Trwa ładowanie...
d3r6lhd
Forma

Ekstremalny maraton dla twardzieli. Ukończyło go tylko kilka osób

Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Ekstremalny maraton dla twardzieli. Ukończyło go tylko kilka osób
(fot.fotolia)
d3r6lhd

Krew, pot i łzy – te trzy słowa to esencja tego, z czym do czynienia mają uczestnicy maratonu Barkley, organizowanego w górach Cumberland we wschodniej części stanu Tennessee. To impreza dedykowana miłośnikom sportów ekstremalnych, stanowiąca połączenie rywalizacji biegowej z surwiwalem. Przetrwać mogą tylko najtwardsi. Na 160-kilometrowej trasie uczestnicy muszą się zmagać z nieludzkimi warunkami.

Sporty biegowe robią w Polsce - i nie tylko - oszałamiającą karierę. Na ulicach spotkać można coraz więcej ludzi, którzy decydują się właśnie na tę formę aktywności fizycznej, a sklepowe półki regularnie zasypywane są sprzętem dla miłośników joggingu – butami, odzieżą i gadżetami w promocyjnych cenach. Wraz ze wzrostem liczby biegaczy rośnie też liczba maratończyków – ludzi, którzy podczas zorganizowanych imprez pragną sprawdzić swoją kondycję, a czasami chcą po prostu coś sobie udowodnić. Większość osób decydujących się na start w wielokilometrowym boju trenuje intensywnie nad swoją kondycją i siłą mięśni. Ale istnieją także maratony, do których trudno się przygotować. Jeden z nich organizowany jest rokrocznie w amerykańskim stanie Tennessee.

Odbywająca się w Stanach Zjednoczonych impreza każdego roku gromadzi prawdziwych twardzieli – kobiety i mężczyzn. Nie ma jednak charakteru masowego. Liczba dostępnych miejsc jest ograniczona do 35. Mimo że trasa, na której odbywa się bieg, ma sławę morderczej, jeszcze w tym samym dniu, w którym ruszają zapisy na maraton, wolne miejsca się kończą. Organizatorzy chlubią się tym, że rywalizacja ma charakter elitarny i niekomercyjny. Wpisowe wynosi zaledwie 1,60 dolara. Co roku pojawiają się chętni, którzy gotowi są wpłacić tysiące dolarów, by tylko dostać szansę na start. Osoby odpowiedzialne za przygotowanie wyścigu pozostają jednak niewzruszone na tego typu oferty.

d3r6lhd

Aby móc wystartować w biegu, trzeba przede wszystkim cieszyć się żelaznym zdrowiem, dobrą kondycją i... wykazać się oryginalnością. Każdy z potencjalnych uczestników musi bowiem napisać esej pt.: „Dlaczego powinienem dostać szansę na start w Barkley?” Jest jeden warunek. Trzeba go wysłać pod wskazany adres w wyznaczonym czasie. Pięć minut za szybko albo za późno i zgłoszenie zostaje odrzucone. Jak twierdzą kandydaci, to jeden z wielu składników presji wywieranej od samego początku na osoby zainteresowane startem. Potem jest już tylko gorzej.

Dla niektórych zaskakujący może być fakt, że nie istnieje nawet strona internetowa, na której znaleźć można dane na temat maratonu czy przez którą można byłoby się skontaktować z organizatorami. Przeciwnikiem wprowadzania jakichkolwiek innowacji jest Gary Cantrell. To właśnie z jego inicjatywy w 1986 r. odbył się pierwszy bieg. Trzeba przyznać, że nietuzinkowy był już sam koncept, z którego zrodziła się impreza biegowa o blisko 30-letniej już tradycji. Inspiracją, która nakłoniła Cantrella do organizacji pierwszego maratonu, była historia ucieczki z więzienia Jamesa Earla Raya – niesławnego zabójcy Martina Luthera Kinga. W ciągu 55 godzin uciekinierowi udało się pokonać jedynie 12 kilometrów. Cantrell, który doskonale znał lasy znajdujące się dziś na trasie biegowej, nie miał wątpliwości, że znajdą się osoby, które poradzą sobie z niełatwą przeprawą znacznie lepiej.

Maraton jest tak wyczerpujący, że do tej pory udało się go ukończyć jedynie 14 osobom (wśród triumfatorów nie było na razie żadnej kobiety). To niewiele, gdy weźmiemy pod uwagę fakt, że dotąd wystartowało ok. 1100 osób. Ale trzeba przyznać, że łatwo nie jest. W czasie 160-kilometrowej przeprawy aż 18 kilometrów zajmuje uczestnikom wspinaczka. To mniej więcej tak, jakby dwukrotnie wejść na Mount Everest. W czasie wyścigu uczestnicy muszą pokonać pięć ponad 30-kilometrowych górzystych pętli. Na ukończenie każdej z nich mają 12 godzin, a na ukończenie całej trasy 60 godzin. Ale mniej wprawni biegacze mogą zdecydować się na „bieg dla zabawy”. Wówczas mają do pokonania w sumie ok. 100 kilometrów – trzy pętle mające po ponad 30 kilometrów. W drugim wariancie całą trasę trzeba ukończyć w ciągu 40 godzin, poświęcając maksymalnie 13,5 godziny na każdy etap.

Podczas biegu nie ma zbyt wiele czasu na odpoczynek. W teorii można się zdrzemnąć, ale w praktyce rzadko się zdarza, by ktoś podczas zawodów przysnął. Na trasie nie ma punktów medycznych, przy których wyczynowcy mogliby poprosić o pomoc specjalistów. Trzeba też mieć przy sobie spory zapas wody, bo niewiele jest miejsc, gdzie potem można byłoby uzupełnić jej zasoby. Zabronione jest korzystanie z urządzeń GPS czy telefonów komórkowych. Zgubisz się? Twój problem. Jedyną pomocą, z której wolno korzystać, są ulotki, na których zaznaczona jest trasa oraz mapy terenu. Aby utrudnić uczestnikom zadanie, na szlaku ukryte są książki, z których wyrywać muszą kartki ze swoim numerem startowym. To dowód na to, że trzymali się ścieżki. Jeśli nie skompletują wszystkich kart, zostają zdyskwalifikowani.

d3r6lhd

Co jest najgorsze podczas biegu? Osoby, które miały okazję wziąć w nim udział, twierdzą, że we znaki dają się niesprzyjające warunki atmosferyczne, spore wahania temperatur, ale jedną z najgorszych rzeczy jest brak snu. Wielu maratończyków uskarża się na nękające ich halucynacje.

- Barkley jest problemem – opowiada nie bez satysfakcji Gary Cantrell. - Wszystkie wielkie maratony organizowane są w taki sposób, by udało ci się odnieść sukces. Barkley jest pomyślany tak, abyś poniósł porażkę.

Spośród uczestników tegorocznego maratonu nikomu nie udało się ukończyć rywalizacji. Wielu z tych, którym się nie udaje, wraca w kolejnych latach, by coś sobie udowodnić. Inni cieszą się ze zdobytego doświadczenia.

- Pierwsza pętla to było sporo zabawy, druga to też sporo śmiechu, na trzeciej zaczynasz rozsypywać się na kawałki. Potem wystarczy jedna mała rzecz, która pójdzie nie tak, i jesteś skończony – podsumowuje cytowany przez „The New York Times” John Kelly, który ukończył w tym roku trzy pętle, ale zamierza wkrótce wrócić, by spróbować jeszcze raz.

d3r6lhd

RC/dm,facet.wp.pl

Polecamy również:

d3r6lhd

Podziel się opinią

Share
d3r6lhd
d3r6lhd