Trwa ładowanie...
10-01-2014 13:01

Kibole w II Rzeczpospolitej

Kibole w II RzeczpospolitejŹródło: NAC
d2ygyfq
d2ygyfq

Zadymy na stadionach piłkarskich nie są wymysłem naszych czasów. W okresie II Rzeczpospolitej dochodziło do regularnych bijatyk między sympatykami zwaśnionych klubów, a w ruch szły wówczas kije, noże, szable czy... kasztany. Pretekstów do rozróby nigdy nie brakowało - na trybunach tłukli się Żydzi z narodowcami, Polacy z ukraińskimi nacjonalistami albo endecy z socjalistami.

Mecz w Katowicach, który odbył się 25 września 1927 r. miał zdecydować o tytule mistrza Polski. Spotykały się dwie najlepsze drużyny - liderująca w tabeli Wisła Kraków i wicelider FC Kattowitz. Dla piłkarzy ze Śląska był to pierwszy sezon w lidze polskiej. Klub finansowali Niemcy i oni stanowili zdecydowaną większość jego kibiców. Koszulki FC Kattowitz ubierali wyłącznie Ślązacy, niektórzy z nich nie znali nawet polskiego. Nic dziwnego, że mecz Wisły z "obcymi" traktowano w całym kraju jak "świętą wojnę". Presję czuł sędzia spotkania - Zygmunt Hanke, który w powszechnej opinii bardzo pomagał krakowianom. Według oficjalnych statystyk Wisła wygrała 2:0, ale meczu nie udało się dokończyć. W 78 minucie piłkarze FC Kattowitz zeszli z murawy, protestując przeciwko stronniczości arbitra, który nie uznał bramki strzelonej przez gospodarzy. Blisko 20-tysięczna publiczność zawrzała. Rozwścieczeni niemieccy kibice wtargnęli na boisko chcąc zlinczować Zygmunta Hanke. Sędzia musiał uciekać ze stadionu w asyście policji.
Zamieszki trwały wiele godzin, a porządek musiało przywrócić dopiero wojsko. Historia tego meczu znakomicie obrazuje atmosferę na stadionach w II RP, kiedy sport mieszał się z animozjami narodowościowymi i politycznymi.

Brutalni wiedeńczycy

Areną największych starć przedwojennych kiboli były przede wszystkim duże miasta. Warszawiacy doświadczyli ich po raz pierwszy w 1924 r., kiedy na mecz z Polonią przyjechał do stolicy zespół Hakoah Wiedeń. Austriacka drużyna została założona przez dwóch syjonistów, dlatego w Polsce kibicowało jej wielu Żydów, chcących zamanifestować swoje przekonania polityczne. Spotkanie z Polonią zgromadziło kilkunastotysięczną publiczność, która obejrzała jednak słaby mecz. Brutalna gra wiedeńczyków spowodowała wyrzucenie z boiska jednego z piłkarzy Hakoah. Jego oburzeni koledzy nie chcieli wyjść na boisko po przerwie. W końcu rozgrywkę wznowiono, ale meczu nie udało się dokończyć z powodu ciemności. Nerwowa atmosfera doprowadziła do rozrób na trybunach. Bójki między Polakami i Żydami przeniosły się na ulice Warszawy, a policja długo nie mogła zapanować nad sytuacją. W następnych latach meczami podwyższonego ryzyka były spotkania innych warszawskich drużyn: żydowskiej Makabi i sympatyzującej z endecją Korony. Miejscem
zadym stawał się najczęściej słynny stadion na Dynasach (dziś nie ma już po nim śladu). W 1926 r. kilkudziesięciu polskich chuliganów napadło na żydowskich widzów, tłukąc ich pałkami i obrzucając kamieniami. Pobito m.in. pięciu piłkarzy Makabi, a drużyna na znak protestu zeszła z boiska W 1930 r. po warszawskim meczu między Jutrznią a Roburem grupa kiboli napadła na graczy Jutrzni, bijąc ich laskami i "żelaznymi rękawicami".

Krakowska wojna

Atmosferę na stadionach podgrzewały również antagonizmy polityczne, często silniejsze niż uprzedzenia narodowościowe. Żydowska Gwiazda Warszawa i polska Skra Warszawa były kojarzone z socjalistami, dlatego ich kibice trzymali "sztamę". Sympatycy żydowskich klubów Makabi Warszawa i Makkabi Kraków toczyli za to wojnę z współwyznawcami, kibicującymi Czarnym Warszawa czy Jutrzence Kraków. Powodem były rozbieżności polityczne wśród Żydów, którzy dzielili się na syjonistów i bundowców.

d2ygyfq

Najstarszy konflikt w polskim futbolu związany jest z rywalizacją dwóch krakowskich drużyn: Wisły i Cracovii. U jego podłoża również tkwiła polityka. Wiśle kibicowało patriotyczne mieszczaństwo, sprzyjające prawicy. Cracovia była bardziej otwarta na liberałów. W okresie międzywojennym kibicowała jej także duża grupa żydowska, głównie z Kazimierza. Przed II wojną światową derby Krakowa miały specjalną oprawę. Przed pierwszym gwizdkiem kapitanowie wymieniali się prezentami i wygłaszali oficjalne przemowy do kibiców. Jednak często dochodziło do bójek między sympatykami obu klubów. W 1943 r., po jednej z rozrób Wisła i Cracovia zdecydowały się na rozegranie meczu pojednania i podpisały tzw. pakt przyjaźni.

Zadyma na Kresach

Gorąca atmosfera panowała również na Kresach. Bardzo kiepską reputację mieli zwłaszcza kibice klubów z Tarnopola. W 1938 r. mecz tamtejszych Kresów z żydowską drużyną Jehuda zakończył się regularną bitwą. Jeden z piłkarzy pchnął drugiego nożem. Zadyma przeniosła się na ulice miasta, gdzie polscy kibice podpalili kilka żydowskich sklepów. Burdy zakończyła dopiero interwencja potężnych sił policyjnych. Aresztowano około 30 osób zamieszanych w awantury. Liczne grono kiboli miała również legendarna Pogoń Lwów. Niektórzy mieli zwyczaj rzucania kasztanami w piłkarzy przeciwnej drużyny. Często jednak dochodziło do poważniejszych incydentów. W 1932 r. bandyci pobili trzech piłkarzy Polonii Warszawa. Zawodnicy stołecznego klubu musieli przez cały mecz wysłuchiwać wyzwisk i okrzyków w stylu "Warszawskie mordy!". Do awantur często dochodziło także podczas meczów Ukrainy Lwów, której kibicami byli przede wszystkim ukraińscy nacjonaliści. Toczyli oni boje z sympatykami miejscowego żydowskiego klubu Hasmonea oraz polskiej
Pogoni i Czarnych. Apogeum konfliktu było spalenie stadionu Hasmonei. Zniszczono także obiekty Czarnych i Ukrainy.

Rafał Natorski/ PFi, facet.wp.pl

Korzystałem z artykułu Roberta Gawkowskiego "Zadymiarze z międzywojnia", który ukazał się w "Rzeczpospolitej" (06.04.2011)

d2ygyfq
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d2ygyfq