Trwa ładowanie...
d4hut82
Seks

Jak unikać romansu w pracy?

Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Jak unikać romansu w pracy?
(Fotochannels.com)
d4hut82

[

]( http://www.przystan-psychologiczna.pl/index.php )

d4hut82

Romans w pracy zawsze staje się tematem plotek. Charakterystyczne jest to, że sami zainteresowani nie widzą zaistniałych zmian. Ot, lekko ubarwia monotonie dnia codziennego. Zupełnie inaczej postrzegają to współpracownicy - publiczność tej sceny. Sytuacja ma wyraz tragikomiczny, z rosnącą przewagą elementów tragicznych.

Niewinne początki

Zaczyna się niewinnie. Często sami zainteresowani opowiadają później w gabinecie seksuologa, że był to zupełny przypadek. "Stałam przy xero, zaciął się papier. Powoli podszedł kolega. Był uśmiechnięty i pewny siebie. Pomógł, zażartował, komplementował nową fryzurę. Nigdy na niego nie zwracałam uwagi. Poczułam się wdzięczna, zauważona, zaintrygowana. Podczas przerwy kawowej okazało się, że dobrze się nam rozmawia, mamy wspólne tematy. Z mężem od dawna się już tak nie rozumieliśmy".

Inny pacjent powie: "Wyjechałem na wyjazd integracyjny. Zespół mamy 20-osobowy, znamy się dość dobrze, nic mnie nie mogło zaskoczyć. Wieczorem była dyskoteka. Zatańczyłem z kierowniczką. Podczas tańca mocno się we mnie wtuliła. Coś się we mnie rozpaliło, 10 minut później całowaliśmy się na parkiecie. Ona to zainicjowała".

d4hut82

Od tego momentu zaczyna rosnąć zaangażowanie w relacje. Pod naporem pozytywnych emocji na drugi plan schodzi efektywność i koncentracja w pracy. Jednocześnie wzrasta poczucie kontroli i myśl, że nic się nie zmienia. Współpracownicy odbierają to inaczej, coraz częściej spotykają się z rozkojarzeniem urzeczonego. Znacznie zmieniają się relacje interpersonalne. "Marek, który był dotąd moim przyjacielem, zaczyna mnie drażnić, bo mam wrażenie, że on rywalizuje ze mną o Katarzynę. Jeszcze trochę, a będzie miał ze mną na pieńku" - to jedna z przykładowych wypowiedzi.

"Alicja dotąd była moją przyjaciółką, a od kiedy coś iskrzy miedzy nią a szefem, zrobiła się zarozumiała. Zaczyna zrzucać na mnie swoje zadania, rozkazuje, śmiejąc mi się prosto w oczy. Nie poznaję tej kobiety" - w takim tonie wypowiadają się poirytowani stanem rzeczy znajomi osób zaangażowanych w biurowy romans.

Zaczynają tworzyć się dwa fronty - urzeczeni kontra świat. Charakterystyczne jest też to, że im więcej presji odczuwają kochankowie, tym mocniej zacieśnia się ich związek, mimo że niewiele dobrego można było mu wróżyć. Często sytuacja robi się tak toksyczna, że jedna z osób rezygnuje z pracy, by druga mogła ją utrzymać. To nie pomaga. Najczęściej osoba, która zostaje, jest izolowana. Podchodzi się do niej nieufnie, na starcie zakłada się, że to manipulant/manipulantka. Często staje się również kozłem ofiarnym. Zabiera się jej premie, zrzuca się na nią nieprzyjemne obowiązki, nie zaprasza na spotkania.

Jak nie doprowadzić do takiej sytuacji?

Po pierwsze, warto wybiec myślą w przyszłość i zastanowić się, jak będzie wyglądała proza życia codziennego, gdy opadną emocje. Innymi słowy, trzeba mieć świadomość możliwych strat i zysków. Po drugie, jeśli się ma świadomość, że mimo przewagi strat nad zyskami, i tak będzie się dążyło do romansu, a chce się tego uniknąć, trzeba zastosować specjalną metodę - kluczem do sukcesu jest wykorzystywanie pamięci krótkotrwałej.

d4hut82

Badania dowodzą, że przechowywanie takich informacji w pamięci długotrwałej sprawia, iż skuteczność realizacji celów jest bardzo niska. Innymi słowy, gdy pojawi się sprzyjająca sytuacja do romansu (czujemy się nakręceni emocjonalnie), to zupełnie abstrahujemy od tych odczuć i powtarzamy sobie w głowie "mantrę" trzymania się w ryzach. Warto użyć wizualizacji, wyobrażać sobie konsekwencje romansu. Trzeba działać tak do momentu, aż poczujemy silne emocje negatywne (strach, lęk, rozczarowanie, złość, rozdrażnienie).

Co robić, kiedy historia się powtarza?

Gorzej mają ci, którym już obiecywali sobie, że już nigdy nie wejdą w romans, gdyż ostatni wpędził ich w poważne tarapaty - zdegradowano ich, musieli się rozwieść, nabawili się choroby wenerycznej - a mimo to znowu angażują się w kolejny przelotny związek. W takim wypadku nie obejdzie się bez psychoterapii. Znamienne jest, że mężczyźni starają się podwyższyć swoją samoocenę za pomocą kolejnych podbojów seksualnych - często nawet nie patrząc na koszta. Nie interesuje ich budowanie sieci kontaktów interpersonalnych, pielęgnowanie pasji, zachowywanie określonych wartości.

Wszelkie straty są wliczone w cenę. Nowa partnerka traktowana jest jak zdobycz. Wielu z nich staje się seksoholikami. Regulują własny nastrój za pomocą seksu. Każdy spadek nastroju skutkuje natychmiastowym szukaniem podniet, przekabacaniem relacji ze znajomym na relacje seksualną. By mieć więcej możliwości podniesienia nastroju, nawiązują kilka równoległych romansów. Pół biedy, jeśli to kobieta wikła kilku mężczyzn w romans. Wyjdzie na to, że jest flirciarą. Natomiast zranione przez mężczyznę kobiety mogą być nieprzewidywalne. Zdarza, że żona i była kochanka łączą swoje siły. W zemście niszczą nie tylko życie osobiste obiektu swojej nienawiści, ale także rujnują mu karierę. Sytuacja robi się nie do pozazdroszczenia. Wtedy, by przywrócić pacjenta do życia w społeczeństwie, potrzebna jest długa psychoterapia.

Andrzej Gryżewski - psycholog-seksuolog

Zobacz: "Romans, zdrada i co dalej?"

d4hut82

Podziel się opinią

Share

d4hut82

d4hut82