Trwa ładowanie...
d384s07
Ciekawostki

Do niedawna była amiszką, pasła krowy i gotowała. Teraz jest seksowną modelką

Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Do niedawna była amiszką, pasła krowy i gotowała. Teraz jest seksowną modelką
(SPL/East News)
d384s07

Niemal każda ze składowych ich życia regulowana jest przez nakazy, które spisane są w księdze Ordnung. Protestancka wspólnota amiszów jest szczególnie popularna w Stanach Zjednoczonych. Na terenie Ameryki Północnej jest ich prawie ćwierć miliona. To właśnie z jednej z takich gmin pochodzi Kate Stoltz. Przez lata była ona częścią bardzo hermetycznej społeczności. W końcu postanowiła jednak opuścić środowisko, w którym spędziła swoje dotychczasowe życie. Wszystko po to, by zrealizować marzenia.

(fot. za The New York Post)

d384s07

Amisze słyną ze swojego przywiązania do konserwatywnych wartości. To bardzo rygorystyczne przestrzeganie zasad własnej doktryny w połączeniu z życiem w izolacji stało się ich znakiem rozpoznawczym. Większość członków wspólnoty funkcjonuje w zamkniętych społecznościach, które egzystują tak, jakby czas zatrzymał się dawno temu - nie korzystają z wielu dóbr cywilizacyjnych, nie mają dostępu do technologii, a ich głównym środkiem komunikacji pozostają często konne zaprzęgi. Wyróżnia ich też bardzo staroświecki ubiór. W takim otoczeniu wszyscy mają ściśle przyporządkowane role. Życie upływa im pomiędzy pracą a modlitwą. Z pewnością nie jest to klimat, który sprzyja rozwijaniu marzeń, a już na pewno nie takich, jakie skrywała Kate Stoltz. Pochodząca ze Stanów Zjednoczonych 23-latka postanowiła zostać modelką.

Dzieciństwo przy świecach i na polu

Praca modelki to dziś jej całe życie. Stoltz wciąż śni o wielkiej karierze i niemal każdą chwilę podporządkowuje dążeniu do sławy. Ale jeszcze kilka lat temu jej codzienność wyglądała zupełnie inaczej. Ta ponętna brunetka, która dziś podczas sesji zdjęciowych eksponuje swe wdzięki, żyła wraz z bliskimi w izolacji. Nie było mowy o nadmiernym akcentowaniu swojej kobiecości. Ba. Nie wolno jej było nawet pozować do zdjęć. Dnie upływały jej pod znakiem zakazów i nakazów, a o rozrywkach, do których dostęp mieli jej rówieśnicy bez związków ze społecznością amiszów, mogła zapomnieć. Tym bardziej, że jej ojcem był biskup.

(fot. SPL/East News)

d384s07

Zanim w jej życiu zaszła prawdziwa rewolucja, zajmowała się pracą w polu, wypasem zwierząt oraz sprzątaniem i gotowaniem dla swojej rodziny. "Nim poszłam do szkoły, wychodziłam i karmiłam krowy. Po jej skończeniu do moich obowiązków należała troska o bydło i przygotowywanie kolacji dla rodziny. Musiałam też spędzać ok. sześciu godzin dziennie na grabieniu siana" - wspomina Kate Stoltz.

Droga bez odwrotu

Prawdziwy przełom w jej życiu nastąpił po tym, jak zdecydowała się wziąć udział w programie stacji TLC "Breaking Amish", którego uczestnicy, będący częścią społeczności amiszów, przenoszą się do wielkiej metropolii, by zasmakować życia, jakiego do tej pory nie znali. Potem stają przed poważną życiową decyzją - wrócić do dawnego życia i obowiązków czy pozwolić, by rewolucja trwała dalej? Pochodząca z Pensylwanii Stoltz (a właściwie Kate Stoltzfus) chciała, aby ten przełom, który został w jej życiu zapoczątkowany przez program, trwał. Zdecydowała się zamienić staroświeckie, bezkształtne sukienki oraz czepki, które zakrywały jej włosy na kreacje odkrywające jej wdzięki. Postanowiła też ze swojej niebanalnej urody zrobić atut i rozpoczęła starania o pracę w świecie mody. Na pierwsze sukcesy nie musiała czekać długo. Wkrótce po zakończeniu realizacji programu podpisała profesjonalny kontakt z agencją Major Model Management.

Początki nie były łatwe. Z dnia na dzień treścią jej życia stały się sesje fotograficzne, choć w przeszłości nie miała sposobności, by pozować nawet do tradycyjnych, rodzinnych zdjęć. Nagle w ten właśnie sposób, godzinami pozując przed obiektywami, zaczęła zarabiać na życie. Choć pierwsze miesiące wspomina jako ciężkie - szczególnie trudno było jej znieść wszechobecny hałas i tłumy ludzi w wielkomiejskiej dżungli - teraz idzie jej coraz lepiej, a jej wizerunek zaczął stawać się coraz popularniejszy w mediach. Jej fotografie trafiły już do męskiego magazynu "Maxim" i były prezentowane w "New York Post".

d384s07

Oczywiście to, co dziś robi Kate Stoltz, nie jest akceptowane przez jej bliskich oraz społeczność, do której kiedyś należała.

"Amisze uważają, że praca modelki jest jedną z najgorszych rzeczy, jakie może robić kobieta. Postrzegają to jako obnoszenie się ze swoim ciałem i bycie próżnym" - wyjaśniła Kate Stoltz. "Gdybym nawet miała okazję pokazać mojemu ojcu zdjęcia z sesji, podczas których występowałam w bieliźnie, prawdopodobnie spaliłby je i powiedział mi, że pójdę do piekła".

(fot. SPL/East News)

d384s07

Amerykanka zaznaczyła, iż mimo tego, że jej obecna aktywność nie podoba się jej bliskim oraz przyjaciołom, nie oznacza to, że nikomu z przedstawicieli jej dawnego środowiska nie obchodzą jej dalsze losy. Jest przekonana, że gdyby chciała powrócić, miałaby taką możliwość. Stoltz przyznała też, że mimo innego sposobu na życie, jaki wybrała, nie wyrzekła się swoich religijnych przekonań - poinformował serwis "Christian Today".

"Wiem, że porzuciłam styl życia amiszów, ale wiele z elementów tej wiary wciąż jest mi bliskich" - powiedziała w jednym z wywiadów.

Pomimo przywiązania do wiary uważa, że z drogi, którą obrała, nie ma już odwrotu. W tej chwili jej największym marzeniem jest to, by plakaty z jej wizerunkiem znalazły się w centrum nowojorskiej metropolii, najlepiej na Times Square.

(rc/ac)

Zobacz: Modelki "Vogue". Twarze mody

d384s07

Podziel się opinią

Share

d384s07

d384s07