Trwa ładowanie...

Dieta 100 proc. mięsa. Czy to zdrowe?

Share
Dieta 100 proc. mięsa. Czy to zdrowe?
Źródło: Facebook
d2wc19c

Monodiety z reguły nie są uważane za korzystne dla organizmu. Specjaliści ostrzegają, że spożywając jeden rodzaj pożywienia, szybko można nabawić się licznych niedoborów witamin i soli mineralnych.

Najczęściej przeciwstawiają się im fanatycy żywienia się wyłącznie kiełkami pszenicy lub innych roślin - zazwyczaj wegetarianie. Przeciwnikami tzw. "zbilansowanej" i różnorodnej diety są również mięsożercy - stuprocentowi miłośnicy półkrwistych befsztyków.

Dieta rodziny Andersenów jest żywcem wyjęta z baśniowego snu miłośników mięsa. Małżeństwo od prawie 20 lat nie spożywa pokarmów pochodzenia roślinnego, przedkładając nad te wołowinę. Dwójka synów pary poszła w ślady rodziców od momentu, kiedy zaczęła jeść pokarm stały. Chłopcy przez pewien czas, z ciekawości, próbowali innego jedzenia, ale ostatecznie wrócili do wołowiny.

d2wc19c

Pomysł na niezwykłą dietę przyszedł dość naturalnie - Joe Andersen miał swego czasu przygodę z bodybuildingiem i dietą białkową zawierającą minimalne ilości węglowodanów. Mięso wydało mu się wtedy idealnym rozwiązaniem. Jego partnerka przeszła na taką samą dietę z nieco innych powodów - nabawiła się alergii i pokarmowej, a mięso (im tłustsze, tym lepiej) było jedynym, co przyjmował jej organizm bez ostrej reakcji uczuleniowej.

Para przyznaje jednak, że początki nie były łatwe - organizm potrzebuje około dwóch tygodni, by przestawić się na stuprocentowo mięsną dietę. Joe wspomina, że do tego czasu cierpiał na bóle głowy, nudności oraz ogólne osłabienie. Następnie, jedząc tylko mięso, poczuł się jak nowo narodzony.

Co ciekawe, rodzina jada w zasadzie jeden rodzaj mięsa - ekologiczną wołowinę w postaci półkrwistych lub krwistych befsztyków. Od wielkiego dzwonu, gdy przychodzi ochota, spożywają również drób lub wieprzowinę. Taki rodzaj diety nie należy do najtańszych, bo za kilogram naturalnego mięsa pochodzącego z ekologicznej hodowli wypasanej na czystych trawiastych pastwiskach trzeba sporo zapłacić - miesięczne koszt jedzenia dla czteroosobowej rodziny to 1000 - 1750 dolarów.

Do przyrządzania posiłków Andersenowie nie używają soli, tłuszczów ani żadnych rodzajów przypraw. Piją tylko wodę i nie przyjmują żadnych suplementów diety. Jednorazowo - bo jedzą tylko jeden duży posiłek dziennie wieczorem - spożywają około 1-1,5 kilograma mięsa. Mimo że każdy dietetyk złapałby się za głowę, zwłaszcza, że tak samo żywią się synowie pary (8 i 10 lat), rodzina uważa, że mięsne uczty im służą, a wieczorne tłustości powodują wręcz endorfinową euforię. 42-letnia Charlene Andersen, nawet będąc w ciąży, nie odstąpiła od stuprocentowo mięsnej diety. Rodzina nie ma żadnych problemów ze zdrowiem, prawidłową wagą czy kondycją.

Andersonowie są częścią większej społeczności zwolenników diety "zero-carb". Ich dewiza jest prosta: "Jedz mięso, pij wodę".

Oceń jakość artykułu:
Zależy nam na podnoszeniu jakości naszego dziennikarstwa. Twoja opinia jest dla nas ważna!
d2wc19c

Podziel się opinią

Share

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d2wc19c
d2wc19c