Trwa ładowanie...

Co Państwo Islamskie robi z chorymi na HIV?

Share
Co Państwo Islamskie robi z chorymi na HIV?
Źródło: East News
dn21zb6

Szesnastu bojowników ISIS, którzy niedawno dowiedzieli się, że są zarażeni wirusem HIV, musi umrzeć tocząc dżihad. To dla nich jedyna droga, by uzyskać zbawienie. Dla nas zła wiadomość jest taka, że przywódcy Państwa Islamskiego wymyślili wyjątkowo prostą receptę na ich śmierć - samobójcze zamachy.

O sprawie seropozytywnych żołnierzy Kalifatu zrobiło się głośno kilka dni temu, kiedy opisał ją portal ARA News. Bojownicy mieli zarazić się wirusem, obcując z dwiema pochodzącymi z Maroka niewolnicami seksualnymi. Podczas stosunku nie wiedzieli, że kobiety są nosicielkami HIV. Sprawa wyszła na jaw, kiedy jeden z dżihadystów postanowił się przebadać. Według informacji portalu, kobiety w obawie przed odwetem zdołały zbiec do Turcji. W obozie żołnierzy ISIS zapanowała panika. Szybko okazało się, że panie były zmuszane do seksu także przez innych mężczyzn. W chwili obecnej wirusa wykryto u 16 osób, chociaż przyjmuje się, że może być ich znacznie więcej.

Dowodzący, pragnąc zapobiec panice i dalszemu rozprzestrzenianiu się choroby, ogłosili, że każdy nosiciel HIV będzie musiał oddać życie w samobójczym ataku. Problem polega na tym, że do końca nie wiadomo, ilu osób to dotyczy. Wirus zespołu nabytego braku odporności to ponoć plaga w armii ISIS. Zarażeni obcują z niewolnicami seksualnymi bez żadnego zabezpieczenia, a kobiety są zmuszane do seksu przez dziesiątki mężczyzn. Często mija sporo czasu zanim któraś dowie się, że jest chora. A i nawet wtedy rzadko przyznaje się do tego faktu - podzielenie się taką informacją prawdopodobnie skończyłoby się dla niej śmiercią w męczarniach.

dn21zb6

Właśnie taki los 2 lata temu spotkał 15-letnią Jazydkę zarażoną HIV przez dżihadystę, który przyjechał wspierać ISIS z Indonezji. Mężczyzna najpierw przekazał wirusa dziewczynie, a później poszedł honorowo oddać krew. Nie został jednak należycie przebadany i jego zainfekowana krew trafiła do obiegu. Przetoczono ją walczącemu w szeregach ISIS Egipcjaninowi, doprowadzając do jego zarażenia. W podobny sposób krew mogła też trafić do innych żołnierzy. Pewnym jest natomiast, że "indonezyjski wirus" dopadł jeszcze dwóch Saudyjczyków, którzy zgwałcili wspomnianą 15-latkę. Za "świadome zarażanie" dziewczyna została zabita.

Jak zaznacza jeden z dziennikarzy pracujących pod przykrywką w jednym z tamtejszych szpitali, władze wydały rozkaz bezwzględnego badania krwi oddawanej przez bojowników. Jeden z dowódców nakazał wręcz "sprawdzić każdą kroplę krwi oddaną przez członków Państwa Islamskiego".

Jak zauważają redaktorzy "Daily Mail", seks i oddawanie krwi to nie jedyne źródła zakażeń. Choć nie mówi się o tym głośno, wielu walczących w szeregach ISIS jest czynnymi narkomanami, podającymi sobie substancje psychoaktywne korzystając z tych samych igieł i strzykawek. Robią to pomimo surowych zakazów dotyczących używania narkotyków. Podobnie rzecz ma się z inną drażliwą dla islamistów kwestią - tajemnicą poliszynela jest, że bojownicy współżyją nie tylko z niewolnicami seksualnymi i żonami (także swoich towarzyszy), ale również między sobą. Choć homoseksualizm jest prawnie zakazany, nawet niektórzy duchowni przymykają na niego oko. Kilka lat temu głośno było o fatwie [dokument-opinia muzułmańskiego teologa - przyp. red.], wydanej przez jednego z imamów, w której stwierdzał, że w czwartkowe wieczory mężczyźni mogą robić rzeczy normalnie zakazane (chodziło właśnie o stosunki homoseksualne), ponieważ "wówczas Allah jest zajęty i nie widzi".

My nie będziemy wnikać, czy Bóg widzi, czy nie widzi niecne uczynków bojowników ISIS, ale z pewnością je karze. I jeżeli przed gwałtami nie potrafi powstrzymać ich moralność, to może chociaż poskutkuje strach przed HIV.

pf

dn21zb6

Podziel się opinią

Share
dn21zb6
dn21zb6