"Mała śmierć", którą biorą gwiazdy. Nie tylko Kasia Kowalska przyznała się do korzystania z ayahuaski

Ayahausca, "pnącze dusz", "mała śmierć" – o tym psychodelicznym środku krążą w sieci legendy. Choć to nielegalny narkotyk, nie brakuje gwiazd, które otwarcie przyznają się do jego zażywania. – Psychodeliczny odlot – mówią.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
"Spotkałam się z wieloma szamanami" - mówiła Kowalska.
"Spotkałam się z wieloma szamanami" - mówiła Kowalska. (Instagram.com)
WP

Kasia Kowalska z rozmowie z WP Gwiazdy przyznała, że w pracy nad najnowszą płytą pomogło jej picie szamańskiego napoju halucynogennego z Ameryki Południowej. - Aya, a właściwie ayahuasca, to tak naprawdę nazwa napoju, który piją Indianie, a który rozjaśnia umysł i oczyszcza ducha i ciało. (…) Wszystkim polecam. Jest to bardzo zdrowe, fajnie się po tym myśli, czuje i patrzy na świat – powiedziała. Ten "fajny" rytuał może skończyć się jednak tragicznie. Ostrzegają przed nim psychiatrzy, którym nie brakuje w ośrodkach uzależnionych pacjentów.

Narkotyk z butelki

Są dwie szkoły. Jedni opowiadają o tym, jak ayahuasca stała się dla nich wybawieniem. Pomaga wyleczyć różne schorzenia, pomaga poradzić sobie w życiu. Psychodeliczny odlot, który uzdrawia nie tylko duszę, a i ciało. I druga szkoła: ayahuasca to substancja psychoaktywna, którą powinniśmy traktować jak narkotyk.

To w końcu napar przygotowywany z trzech ziół, z których dwa w Polsce są nielegalne. Roślina banisteriopsis caapi zawiera psychoaktywne składniki. Przyjmowane w niewielkich dawkach wykazują działanie przeciwdepresyjne, w większych jednak działają halucynogennie. Z kolei psychotria viridis zawiera dimetylotryptaminę (DMT). W Polsce w 2009 roku obie rośliny trafiły na listę środków odurzających. Ich dystrybucja i używanie są zabronione i objęte sankcjami (zgodnie z nowelizacją Ustawy o Przeciwdziałaniu Narkomanii). Zresztą nie tylko w Polsce. W większości państw rośliny te są nielegalne.

WP

Ale nawet lekarze są podzieleni co do tego, czy amazoński specyfik powinno się traktować jak heroinę czy kokainę.

- Nie stawiałabym znaku równości pomiędzy ayahuascą a narkotykiem. Boję się natomiast czegoś innego. Że otoczka, w jakiej opowiada się o ayahuasce, dostępne materiały, mogą zachęcać do tego, by samemu próbować tych rytuałów – tłumaczyła w "Pytaniu na śniadanie" Jagoda Władoń, specjalistka terapii uzależnień. – Prowadzę ośrodek terapii uzależnień dla osób z podwójną diagnozą, czyli dla osób psychicznie chorych za sprawą uzależnienia od substancji psychoaktywnych. Mam więc pacjentów, którzy zażywali DMT – jeden ze składników ayahuaski. Młodzi ludzie niestety chcą przekraczać granice i szukać nowych doznań – mówiła ekspertka.

Zobacz też: Śmiertelnie niebezpieczny "zabieg kambo"

WP

- Jeśli ktoś myśli, że to jest jakieś rekreacyjne, weekendowe „ćpanko” przy piwku ze znajomym, to bardzo się może zdziwić – opowiadał o swoich doświadczeniach podróżnik Maciej Marczak w "Pytaniu na śniadanie". – Przede wszystkim ważne jest to, że ceremonie ayahuaski prowadzone są przez uzdrowicieli, miejscowych lekarzy. Trzeba się wcześniej odpowiednio przygotować, wykluczyć leki. Najważniejsze jest jednak to, kto prowadzi ceremonię. To trzeba wcześniej dokładnie sprawdzić – przyznał.

– Trzeba akcentować, że jest to substancja psychoaktywna, że nieodpowiedzialne jej użycie może spowodować szereg problemów natury psychicznej, że ważny jest stan zdrowia podczas rytuału ayahuaski. Wszelkie problemy natury psychicznej, niedojrzała osobowość – to wszystko dyskwalifikuje przed ceremonią – podkreśla Jagoda Władoń.

WP

Ayahuasca to nie narkotyk rekreacyjny. Choć dzięki gwiazdom częściowo właśnie tak jest traktowany.

