Trwa ładowanie...
02-08-2013 15:39

"Kubuś" - pancerna improwizacja' 44

Share
"Kubuś" - pancerna improwizacja' 44Źródło: PD
d1dy4vv

Miał tylko dwóch konstruktorów, powstał w 13 dni i był dumą Powstania Warszawskiego. Dziś można go oglądać w Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie, gdzie pozostaje symbolem tego, że "Polak potrafi" i to w najbardziej pozytywnym sensie. "Kubuś" - improwizowany samochód pancerny, symbol polskiej pomysłowości i zaradności.

Pamiętacie ten stary dowcip? Przychodzi MacGyver do sklepu: "Proszę 5 kg trotylu, zwój druta i 10 metrów liny" - "Nie ma. Jest tylko ketchup." MacGyver: "Może być". To samo, bez wielkiej przesady, można powiedzieć o powstaniu powstańczego samochodu pancernego. Wszystko zaczęło się od tego, że podporucznik "Kaczka" (inżynier Edmund Frydrych) znalazł w elektrowni na Powiślu podwozie 3-tonowej ciężarówki marki Chevrolet. Gdy okazało się, że jest sprawne, wśród żołnierzy Powstania Warszawskiego pojawiła się śmiała idea skonstruowania na jego bazie pancernego pojazdu. Brzmi to nieprawdopodobnie - budowa tego typu maszyny nie polega przecież na obiciu blachą ciężarówki. Wśród powstańców znalazła się grupka zapaleńców, którzy uznali, że jest to jednak wykonalne!

Prace ruszyły 8 sierpnia 1944 roku w warsztacie oddanym specjalnie na ten cel przez "Stacha", a kierował nimi plutonowy "Globus" (Józef Fernik), który przed wojną pracował w Wydziale Mechanicznym PZL Okęcie-Paluch. To właśnie jego tragiczny życiorys stał się inspiracją dla nadania improwizowanej konstrukcji nazwy "Kubuś" - taki pseudonim nosiła zmarła żona "Globusa", która zginęła podczas ewakuacji z płonącego budynku.

Akwarela projektanta samochodu pancernego „Kubuś” – inż. arch. Waleriana Bieleckiego „Jana” (fot. PD)

d1dy4vv

Robota szybko nabiera rumieńców, po projektach i szkicach przychodzi czas na realizację. Gdy okazuje się, że pojedynczą warstwę blachy, której użyto do opancerzenia "Kubusia", bez trudu przebija pocisk z karabinu maszynowego, zdecydowano się na zastosowanie dwóch warstw blachy z kilkucentymetrową przestrzenią pomiędzy. W skomplikowanej aprowizacyjnie sytuacji powstańczej Warszawy, nawet taka modyfikacja projektu stanowiła jednak nie lada wyzwanie - blachę musiano ściągać z całego miasta i często dostarczano ją na... plecach. Brakowało zresztą dosłownie wszystkiego - gazu do cięcia, spawarek...

Chrzest bojowy "Kubuś" miał okazję przejść już po niespełna 2 tygodniach - 23 sierpnia wraz z powstańczym transporterem opancerzonym "Szarym Wilkiem" i 12-osobową załogą na pokładzie ruszył do szturmu na zajęty przez Niemców Uniwersytet Warszawski. Powstańcy byli uzbrojeni w sowiecki karabin maszynowy DP, miotacz ognia, granaty i broń osobistą. Początkowy impet uderzenia niestety nie przechylił szali zwycięstwa na polską stronę - wskutek słabego zgrania akcji z innymi oddziałami i braku wsparcia przez na skutek spóźnienia posiłków Niemcy zdołali utrzymać Uniwersytet.

(fot. PD)

d1dy4vv

Po wojnie "Kubusia" odnaleziono podczas odgruzowywania warsztatu przy zbiegu ulic Tamka i Topiel. Był w niemal nietkniętym stanie. Jak to możliwe, skoro wycofujący się powstańcy zazwyczaj niszczyli swój sprzęt, by nie trafił w ręce wroga? Zdecydował zbieg okoliczności. Gdy żołnierze przygotowywali się do spalenia konstrukcji w warsztacie runął strop. Pod zwałami gruzu "Kubuś" bezpiecznie doczekał do końca wojny, a nawet powrócił w troskliwe ręce swojego twórcy - jego restauracją dla Muzeum Wojska Polskiego zajął się... Józef Fernik "Globus".

KP/PFi, facet.wp.pl

d1dy4vv
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d1dy4vv
d1dy4vv