WP
Historia

Najbardziej niezwykły jeniec wojenny w historii

Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Najbardziej niezwykły jeniec wojenny w historii
(PD)
WP

Historia pamięta wiele zwierząt, które zasłynęły bohaterską postawą. Oczywiście znajdą się tacy, którzy uśmiechną się i stwierdzą, że to nie heroizm, ale instynkt. Ci, którzy spotkali na swojej drodze Judy, nie mają jednak wątpliwości, że to coś więcej. Suka rasy pointer podczas II wojny światowej pomagała jeńcom wojennym. Za swoje zasługi była wielokrotnie nagradzana. Stała się też jedynym psem w historii Wielkiej Brytanii, który został oficjalnie uznany za jeńca wojennego.

Urodziła się w 1937 r. w Szanghaju. Szybko stała się maskotką na brytyjskim okręcie artyleryjskim Gnat, który zajmował się patrolowaniem rzeki Jangcy. Członkowie załogi z miejsca się w niej zakochali. Uznali, że skoro na innych brytyjskich kanonierkach rzecznych są psy-maskotki, to u nich też powinno się znaleźć miejsce dla czworonoga. Sympatyczna suczka Judy nie tylko umilała czas wojakom. Szybko okazało się, że jej psie zmysły mogą się stać nieocenione w wielu sytuacjach. Pewnego razu, gdy statek wykonywał operacje w ciągu nocy, Judy zaczęła szczekać. Pełniący wartę członek załogi podniósł alarm. Jak się wyjaśniło, tuż obok nich próbowały przemknąć dwie łodzie z piratami. Dzięki Judy, szybko udało się je unicestwić.

Niedługo potem suczka znalazła się w samym środku zawieruchy wojennej. "Służyła" wtedy na pokładzie jednostki Grasshopper. Pewnego dnia - niedługo po wygranej przez Japończyków bitwie stoczonej o Singapur - podczas próby przedostania się na Jawę, okręt ten został trafiony przez japońskie pociski. Jedną z ocalałych była suka Judy. Jej niezwykłe zachowanie pozwoliło wtedy na przetrwanie wielu żołnierzom. Zwierzę pomagało bowiem dotrzeć wyczerpanym członkom załogi do brzegu bezludnej wyspy. Będąc już na wyspie, suka wspierała pozostałych rozbitków, pomagając im w lokalizowaniu źródeł świeżej wody.

WP

Wszyscy w końcu wydostali się z wyspy z pomocą załogi niewielkiego chińskiego statku. Ale zamiast przedostać się w bezpieczne miejsce, Brytyjczycy wraz ze swoją wierną towarzyszką dostali się do japońskiej niewoli. To właśnie w obozie jenieckim Gloegoer skrzyżowały się ścieżki Judy i Franka Williamsa - mechanika służącego w RAF i niedoszłego pilota wojskowego. To był początek ich wielkiej przyjaźni.

"PoW-81A Gloegoer" - jeniec wojenny na czterech łapach

Warunki panujące w obozie Gloegoer na Sumatrze, uznawanym za jeden z najcięższych, były katastrofalne. Skromne racje żywnościowe, bicie więźniów, fatalne warunki sanitarne i rozprzestrzeniające się choroby powodowały, że nie było tam miejsca na zwykłe ludzkie odruchy i empatię. Każdy myślał głównie o zwiększeniu szans na własne przetrwanie. Judy też nie miała łatwego życia. Była regularnie bita i obrzucana kamieniami przez strażników. Wychudzona i wiecznie głodna, nie mogła liczyć na znalezienie oparcia w więźniach, dla których każdy dzień też był walką o przeżycie. W tych nieludzkich warunkach na niebanalny gest zdobył się Frank Williams, którego ogarnęło tak wielkie współczucie dla sponiewieranej suki, że jednego dnia oddał jej przysługującą mu rację żywnościową. Mężczyzna podzielił się z nią skromnym posiłkiem, ale zyskał wierną przyjaciółkę, która od tej pory gotowa była iść za nim w ogień.

Williams wiedział, że Judy nie jest bezpieczna i w każdej chwili może zginąć z rąk agresywnych Japończyków. By poprawić jej sytuację, zdecydował się na podstęp. Wykorzystując fakt, że nadzorca obozu, wiecznie romansujący z lokalnymi pięknościami pułkownik Banno, był mocno pijany, podszedł do niego i położył na stole szczeniaka, który niedawno pojawił się w obozie. Ryzykując życie, zbliżył się do japońskiego dowódcy i ofiarował mu małego psa, dodając, że jest to prezent dla jego przyjaciółki. Williams zdawał sobie sprawę, że zachowując się w ten sposób, ryzykuje swoje życie. Banno był jednak urzeczony prezentem. Gdy japoński dowódca był już udobruchany, Brytyjczyk odważył się poprosić go o nadanie Judy statusu jeńca wojennego. Banno się zgodził. Suka otrzymała numer PoW-81A Gloegoer. Od tej pory była względnie bezpieczna. Żaden ze strażników nie mógł jej zastrzelić, ot tak, dla kaprysu, wiedząc, że ryzykowałby w ten sposób gniew swojego przełożonego.