W poszukiwaniu inspiracji

Nie brakuje jednak relacji, że substancja pomogła pozbyć się różnych schorzeń. Kasia Kowalska opowiada dziś, że odlot po ayahuasce zainspirował ją częściowo do stworzenia nowej płyty. Ale w wywiadach przyznawała też, że wywarem leczyła boreliozę.

- Od paru lat walczyłam z tą nieszczęsną boreliozą i generalnie nie chciałam się poddać leczeniu antybiotykami, bo mój organizm miał wtedy niską odporność. Szukałam różnych metod alternatywnych i znalazłam w Brazylii. Te wyprawy dużo rozjaśniły mi w głowie, uświadomiły, co chcę robić i że tylko ja mam wpływ na swoje życie. Spotkałam się z wieloma szamanami. Generalnie pomógł kontakt z naturą, zero wygód, zero zasięgu komórki. To był bardzo ciężki proces oczyszczania ciała i duszy. Nie sądzę, by był legalny w Polsce – stwierdziła w programie Kuby Wojewódzkiego.

Materiały prasowe
Podziel się
WP

Ilona Felicjańska tłumaczyła z kolei z programie „Gwiazdy Cejrowskiego”, że problemy z alkoholem udało jej się pokonać dzięki "świętej roślinie".

- Ayahuasca to nie jest narkotyk. Jest to roślina z Amazonii używana przez Indian do dotarcia do siebie, do swojego wewnętrznego boga, do swojej świadomości, podświadomości i szukając odpowiedzi – mówiła modelka. - Ona ma w sobie DMT, które my mamy w szyszynce. Zażywając ją, możemy zwiększać DMT, dzięki czemu możemy poszukać w sobie pewnych odpowiedzi. Jakkolwiek bym to opisywała, to jest to doświadczenie, które każdy powinien przeżyć sam i musi być na to gotowy. W Czechach jest to legalne. W Polsce jest zaliczane do narkotyków, choć nie jest to narkotykiem. To jest coś, czego wypijamy dwa łyki raz na dwa, trzy miesiące, raz na pół roku no to ciężko mówić o upajaniu się. Dzięki ayahuasce dostałam wszystkie odpowiedzi; wiem, na czym polega życie. Po jakimś czasie okazuje się, że my mamy w sobie wszystkie te odpowiedzi, tylko musimy do nich dotrzeć – opowiadała.

WP
Instagram.com
Podziel się

Podróżnik Wojciech Cejrowski z kolei – który niejednej substancji podczas swoich wypraw próbował – tak wypowiadał się o ayahuasce na Facebooku:
- Nie mam zamiaru tego świństwa brać do ust i Państwu stanowczo odradzam. Ayahuasca zdejmuje hamulce z naszej wolnej woli. Usuwa (czasowo i za pomocą chemii) nasze ego, otwierając nas na wpływ innych osób. Dlatego właśnie, gdy działa ayahuasca, szaman może nam nakazać, byśmy nie odczuwali bólu i zrobić nam na naszych oczach operację brzucha. Może nam wmówić (wsadzić do głowy) cokolwiek zechce. Może nam też zupełnie niechcący pomieszać zmysły.

I dodał: - Opisać konkrecik? Proszę uprzejmie: pewien peruwiański szaman bardzo słabo znający język angielski, podał ayahuascę klientowi bardzo słabo znającemu hiszpański. Dogadywali się w związku z tym słabo. Szaman ciągle mylił imię klienta i zamiast Michael, zwracał się do niego imieniem Miguel. Po wybudzeniu z seansu klient zaczął cierpieć na rozszczepienie osobowości, czyli na schizofrenię - nie mógł się zdecydować czy jest Michaelem czy też Miguelem.

- Wiele źródeł mówi, że ayahuasca potrafi wyleczyć człowieka z depresji, nawet z takich chorób jak nowotwory. Ja do końca w to nie wierzę. Wszystko jest w głowie. Wiele osób, które jadą do Peru, by tego spróbować, myśli o tym, jak ayahuasca ich wyleczy. Ale to działa tak ich wyobraźnia – opowiadał o swoim wyjeździe do Ameryki Północnej i zażyciu ayahuaski Daniel Rusin, znany jako Reżyser Życia.

Odlot celebrytów

Wspominaliśmy na początku, że ayahuasca obrosła już legendami. W sieci mnożą się artykuły na jej temat. Powstają filmy dokumentalne, vlogi na Yotube, ayahuaskę piło nawet kilku aktorów w filmach. W 2016 roku Neflix opublikował na swojej platformie streamingowej reportaż Chelsea Lately, która pojechała do Peru, by wypić słynny wywar z ziół. – Większość czasu wymiotowałam, a Netflix za to zapłacił. Dzięki panowie – opowiadała potem w programie Jimmiego Fallona.

