyć tylko te osoby, które dysponują ważną receptą wypisaną przez lekarza.

d3rlgmp

- W każdym domu w Delhi znajdują się dodatkowe lekarstwa. Potem są one wyrzucane do pojemników na śmieci – tłumaczy Omkar Nath, dodając, że wcale nie musi tak być, a wiele z tych preparatów może posłużyć innym. - Pewnego ranka zdobyłem np. leki niezbędne w kuracji antynowotworowej, które były warte ok. 35 tysięcy rupii (ok. 2 tysięcy złotych).

Rodzina Omkara na początku wstydziła się tego, co robi ich bliski. Uważali, że jego działalność jest formą żebractwa. Ale gdy okazało się, że jego misja to realna pomoc dla wielu ludzi, zmienili zdanie. Obecnie Hindus marzy o stworzeniu podobnych placówek w każdym zakątku kraju i poprawie jakości życia kolejnych potrzebujących.

Inicjatywa Hindusa spotkała się z wieloma pozytywnymi komentarzami. Internauci z niektórych krajów, szczególnie tych zachodnich, obawiają się jednak, że w ich warunkach mężczyzną szybko zajęłyby się odpowiednie służby, które oskarżyłyby go o nielegalną dystrybucję medykamentów. Wiele osób skarży się, że w ich apteczkach znajduje się mnóstwo lekarstw, które chętnie oddaliby potrzebującym, ale boją się konsekwencji. W wielu aptekach czy szpitalach można wprawdzie znaleźć punkty odbioru leków, które nie zostały wykorzystane, ale głównie po to, by potem przekazać je do utylizacji.

RC/dm,facet.wp.pl

Uwaga na leki bez recepty sprzedawane w sklepach

d3rlgmp

Podziel się opinią

Share
d3rlgmp
d3rlgmp