Trwa ładowanie...

Macho na wymarciu

Share
Macho na wymarciuŹródło: Thinkstockphotos
d3rjk83

Do tej pory, podczas gdy feministki świętowały triumfy niemal na całym świecie, jedynie Włochy pozostawały ostatnią enklawą klasycznego mężczyzny - szowinisty i hedonisty, czerpiącego z życia pełnymi garściami. Niestety ta utopia również zaczyna się rozsypywać...

Ostatnimi czasy, na naszych łamach pojawiła się niepokojąca seria artykułów mówiących o rozmywaniu się roli mężczyzny w dzisiejszym świecie oraz coraz bardziej zmaskulinizowanym zachowaniu kobiet. Wszystko to sprawia, że powoli zaczynamy ustępować płci pięknej - mamy problemy z podejmowaniem autonomicznych decyzji, w pracy czujemy ich oddech na karku, zaś w domu coraz częściej bierzemy się za obowiązki do niedawna postrzegane jako stricte kobiece. Co ciekawe, nawet w najnowszych produkcjach filmowych można zaobserwować zamianę ról społecznych - gdyby Humphrey Bogart lub Clark Gable żyli i grali w naszych czasach, na ekranie miotaliby się, jak bezradne dzieci.

[

]( #opinions )

d3rjk83

Jeszcze do niedawna nie wszyscy faceci bez słowa zgodzili się na przyjęcie nowego porządku - naszą ostoją na tym polu pozostawali przede wszystkim Włosi, będący kwintesencją hiszpańskiego słowa macho. Twardzi, nieprzejednani i co najważniejsze nie ulegli wobec feministycznej presji. U nich podział był jasny od zawsze i też taki pozostawał przez wieki - facet to facet, kobieta to kobieta. Bez żadnych półśrodków.

I co by nie mówić, to przywiązanie do klasycznych wzorców wychodziło im na dobre, bo choć niektóre aktywistki określały ich mianem szowinistycznych świń, to jednak większość kobiet naszego globu marząc o gorącym romansie, na cel wakacyjnej podróży wybierało właśnie Włochy, a więc ojczyznę tych wstrętnych samców. Tymczasem według najnowszych doniesień włoskiego Państwowego Instytutu Statystycznego, również i ci twardzi macho coraz częściej przyodziewają fartuchy i zamieniają się w gospodynie domowe...

Jak podaje "Rzeczpospolita", wśród pracujących małżeństw z dziećmi, w 43% przypadków gotowaniem zajmuje się mężczyzna (skok o 15% od 1989 roku), z kolei 30% włoskich macho bierze na siebie sprzątanie i zakupy. Dla organizacji feministycznych jest to powód do świętowania, choć nie mogą one jeszcze mówić o pełnym sukcesie. W chwili obecnej, ich celem pozostaje aktywizowanie "do roboty" bardziej konserwatywnych Włochów z południa kraju - tam tylko 30% kobiet para się pracą zawodową, reszta pełni funkcję gospodyń domowych i strażniczek ogniska domowego. Natomiast facet to król w swoim zamku. Tymczasem na północy mężczyźni coraz chętniej garną się do obowiązków domowych - co ciekawe największym zapałem cechują się faceci z wyższym wykształceniem (aż 85% z nich regularnie pomaga przy pracach domowych). I tu pojawiają się wątpliwości

[

]( #opinions )

d3rjk83

Bo przecież, jak wiadomo nie od dziś, Włosi to również straszni cwaniacy - wobec tego niewykluczone, że tamtejsze "wykształciuchy" zapoznały się z niedawnymi badaniami amerykańskiego naukowca Scotta Coltrane'a z "California Riverside University". Uczony stwierdził mianowicie, że kobiety są znacznie bardziej skore do zaspokajania męskich zachcianek seksualnych, widząc że partner stara się w domu. Obserwacja nazwana trendem "sprzątanie za seks", zakłada m.in., że: "Z reguły, im więcej facet robi w domu, tym kobieta jest szczęśliwsza - odczytuje to bowiem jako zachowanie fair i jej poziom satysfakcji rośnie." Oczywiście większa satysfakcja przekłada się na bogatsze życie łóżkowe.

Czyżby zatem gotowanie, prasowanie, sprzątanie i zakupy były rodzajem viagry dla kobiet, bardziej niż przejawem "męskiego dorastania"? A co Wy sądzicie na ten temat?

MW/PFi

Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
d3rjk83

Podziel się opinią

Share

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d3rjk83
d3rjk83