Trwa ładowanie...
08-02-2007 16:33

Legendarny potwór - Auto Union Type D

Legendarny potwór - Auto Union Type D
d3orecv
d3orecv

Jeżeli wydaje Ci się, że Twoje Porsche 911 to szybki samochodów - jesteś w błędzie... 70 lat temu powstawały pojazdy, których z pewnością nie dogonisz maszyną kupioną kilka dni temu na kredyt zaciągnięty z ciężkim sercem. Nawet, gdy na tuning przeznaczysz kolejną wywrotkę gotówki...

W 1932 roku, w wyniku połączenia Audi, Horcha, Wanderera oraz DKW powstała spółka Auto Union AG. Niedługo później firma zleciła Ferdynandowi Porsche przygotowanie wyścigowej maszyny, która byłaby w stanie nawiązać walkę ze srebrnymi strzałami Mercedesa. Na prawdziwe sukcesy przyszło poczekać do sezonu 1936, kiedy Auto Union Type C z 16-cylindrowym silnikiem zdominował wyścigi Grand Prix. Dobra passa maszyny sterowanej przez Bernta Rosermeyera potrwała do roku 1937. W kolejnym sezonie zmieniły się regulaminy wytyczające zasady rywalizacji, co zmusiło konstruktorów do amputowania 4 cylindrów oraz znacznego zmniejszenia pojemności skokowej. Jednak Auto Union z Tazio Nuvolarim za kierownicą znów brylował na trasach. Czy po 70 latach osiągi obu maszyn zdążyły się zdezaktualizować?

[

]( http://facet.wp.pl/auto-union-type-d-6002194533360769g )

d3orecv

Już sam widok srebrnego nadwozia może wywołać dreszcze, które z pewnością nasili spojrzenie na miejsce pracy kierowcy. Niewielki, niemal niewyprofilowany fotelik, a także ogromna kierownica z nakrętką złowrogo spoglądającą z jej środka nie dają poczucia bezpieczeństwa. Z kolei brak pasów bezpieczeństwa sprawiał, że na ostrych zakrętach zawodnik musiał intensywnie balansować ciałem, aby w niekontrolowany sposób nie opuścić kokpitu. Za nim znajduje się olbrzymia komora silnika, która straszy dwunastoma rurami wydechowymi wyprowadzonymi z silnika o pojemności 3 litrów. Dwie mechaniczne sprężarki Rootsa wycisnęły ze stosunkowo niewielkiej jednostki napędowej aż 460 KM przy 7000 obr./min. Nawet dziś jest to niebagatelna wartość, więc 70 lat wstecz musiała wywoływać nie mniejsze emocje, niż obecnie wizja turystycznych lotów w kosmos...

Podczas Grand Prix 850-kilogramowe maszyny nierzadko osiągały 330 km/h! Bębnowe hamulce i opony o szerokości zbliżonej do montowanych obecnie w Seicento sprawiały, że wyścigi były balansowaniem na granicy życia i śmierci. Jednak dla kibiców zakręty pokonywane kontrolowanymi poślizgami stanowiły prawdziwą ucztę. Pokaz możliwości wyścigowych maszyn z lat ’30 dał poprzednik Auto Uniona Type D. Granica zdrowego rozsądku została przekroczona przez Bernda Rosemeyera, który w maju 1937 roku na torze Avus w Berlinie rozpędził zmodyfikowany model Type C do niewyobrażalnych... 380 km/h!

Sportowe sukcesy oraz jednostkowa produkcja sprawiała, że maszyny warte były krocie już latach '30. Do dnia dzisiejszego przetrwało zaledwie kilka egzemplarzy, co wywindowało ich cenę pod niebiosa. 17 lutego w domu aukcyjnym Christie's rozpocznie się licytacja Auto Uniona Type D. Specjaliści szacują, że 460-konny pocisk zmieni właściciela za kwotę mogącą sięgnąć... 12 milionów euro!

d3orecv
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d3orecv