Trwa ładowanie...

Co się działo na konwencie tatuażu?

Co się działo na konwencie tatuażu?Źródło: Paweł Janecki/WP
d1yu6kk
d1yu6kk

Konwent tatuażu już za nami i jak się okazuje obyło się bez mordowania kotów, czarnych mszy i wymiany wspomnień z więzienia.

Nadmorski zjazd tatuatorów organizowany między innymi przez Marcina Pacześnego i Adama Jakubowskiego z Pandemonium Tattoo w Gdańsku, przebiegł bardzo sprawnie, bez większych zgrzytów i widocznych porażek. Jak na pierwszy tego typu konwent w Trójmieście, organizatorzy postarali się o wysoki poziom przedsięwzięcia. Oprócz wielu atrakcji takich jak fireshow grupy Mamadoo czy koncerty takich kapel jak Schizma, Analogs i 1125, pojawiło się wielu znanych artystów ze świata tatuażu.

ZOBACZ EKSKLUZYWNĄ RELACJĘ Z KONWENCJI

Można było zobaczyć przy pracy takich zagranicznych artystów jak: Pavel Angel z Moskwy, Yushi Takei z Amsterdamu, Antona Oleksenko z Białorusi oraz wielu innych znanych i szanowanych w świecie ozdabiania skóry.

Krążyliśmy z kamerą i mikrofonem między stanowiskami starając się przekazać najlepiej jak możemy klimat panujący na takim konwencie. Dementując domniemania o złych rzeczach, które w takim miejscu mogą się wyrabiać, wypytywaliśmy zgromadzonych o to, czemu decydują się właśnie tak ozdabiać swoje ciało.

d1yu6kk

W międzyczasie odbywały się konkursy na najlepsze tatuaże czarno szare, kolorowe, autorskie, kompozycje damskie i męskie oraz najlepsze prace pierwszego i drugiego dnia konwentu. Stoiska z odzieżą, biżuterią i prasą związaną z tatuażem przyciągały nie tylko fanów tej sztuki, ale również ludzi, którzy przyszli na konwencję z czystej ciekawości.

Osoby które po raz pierwszy pojawiły się na tego typu imprezie mogły przekonać się na własne oczy, że miłośnicy rysunków na skórze to wyjątkowo sympatyczni i otwarci ludzie, którzy chętnie rozmawiają z ciekawskimi przechodniami, odpowiadając 100 razy na te same pytania z absolutnym spokojem.

ZOBACZ EKSKLUZYWNĄ RELACJĘ Z KONWENCJI

Po opuszczeniu bzyczącej i tłocznej hali głównej, można było posilić się w barze i wypić conieco. Organizacja zadbała o to, by nikt z alkoholem w ręku nie wchodził na salę, gdzie pracują tatuatorzy. Dzięki temu artyści mogli pracować w spokoju i względnym skupieniu.

My barwiliśmy się na konwencie bardzo dobrze. W końcu oglądanie agonii i bólu bliźnich w połączeniu z podziwianiem powstających prac to niezwykłe połączenie. Entuzjastów i potencjalnie zainteresowanych ozdabianiem swojego ciała w taki właśnie sposób zapraszamy do odwiedzenia kolejnej odsłony gdańskiej konwencji, która podobno już za rok!

d1yu6kk
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d1yu6kk