Trwa ładowanie...
28-06-2011 15:15

Czy to już koniec Las Vegas?

Czy to już koniec Las Vegas?Źródło: Thinkstockphotos
d1audmh
d1audmh

Poznajcie historię jedynego miejsca na świecie , w którym marzenia przybierają realną formę. To właśnie tutaj objawił się Król, to tutaj Warren Beatty zaciągnął do łóżka kilka tysięcy kobiet, tutaj też co kilka sekund rodzi się nowy milioner... Przynajmniej tak było do tej pory. Niestety, kryzys zdecydowanie odmienia oblicze Las Vegas.

Zapytany o to, jakim cudem Las Vegas stało się rozrywkową stolicą świata, były burmistrz tego miasta Jan Jones odpowiada: "To nie przypadek. Do dzisiaj Vegas pozostaje jednym z ostatnich punktów globu, w którym duch przedsiębiorczości pozwala każdemu osiągnąć sukces. Właściciele tych olbrzymich przybytków to najlepsze tego przykłady - są nieustraszeni, kreatywni, nieustępliwi - można ich więc uznać za takich samych hazardzistów, jak gości ich kasyn".

A może nawet większych? W końcu nie zawsze było kolorowo...

Trawa, Mormoni, zakaz hazardu i zapora, która zmieniła wszystko Na początku XIX wieku, perła Nevady była po prostu olbrzymią połacią ziemi, leżącej odłogiem. Wówczas, jak podaje "The Las Vegas Sun", tamtejsze rejony wciąż jeszcze porośnięte były bujnymi łąkami i to właśnie ten niecodzienny widok - bezkresnego morza zieleni - sprawił, że w 1829 meksykański podróżnik Antonio Armijo ochrzcił to miejsce nazwą Las Vegas (z hiszp. żyzna nizina). Od tej pory ten piękny przystanek na szlaku z Los Angeles do Salt Lake City miał wreszcie imię. W 1855 w Vegas zjawili się Mormoni, którzy planowali wybudować tu swoją osadę. Co prawda dopiero za drugim podejściem, ale ostatecznie udała im się ta sztuka. A jednak, nim pierwszy żeton gruchnął o stół musiało minąć jeszcze sporo czasu...

Dzisiejsze kasyna budowane są na podobnych zasadach, co fermy dla zwierząt. W środku panuje wieczny półmrok, tak aby upojeni hazardowym szaleństwem klienci nie byli w stanie rejestrować upływu czasu, a długie korytarze prowadzą graczy do kilku sal, w których panuje straszna wrzawa. Jest muzyka, są też odgłosy dzwonków i syren, tak, aby ludzie wierzyli, że faktycznie co chwilę ktoś wygrywa, no i obowiązkowo wszystko się błyszczy, jarzy i zachwyca. "Jestem w raju!" myślą wtedy podekscytowani klienci, prowadzeni w istocie na rzeź. Bo jak wiadomo, to bank zawsze wygrywa. Meyer Lansky, towarzysz legendarnego gangstera Benjamina Siegela, a także hazardowy wizjoner, który prawdopodobnie zainspirował samego "Bugsy'ego", zwykł powtarzać, że: "Zwycięzcami są ci, którzy kontrolują grę. Reszta to po prostu zwykli frajerzy."

d1audmh

Co ciekawe, nim Las Vegas doczekało się nadania praw miejskich (co miało miejsce w 1911 roku), wcześniej (w 1909) władze regionu zabroniły tu hazardu. Oczywiście nie da się ukryć, że to rozporządzenie mocno podcięło skrzydła "przedsiębiorcom", którzy musieli czekać aż do 1931 roku. Wtedy to bowiem stały się dwie wspaniałe rzeczy - po pierwsze, zalegalizowano hazard, a po drugie, podjęto decyzję o budowie Zapory Hoovera. A co to oznaczało w praktyce? Żyzna okolica zmieniła się w pustynię, a tysiące pracowników, wraz ze swoimi rodzinami zaczęło się zjeżdżać do Vegas, wieszcząc szybki rozwój miasta.

