Trwa ładowanie...
21-04-2011 11:37

Papierosy, kobiety i soczysty kujawiak prosto w twarz

Papierosy, kobiety i soczysty kujawiak prosto w twarzŹródło: Sega
d3x5wp4
d3x5wp4

Honor, zdrada, walka o władzę, kobiety, rzutki, hostessy i skąpane w deszczu Kamurocho. Czy czwarta część serii Yakuza jest w stanie czymś nas zaskoczyć?

Zachód ma pecha do Yakuzy. Za każdym razem, gdy dostajemy którąś jej odsłonę, w Japonii najczęściej pracuje się już nad kolejną i tylko najbardziej ślamazarni gracze ze Wschodu kończą masterować część poprzednią. Nie inaczej jest z Yakuzą 4, która została wydana w roku 2010, zaś u nas pojawia się dopiero teraz. Pozostaje pytanie – jest to rewolucja, ewolucja czy raczej stagnacja?

_Tu jest sporo gości i czuję, jakbym ich znał._

Gdy spojrzy się na tę serię od strony fabularnej, ciężko znaleźć inny przykład tak ścisłego i spójnego świata, który realizowany jest w kolejnych produkcjach sygnowanych tym samym tytułem. I tym razem nie jest inaczej, gdyż mimo pozornego oderwania fabuły (poza chronologią), wracamy wielokrotnie do wydarzeń z części pierwszej (sic!), zaś wśród postaci przewijających się przez liczne cut-scenki znajdziemy niejednego wroga i przyjaciela. Warto też przygotować się na silny wiatr zmian. Choć znany z trzech poprzednich części Kazuma Kiryu nadal pełni ważną rolę w całej opowieści, poza nim pojawiają się także inne grywalne postacie. I jak łatwo się domyślić, ich historie, choć początkowo odrębne. splatają się w jeden wątek.

Sama gra podzielona jest na pięć rozdziałów. Cztery z nich wprowadzają kolejnych bohaterów, w których się wcielamy, zaś piąty, zatytułowany „Requiem”, składa się tak naprawdę tylko z rozwiązania wszystkich wątków. Najpierw przychodzi nam pokierować krokami Shuna Akiyamy – niegdyś bezdomnego, teraz lichwiarza, który nie pobiera procentów za pożyczki. Pewnego dnia zjawia się u niego tajemnicza kobieta, która potrzebuje stu milionów jenów i tak wplątuje go w szereg dość ponurych zdarzeń. Drugim jest Taiga Seijima, człowiek, który w 1985 roku zabił osiemnastu członków konkurencyjnego klanu – Ueno Seiwa, za co czeka od dwudziestu pięciu lat w kolejce do tzw. „czapy”. Jak łatwo się domyślić, szybko staje się byłym skazańcem i także trafia do znanej nam z poprzednich części dzielnicy czerwonych lampionów, czyli Kamurocho. Masayoshi Tanimura to z kolei młody gliniarz, którego pociągają kobiety, hazard i wymuszenia. Mimo to chłopaka nie da się nie lubić za jego dość prostolinijne wyczucie sprawiedliwości. Ostatni z
głównych bohaterów to naturalnie Kazuma Kiryu, który zmuszony jest opuścić plaże Okinawy i swój sierociniec, by skopać kilka tyłków w Kamurocho. Każdy z protagonistów jest pełnokrwistą psychologicznie postacią. Kazumę doskonale znamy, Akiyama to typowy wesołek, który serią szybkich kopniaków uświadamia, że tylko wygląda na żigolaka. Tanimura wypada nieco blado, ale na szczęście całokształt rekompensuje legendarny zabójca, czyli Seijima. Tu muszę wyznać, że zarys historii tego faceta najbardziej przypadł mi do gustu. Na tle innych postaci, które albo znamy, albo po prostu przyjmujemy za pewnik, wrzucenie w nowoczesny świat gościa, który ostatnie 25 lat widział co najwyżej w gazetach jest doskonałym zabiegiem fabularnym. Doświadczanie przez Seijimę szoku kulturowego siłą rzeczy przenosi się na gracza. Zbiegły więzień, któremu jeszcze nie wypadły kły, mimo że jest już nieco podstarzałym tygrysem, nie może się nadziwić, dlaczego Yakuza zamiast honoru ceni pieniądz, a podziemne galerie handlowe stanowią dla niego
prawdziwą zagadkę. Coś cudownego. Czytaj więcej w serwisie gry.wp.pl

d3x5wp4
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d3x5wp4