Trwa ładowanie...

Dyskryminacja mężczyzn. Zjawisko, które wciąż przybiera na sile

Share
Dyskryminacja mężczyzn. Zjawisko, które wciąż przybiera na sile
Źródło: 123RF.COM
d3oxwum

Czas powiedzieć to głośno. Dyskryminacja mężczyzn już od dawna nie jest wyimaginowanym problemem przedstawicieli płci brzydkiej. Na to, że panowie coraz częściej stają się ofiarami nierównego traktowania, zwracają uwagę także panie. Ba. Choć trudno w to uwierzyć, problem stał się na tyle poważny, że nie uszedł też uwadze feministek. Aby się przekonać o tym, że kwestia dyskryminacji mężczyzn jest sprawą poważną, nie trzeba wcale szukać daleko - przykłady można znaleźć zarówno w świecie wielkiej polityki, ale też w zwykłych, codziennych sytuacjach. Czasami mają charakter banalny, ale nierzadko przybierają też formę poważnego, społecznego problemu.

W niektórych krajach z dyskryminacją przedstawicieli płci męskiej spotkać się można nawet wśród dzieci. Część rodziców w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie czy Australii już od najmłodszych lat przestrzega swoje córki przed zadawaniem się z chłopcami, tłumacząc im, że na pewno nic dobrego z tego nie wyjdzie. Opiekunowie wyjaśniają im, że chłopcy są małostkowi, obrzydliwi, a w dodatku mają "cooties" - wymyślona choroba, która często pojawia się w mowie potocznej małych dzieci ze wspomnianych krajów, a którą można się zainfekować podczas kontaktu z zarażonym. Niby niewinne słowa mające przestrzec córki przed zepsutymi chłopcami, banalna zabawa w "cooties" - ale nie brakuje dziś głosów, że jest to właśnie wierzchołek góry lodowej; część ważnego, społecznego problemu, jakim stała się dyskryminacja mężczyzn.

d3oxwum

Himalaje politycznej poprawności

Sam problem nie jest nowy. Ale sytuacja od lat stawała się coraz bardziej poważna. Przez ten czas politycy czy naukowcy skoncentrowani byli na kwestiach nierówności dotyczących kobiet. Zwalczając przejawy tego problemu, zapomniano o tym, że sprawa dyskryminacji może dotyczyć też drugiej płci. Ale gdy zjawisko narastało na sile, politycy byli skupieni m.in. na wprowadzaniu krytykowanych dziś przez wiele środowisk parytetów. Te ocierające się nierzadko o absurd idee prowadzą do rozumowania, zgodnie z którym np. stanowisko powinno otrzymywać się ze względu na płeć, a nie kompetencje.

Co do tego, że kobiety i mężczyźni powinni mieć te same prawa i obowiązki, nikogo nie trzeba przekonywać. Wydaje się jednak, że w ostatnim czasie niektórzy wyłączyli zdrowy rozsądek. Walka o parytety, czyli np. zrównywanie udziału mężczyzn i kobiet w kadrach zarządzających firm czy w parlamentach (zjawisko obserwowane dziś także na polskiej scenie politycznej) doprowadziło w wielu przypadkach do sytuacji, w których panowie znaleźli się na straconej pozycji. Np. ubiegając się o jakieś stanowisko i mając większe kompetencje, często muszą liczyć się z przegraną ze względu na to, że... nie są kobietami.

Przykładów na to, że polityczna poprawność spowodowała u niektórych wyłączenie zdolności racjonalnego rozumowania, nie trzeba długo szukać. W ubiegłym roku hitem stał się wpis, który pojawił się na profilu społecznościowym jednej z wyższych uczelni. "Zasada równości szans kobiet i mężczyzn. Projekt realizowany przez Collegium Mazovia Innowacyjną Szkołę Wyższą odpowiadając tym wymogom powyższej zasady zakłada 60 % udział kobiet. Drogie Panie, Szansa dla Was" (pisownia oryginalna - od red.) - można było przeczytać. "Jaka to równość?" - zapytał wówczas jeden z internautów. Ten przypadek doskonale obrazuje, że w ramach wyrównywania szans, czyli jednego z oręży w walce z dyskryminacją kobiet, już dawno niebezpiecznie zachwiane zostały proporcje.