Nogi, jak flamingi, mafijne przepychanki i drugie przyjście Króla A jednak, przez kolejnych kilka lat niezbyt wykorzystywano potencjał tego miejsca. Owszem, w 1941 powstało pierwsze wielkie kasyno oraz hotel, zaś w 1944 do Vegas zawitał pierwszy gwiazdor - wielki Liberace, jednak na początek prawdziwej rewolucji światu przyszło czekać aż do roku 1946, kiedy to powstał hotel "Flamingo", wybudowany za pieniądze "Bugsy'ego". Legenda mówi, że pomysł na nazwę wpadł do głowy Siegelowi, gdy ten oglądał długie, wspaniałe nogi swej ówczesnej dziewczyny, Virginii Hill. Inne legendy głoszą, że fundamenty hotelu "Bugsy'ego" wzmacniają ciała jego wrogów.

Lata pięćdziesiąte XX wieku to prawdziwy rozkwit Las Vegas. W 1954 aż 8 milionów turystów odwiedziło to miasto alchemików, a w kolejnych latach łasych na fortunę było już tylko coraz więcej. W czasie gdy nad pustynią błyskało niebo, rozświetlane prowadzonymi tam próbami ładunków nuklearnych, w kasynach impreza trwała w najlepsze. W drugiej połowie tej dekady po mieście grasowali niesforni chłopcy ze słynnej "Rat Pack", a więc grupy muzyków, aktorów, playboyów i lowelasów, w skład której wchodzili m.in. Humphrey Bogart, Frank Sinatra, Spencer Tracy, Dawid Niven, czy Sid Luft.

Z kolei, na początku lat 50. w "The New Frontier's Venus Room" swój pierwszy występ zaliczył młodziutki, bo ledwie 21-letni Elvis Presley. Niestety, choć "Król Rock'n'Rolla" już wtedy uznawany był za krajową megagwiazdą, nie umiał wpasować się w specyficzny, żeby nie powiedzieć kiczowaty, styl tego miasta. Dopiero w 1969 Król zanotował swój triumfalny powrót. Od tego czasu, aż do swojej śmierci, w 1977, Elvis zachwycał publikę "The Las Vegas Hilton". Dzisiaj natomiast, Presley uznawany jest za ikonę tego miasta, podobnie zresztą jak legendarna tablica z napisem "Welcome to Fabulous Las Vegas", znajdująca na Las Vegas strip (stanęła tam w 1959).

d1audmh

Rozmiar ma znaczenie... ekonomia też Kolejne dekady to stały i stabilny (czytaj stabilnie dynamiczny) rozwój Las Vegas. W tym czasie powstało kilka nowych kasyn, mafie ścierały się ze sobą, zaś spragnieni fortuny przyjezdni trwonili swoje majątki. Z kolei końcówka lat siedemdziesiątych i niemal całe lata osiemdziesiąte, to lekka stagnacja. W tym czasie praktycznie nie powstało nic znaczącego, jedynie istniejące już przybytki zmieniały właścicieli w toku "gangsterskich fuzji i przejęć".

Dopiero w 1989 nastąpiło ponowne ożywienie, a zarazem początek nowego trendu - wojen na megakasyna i megahotele. A wszystko zaczęło się od inwestycji Steve'a Wynna, który w 1989 roku wybudował Mirage - kasyno dwukrotnie większe od MGM Grand! Co ciekawe, już w dziewięć godzin od otwarcia Mirage, jednemu z graczy udało się rozbić bank! Śmiałek zainkasował 4,6 miliona dolarów. Okazuje się więc, że można... Ale Mirage było dopiero początkiem, potem przyszedł czas na nowy, jeszcze większy MGM Grand (1993), czy gigantyczne wręcz Bellagio (1998).

Dzisiaj natomiast, Las Vegas ponownie boryka się z problemami - zdaje się, że w czasach globalnego kryzysu, ludzie zamiast gonić za złudną fortuną, wolą kurczowo trzymać się tego, co mają. Alchemia nie kusi już tak, jak kiedyś, nawet gdy alchemicy decydują się sprzedawać magię z... rabatami. Jak podaje "Dziennik" obecnie w Bellagio cena pokoju zaczyna się już od 100 USD, podczas gdy rok temu bez 500 USD w portfelu, nie było sensu w ogóle się trudzić do recepcji. W Excaliburze do każdego wynajętego pokoju dorzuca się teraz kupon na jedzenie, a w MGM Grand butelkę wina można kupić 10 razy taniej, niż jeszcze kilka lat temu. Innymi słowy, sytuacja nie wygląda korzystnie...

Niemniej jednak, przypuszczamy, że kiedy tylko sytuacja gospodarcza poprawi się, Las Vegas ponownie odżyje - bo jednego można być pewnym: ludzie są w stanie dać wiele za marzenia. Nawet te najbardziej ulotne...

MW/PFi

d1audmh
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d1audmh