WP

Judy wniosła nieco ożywienia w obozowe życie - bawiła więźniów, ostrzegała ich przed strażnikami, a od czasu do czasu nawet ich podgryzała. W niezwykły sposób potrafiła też odwracać ich uwagę, gdy zachodziła taka potrzeba. Stało się tak m.in. wtedy, gdy pewnego razu strażnicy byli bliscy zlokalizowania skrytki, w której znajdowała się ukrywana przez więźniów sakwa z ryżem. Gdyby Japończycy ją zlokalizowali, sprawcom groziłaby nawet śmierć. Ale Judy w chwili zagrożenia skupiła całą uwagę strażników na sobie i pomogła wyjść więźniom z opresji.

Zobacz także:

Psia wola walki o... ludzkie życie

WP

W czerwcu 1944 r. zapadła decyzja o przeniesieniu jeńców do Singapuru. Williams wiedząc, że Judy nie będzie miała możliwości wejścia na statek, nauczył ją wskakiwać niepostrzeżenie do torby. Wkrótce oboje wyruszyli w podróż. W czasie rejsu statek towarowy został ostrzelany przez aliantów, którzy nie mieli pojęcia o tym, że na jego pokładzie znajdują się jeńcy wojenni. Jednostka została zniszczona. Frank Williams pomógł opuścić wrak tonącego statku swojej towarzyszce, a potem sam rozpoczął walkę o przetrwanie. Wiedział, że tylko rozdzielając się z Judy, mają szansę na przeżycie. Gdy wydostał się na powierzchnię, rozpoczął poszukiwania psa. Jak się potem okazało, suka zamiast szukać schronienia, zaczęła służyć rozbitkom, pomagając im dopłynąć do dużych, unoszących się na wodzie fragmentów uszkodzonego statku. Ocaliła czterech mężczyzn. Dopiero potem, gdy w wodzie nie było już żywych ludzi, zgodziła się wejść na pokład jednej z łodzi. "Była całkowicie wyczerpana. Całkowicie poświęciła się, by ratować tonących
ludzi" - wspomina jeden ze świadków.

Zamiast do Singapuru rozbitkowie trafili z powrotem na Sumatrę, gdzie co chwilę rozmieszczano ich w innych placówkach. W każdym kolejnym obozie, do którego kierowani byli więźniowie, warunki były coraz gorsze. Jeńcy wykorzystywani byli do najcięższych prac, m.in. przy budowie nowych szlaków kolejowych. Wiele osób, wykonując katorżnicze prace od rana do wieczora, umierało z wycieńczenia. Judy cały czas trwała przy Franku. Zarówno jemu, jak i towarzyszom jego niedoli przynosiła szczury i węże, zapobiegając tym samym śmierci głodowej wielu z nich. Cały czas robiła to na tyle sprawnie, że zazwyczaj pozostawała poza zasięgiem wzroku strażników - poinformował dziennik "The Daily Telegraph".

Latem 1945 r., gdy wojna w Europie już się zakończyła, o czym znajdujący się w rękach Japończyków jeńcy nie mieli pojęcia, Frank zachorował na malarię. Judy czuwała przy wychudzonym, wyzutym z sił Williamsie. Wtedy jeden z japońskich dowódców wydał rozkaz, by zabić Judy, a jej mięsem nakarmić więźniów - w pierwszej kolejności jej pana. Jak wspominają świadkowie, Judy znów wykazała się niebywałym instynktem i czmychnęła do dżungli. Wróciła dopiero wtedy, gdy nic jej już nie groziło. Frank był już wtedy pozbawiony chęci do życia. Coraz częściej zastanawiał się też, w jaki sposób w humanitarny sposób zabić swoją przyjaciółkę, by nie narażać jej na zło ze strony wroga. Ostatecznie zdecydował, że zrobi jednak wszystko, by przetrwać najgorsze i zapewnić bezpieczeństwo Judy.

W połowie sierpnia 1945 r. obóz, w którym znajdował się Frank i Judy, został wyzwolony. Obojgu udało się wrócić do pełni sił. Zarówno Frankowi, jak i jego przyjaciółce po powrocie do kraju przypadło wiele zaszczytów za odwagę. Judy otrzymała medal Dickin, który przyznawany jest zwierzętom. Na odznaczeniu stanowiącym odpowiednik brytyjskiego Krzyża Wiktorii, znalazła się inskrypcja o następującej treści: "Za wielką odwagę i wytrwałość w japońskich obozach, które pomogły utrzymać morale wśród jej towarzyszy oraz za ocalenie wielu osób poprzez inteligencję i czujność".

WP

Judy zakończyła swój żywot w 1951 r. Do swojego końca służyła Frankowi. Williams przeżył 84 lata.

Historia wielkiej przyjaźni człowieka oraz czworonoga, który wśród okrucieństw wojny okazywał w różnych sytuacjach więcej ludzkich odruchów niż część przedstawicieli Homo sapiens, została zaprezentowana w nowo wydanej książce Roberta Weintrauba "No Better Friend: One Man, One Dog, and Their Extraordinary Story of Courage and Survival in WWII".

Zobacz także:

WP
WP
WP
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.
WP