Trwa ładowanie...
Ciekawostki

Niecodzienna metoda powiększania biustu

Share
Niecodzienna metoda powiększania biustu
Źródło: Thinkstockphotos
d16lxa6

To nieprawdopodobne, do czego mogą posunąć się sfrustrowane kobiety, które za wszelką cenę chcą zwiększyć rozmiar swoich piersi! Kładą się pod nóż, wszczepiają silikony, przeszczepiają tłuszcz z innych części ciała, łykają "cudowne" preparaty i smarują się "cudownymi" maściami (choćby były produkowane z łajna), a nawet dają się oszukiwać różnego rodzaju oszustom, którzy "powiększają" biust za pomocą dotyku... Na zupełnie zwariowany pomysł przemiany "moreli" w "melony" wpadły jednak kobiety w Tajlandii. Zobacz, co wymyśliły!

Tajki, jako typowe Azjatki, znane są z raczej szczupłej budowy ciała i nieprzytłaczających rozmiarów biustu, co jednak nie przeszkadza im marzyć o obwodzie klatki piersiowej Pameli Anderson u szczytu. By osiągnąć ten cel, pozwalają na to, by... bić je po piersiach! I w dodatku słono za to płacą.

Bicie po piersiach jest reklamowane przez stare Tajki jako technika powiększania biustu wypływająca z "mądrości ludowej" czy wręcz "ludowej wiedzy tajemnej" niedostępnej zwykłym śmiertelnikom. Samo bicie również nie polega na regularnym naparzaniu pięściami, ale jest skomplikowanym systemem szybkich klepnięć i ciosów.

d16lxa6

Jak to działa? Rzekomo takie praktyki przesuwają tłuszcz z jednych partii ciała w stronę innych - w tym przypadku biustu. "Wędrujący tłuszcz" pozwala na zwiększenie obwodu w biuście aż o 5 centymetrów - a przynajmniej tak twierdzi Khunying Tobnon - Tajka specjalizująca się w tego typu metodzie powiększania biustu.

Kobieta zrobiła z dziwacznego sposobu powiększania piersi zdesperowanych Tajek intratny biznes - za sześciominutowy seans bicia po piersiach trzeba zapłacić aż 380 dolarów. Nie wiadomo, ile sesji jest potrzebnych, by uzyskać jakikolwiek efekt, bo niektóre rozmiary są nie do przeskoczenia. W takich przypadkach kobiety zazwyczaj jednak nie są naciągane: "Czasami muszę odmówić leczenia, ponieważ niektóre biusty są zbyt małe, by mogły być powiększone" - przyznaje bez ogródek Tobnon.

Dodajmy, że Tajka jest monopolistą i uważa, że jest to jak najbardziej w porządku i jako jedyna może przekazywać swoje niezwykłe umiejętności kolejnym osobom. Za podstawowy kurs powiększania biustu za pomocą bicia trzeba zapłacić 260 000 dolarów, a za bardziej zaawansowane lekcje aż 324 000. Co ciekawe, kuriozalna "terapia" została oficjalnie uznana za technikę powiększana biustu przez tajski rząd, a zlecone przez władze badania wykazały pewną jej skuteczność.

KP/PFi

d16lxa6

Podziel się opinią

Share
d16lxa6
d16lxa6