Trwa ładowanie...
d4ngs4v
Ciekawostki

Co trzecie małżeństwo rozpada się przez... Facebooka!

Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Co trzecie małżeństwo rozpada się przez... Facebooka!
(AFP)
d4ngs4v

Ciekawe, czy Mark Zuckerberg wie, że jego wynalazek, w dużej mierze, służy głównie do formalizowania kresu miłości?

Jeśli w ramach snucia postanowień noworocznych, doszedłeś do wniosku, że najwyższy czas pozbyć się małżonki, specjaliści doradzają, jak tego dokonać w sposób szybki i bezbolesny (przynajmniej dla ciebie) - wystarczy, że założysz jej konto na Facebooku, potem już tylko wystarczy uzbroić się w cierpliwość i trochę poczekać, a dowody do postępowania sądowego zbiorą się same. Nie wierzysz?

Redaktorzy brytyjskiej bulwarówki "Daily Mail" opisują, jak to dotarli do informacji, jakoby coraz częstszą podstawą do rozwodów w Wielkiej Brytanii były informacje zgromadzone właśnie na facebookowym koncie partnera - tak dzieje się w co trzecim przypadku, a ta liczba wciąż rośnie. Rzecznik firmy prawniczej, która zaobserwowała wspomnianą tendencję tłumaczy mechanizmy tego działania: "Facebook to obecnie główne źródło komunikacji dla wielu osób". A, co za tym idzie: "Ludzie nierzadko wysyłają tam wiadomości do swoich byłych partnerów, a więc kontakt zaczyna się niewinnie, ale często prowadzi do kłopotów... Generalnie, jeśli ktoś planuje wdać się w romans pozamałżeński, to właśnie Facebook jest tym miejscem, gdzie najłatwiej o spełnienie podobnych zachcianek."

d4ngs4v

Zresztą, jak mówi Mark Keenan, czasami nawet niczego nie planując, zdrada rodzi się sama...Poza tym, należy pamiętać o tym, że aby zakończyć związek (szkodząc przy tym partnerowi w sądzie), faktyczne cudzołóstwo (w rozumieniu: udowodniony stosunek seksualny z osobą trzecią) wcale nie jest potrzebny. Jak mówi Keenan, z reguły wystarczą filuterne posty, pikantna korespondencja albo zdjęcia partnera z jakiejś imprezy, o której druga strona nie miała pojęcia, lub też fotografia z osobą, z którą dana jednostka nie powinna się była fotografować. Bo o ile Facebook jest najlepszą platformą dla cudzołożników, o tyle jest też doskonałym narzędziem detektywistycznym dla zdradzanych... A więc, jak głosi stare porzekadło: każdy kij ma dwa końce.

Z kolei, Anne-Marie Hutchinson, z "Dawson Cornwell Solicitors", mówi, że owe - jakże nonszalancko wrzucane na profile - fotografie służą czasami do udowodnienia, że... partner nie nadaje się do związku, bo ma problemy z alkoholem, co również jest znakomitą podstawą do rozwodu i puszczenia małżonka w skarpetkach. Co ciekawe, ten fakt w dość tragikomiczny sposób zazębia się z inną wiadomością podaną ostatnio w mediach - otóż portal "Shortlist.com" opublikował informację o tym, że w jednej z ostatnich ankiet, Brytyjczycy wylewnie przyznali, iż na ok. 76% swoich fotografii na FB znajdują się w stanie wskazującym. Ale to jeszcze nic!

Smaczku badaniu dodaje fakt, że ponad 50% respondentów przyznało, że nie chcieliby, aby ich fotografie wpadły w ręce niektórych znajomych oraz pracodawców, natomiast 8% zaskakująco szczerze wyznało, że mieliby "przes...e" w pracy, gdyby te fotki wypłynęły na powierzchnie. Naturalnym w tej sytuacji wydaje się zatem pytanie: Po co wobec tego publikować takie kompromitujące dowody? Otóż czasami warto, w imię wyższego celu - jakiego? Okazuje się, że ponad 30% Brytyjczyków celowo publikuje tego typu fotografie, a dodatkowo "taguje" na nich znajomych, żeby ci trafili przez to do wymienionych wcześniej 8%. Patrząc na Facebooka w tym świetle, w zasadzie trudno się dziwić, że dzięki portalowi Marka Zuckerberga do skutku dochodzi aż tak wiele rozwodów - czyżby zatem gloryfikowane na całym świecie portale społecznościowe wyciągały z człowieka tylko to, co najgorsze?

MW/PFi

ZOBACZ: Poznaj tajniki poruszania się na Facebooku! Nie daj się "przyłapać"...

d4ngs4v

Podziel się opinią

Share
d4ngs4v
d4ngs4v