Matka nieważne jaka, ale matka

Jeszcze do niedawna najpoważniejszym przejawem dyskryminacji mężczyzn było podejście sądów w zakresie przyznawania im praw do opieki nad dziećmi. O tym, że nawet dobrze sytuowany, będący w stanie zapewnić potomkowi lepszą opiekę i lepsze warunki bytowe ojciec, może przegrać z matką, która źle się prowadzi i jest nieodpowiedzialna, wiadomo nie od dziś. Problem ten został zaakcentowany w filmie "Tato" Macieja Ślesickiego, w którym ojciec małej dziewczynki, walcząc o prawo do opieki nad małoletnią z jej chorą psychicznie matką, nie ma z nią szans. Dziś do zbiorowej świadomości coraz częściej dociera fakt, że prawa ojców walczących o opiekę nad dziećmi czy możliwość widywania się z potomstwem nie są respektowane. W samej Polsce działa dziś wiele organizacji oraz stowarzyszeń, które służą pomocą prawną ojcom, którzy są dyskryminowani przez wymiar sprawiedliwości. Mężczyźni padają jednak ofiarami dyskryminacji nie tylko wtedy, gdy walczą o prawa do opieki nad dzieckiem. Bardzo często trywializowane jest też
zagadnienie przemocy domowej. Zgodnie ze stereotypami, to mężczyzna zawsze jest oprawcą, a kobieta osobą prześladowaną. Tymczasem nie jest to prawdą. Regularnie przeprowadzane badania pokazują, że panowie bardzo często stają się ofiarami brutalnego traktowania przez panie. Wykonany w 2002 r. przez CBOS sondaż wykazał, że 14 procent mężczyzn zaznało przemocy domowej przynajmniej jeden raz - doświadczali zatem stosowania prawa pięści równie często jak panie. Wielu mężczyzn nie potrafi jednak głośno o tym mówić ze względu na obawy o reakcję otoczenia. Ci, którzy nie boją się zwrócić uwagi na tę kwestię, padają zaś ofiarami szyderstw.

d3oxwum

Przykłady nierównego traktowania mężczyzn można oczywiście mnożyć. Problemem o charakterze globalnym jest dziś wiek, w którym mężczyźni i kobiety przechodzą na emeryturę - panowie muszą oczywiście pracować dłużej. A równość w dostępie do zawodów? To oczywiście także mit. Mężczyzna ubiegający się o pracę w przedszkolu w starciu z kobietą stoi na przegranej pozycji. Duża w tym oczywiście zasługa stereotypów. Urlop rodzicielski, z którego może skorzystać mężczyzna? I tu zaczynają się mnożyć problemy. Media nagłośniły niedawno przypadek ojca, który w jednej z korporacji złożył wniosek o urlop ojcowski. Po godzinie został zwolniony.

Nie jest to odosobniony przykład. Mówi się już w psychologii o tzw. zjawisku "szklanej piwnicy", które - według badań jest dużo powszechniejsze niż "szklany sufit” (tymi słowami opisuje się barierę utrudniającą kobietom dojście do wysokich pozycji w biznesie czy polityce). Mężczyźni, którzy składają w firmach wnioski o urlopy ojcowskie, coraz częściej dostają wypowiedzenia. Z badań cytowanych przez "Dziennik Gazetę Prawną" wynika, że mężczyźni częściej też sądzą się o swoje prawa niż kobiety. Główne powody to: blokowanie dostępu do urlopów rodzicielskich, kary za dni wolne z powodu choroby dziecka czy ogłoszenia z ofertami pracy skierowanymi jedynie do kobiet. - Mężczyźni przełamują tym stereotypy. Tendencja ta znajduje wyraz w polskich sądach. Statystyki ukazują wyraźną przewagę w liczbie pozwów wnoszonych przez mężczyzn w sprawach o odszkodowanie z tytułu naruszenia zasady równego traktowania - mówi mecenas Daria Wierzbińska z kancelarii Świeca i Wspólnicy.

Skąd się bierze to zjawisko? Dlaczego przybiera na sile? Jak to się dzieje, że społeczeństwa podchodzą do niego z dystansem - czyli zupełnie inaczej niż to się ma w przypadku kobiet?. Do dość niepokojących wniosków doszedł David Benatar z Uniwersytetu w Kapsztadzie, który jest autorem książki "Drugi seksizm" - przypomniał serwis forsal.pl. Jego zdaniem, w czasach nam współczesnych życie mężczyzny uznaje się po prostu za mniej warte.

(rc/ac/facet.wp.pl)

d3oxwum

Podziel się opinią

Share
d3oxwum
d3oxwum