Trwa ładowanie...

Mercedes C 250 CDI

Share
Mercedes C 250 CDI
d3rlgmp

* Naprawdę potrafi się sprężyć Dotąd Mercedes ścigał się z BMW o to, kto ma mocniejsze silniki. Teraz, zamiast końmi mechanicznymi, firmy walczą niutonometrami, dostrzega Szymon Sołtysik.*

MERCEDES WSTRZELIŁ SIĘ idealnie w trudne czasy. Pod maskę klasy C oznaczonej jako 250 CDI BlueEfficency trafił właśnie nowy silnik wysokoprężny o pojemności 2,2 litra i mocy 204 KM. Nazywa się OM 651. Ma to być najmocniejszy wariant czterocylindrowego turbodiesla, który docelowo będzie montowany w większości modeli niemieckiego producenta: od wspomnianej klasy C, przez nową klasę E, aż po dostawczego Sprintera.

Jego moc bierze się z dwóch turbosprężarek, z których mniejsza pracuje przy niskich obrotach, a większa wkracza do akcji przy wyższych. Brzmi znajomo? Ten sam patent wykorzystuje już BMW w modelu 123d, tyle że Bawarczycy zdołali wycisnąć ze swojego silnika „zaledwie” 400 niutonometrów, choć z pojemności mniejszej o 0,2 litra. Magicy ze Stuttgartu dołożyli do tego jeszcze 100 Nm. I to dostępnych już od 1600 obr./min. Jest to możliwe dzięki zastosowaniu wtrysku common rail IV generacji, piezoelektrycznych wtryskiwaczy oraz podniesieniu ciśnienia wtryskiwanego paliwa aż do 2000 barów. Dosyć paratechnicznych wywodów, najwyższy czas użyć tych wszystkich niutonometrów i skomplikowanych wtryskiwaczy.

d3rlgmp

W dużym uproszczeniu, silnik zachowuje się, jakby miał o dwa cylindry i blisko litr pojemności więcej, ale zużywa mniej paliwa i jest tańszy. Niemcy chwalą się też jego ekologicznymi dokonaniami. Na każdy przejechany kilometr nowy silnik w C 250 CDI emituje zaledwie 138 g CO2. To rzeczywiście niewiele, ale w polskich realiach ta informacja jest równie przydatna jak znajomość rozkładu jazdy autobusów odjeżdżających z przystanku w meksykańskim Cancun. Po prostu u nas brakuje jakichkolwiek zachęt do kupowania ekologicznych samochodów, co tak bardzo promują rządy największych państw Unii Europejskiej.

W modelu C 250 CDI silnik połączono z sześciostopniową, manualną skrzynią biegów, która sama w sobie pracuje przeciętnie, ale pozwala wykorzystać rezerwy mocy. Sprawny kierowca osiągnie setkę w zaledwie 7 sekund, a prędkość maksymalna to imponujące 250 km/h. Co najważniejsze, silnik ciągnie już od samego dołu, pozwalając na sprawną jazdę nawet, gdy strzałka obrotomierza wskazuje wartości grubo poniżej 2000 na minutę. Silnik wolniej się kręci, więc mniej spala.

Mercedes zapewnia o średniej 5,2 l/100 km, ale realnie trudno zejść poniżej 6. Nie starałem się za wszelką cenę pobić rekordu, który ustanowiłem niedawno w Skodzie Fabii Greenline (3,26 l/100 km). Lecz wynik i tak był bardzo przyzwoity, jak na 1645 kg masy i napęd na tylną oś. A to za sprawą dłuższych przełożeń skrzyni biegów, opon o niskim oporze toczenia i obudowaniu podwozia specjalnymi pokrywami, co zmniejsza zawirowania powietrza w czasie jazdy. Tak przygotowane Mercedesy C 250 CDI będą początkowo dostępne w limitowanej do 5000 sztuk serii Prime Edition.

Brakuje mi jedynie automatycznej skrzyni biegów, której na razie nie można dostać w połączeniu z nowym silnikiem. Automat będzie nieco później, przy czym zapewne podniesie zużycie paliwa i emisję CO2. Mercedes nieźle trafił z nowym silnikiem w kryzys ekonomiczny. Teraz nawet bogaci będą mogli oszczędzać.

d3rlgmp

Podziel się opinią

Share
d3rlgmp
d3rlgmp