Popularność ayahuaski doprowadziła nawet do tego, że w Stanach powstała grupa tzw. Cosmic Sister. To grono kobiet, które regularnie wyjeżdża razem do Peru, by poddać się rytuałowi. Dlaczego? Jak piszą dziennikarze "Broadly", kobiety wierzą, że dzięki tej substancji będą mogły walczyć z patriarchatem.
Zoe Helene tłumaczy, że ayahuasca leczy traumy z przeszłości. Dzięki niej kobiety są bardziej pewne siebie, nie mają problemów z zaakceptowaniem swojego ciała. – Żyjemy w świecie, w którym nieustannie jesteśmy molestowane psychicznie. To nas niszczy – mówiła.

Materiały prasowe/ kadr z filmu WHILE WE'RE YOUNG. Bohaterowie zażywali ayahuascę
Podziel się

Magii amazońskiego wywaru od lat ulegają światowe gwiazdy. Zaczęło się od Hollywood. Nie brakuje gwiazd, które nie były w stanie poradzić sobie ze swoją karierą i sięgnęły po pomoc członków sekt, tak i byli tacy, którzy skorzystali z magii ayahuaski. Wszystko po to, by "być lepszym człowiekiem". Hipisi zafascynowani substancjami psychodelicznymi wypromowali modę na "małą śmierć". W 1963 roku Allen Ginsberg i William Burroughs pisali swoje doświadczenia z "psychoaktywną herbatką".

Jim Carrey East News
Podziel się

I choć w Stanach ayahuasca jest traktowana jako silnie uzależniający narkotyk, to jej popularność przez lata nie zmalała. Doszło nawet do tego, o czym piszą w swoim reportażu dziennikarze "Hollywood Reporter", że szamani przyjeżdżają specjalnie do Kalifornii, by odprawiać zamknięte rytuały za kilka tysięcy dolarów każdy. Uczestnicy tych psychodelicznych imprez dostają się na nie dzięki rekomendacjom od znajomych. Topanda, Silver Lake, Malibu – tam ceremonii jest najwięcej.

Anonimowy producent telewizyjny opowiadał „Hollywood Reporter”, że przed rytuałem każdy zaproszony uczestnik musi przestrzegać specjalnej diety. Żadnego alkoholu, ostrych przypraw, cukru, czosnku, kawy. Żadnego seksu. – Widziałem wiadra i pieluchy. Wymiotujesz, zwracasz wszystko po kolei, potem jesteś na haju. Czujesz się zdrowszy, czystszy, wolny – wspominał.

Do picia ayahuaski przyznaje się Sting, Tori Amos, Courtney Lowe, Jim Carrey. Leonardo DiCaprio podobno wspiera amazońskie organizacje, które mają do czynienia z szamanami odprawiającymi rytuały. Oświecona napojem Lindsay Lohan opowiadała w swoim reality-show, że dzięki ayahuasce uwolniła się od alkoholizmu (nie ma badań, które potwierdzałyby takie działanie ziół).

Lindsay Lohan East News
Podziel się

Ale to, o czym mówi się najmniej, to negatywne skutki działania ayahuaski. Aktor James Scott przyznał otwarcie, że po ośmiu latach pracy w serialu „Days of our lives” musiał odejść ze względu na to, że „picie ayahuaski zrobiło z niego zupełnie inną osobę”. W 2015 roku Joshua Stevens zadźgał w trakcie rytuału 26-letniego Unaisa Gomesa. Stevens tłumaczył później w rozmowie z mediami, że Gomes wziął podwójną dawkę halucynogenów i to on pierwszy próbował go zaatakować. – Byłem przekonany, że mnie zabije – powiedział w rozmowie z Winniepeg CTV News.

W kolei w grudniu 2011 roku głośno było o historii z Łodzi. Do jednej z tamtejszych fundacji zgłosił się Dominik. Jego dwudziestokilkuletnia dziewczyna dostawała ayahyascę od szamana z Warszawy. - Po pewnym czasie dziewczyna rzuciła pracę, zaniedbała mieszkanie. Uzależniła się psychicznie od szamana, który dawał jej zioła – wyliczał w rozmowie z „Dziennikiem Łódzkim” ojciec Krzysztof Pałys, dominikanin, pracujący w fundacji. Przyznał wtedy, że to niejedyny taki przypadek. Zakonnicy mogli tylko zawiadomić Monar.

- Środki halucynogenne nie uzależniają, ale pod wpływem wizji można zrobić sobie krzywdę, np. wyskoczyć przez okno. Czasem urojenia nie ustępują. Już po jednym razie mogą pojawić się zaburzenia psychiczne, czasem konieczna jest hospitalizacja – komentował Jakub Rycher, psycholog z Wojewódzkiego Ośrodka Leczenia Uzależnień.

WP
WP
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.
WP