Trwa ładowanie...
16-10-2012 13:00

Pasjonat zmienił Boeinga 727 w... dom

Pasjonat zmienił Boeinga 727 w... domŹródło: inhabitat.com
d1lyzw5
d1lyzw5

Chyba każdy facet marzy o tym, by pewnego dnia zamieszkać w bajeranckim lokum, takim, w którym czułby się, jak ktoś absolutnie wyjątkowy. To może być bezkresny, artystyczny loft, powstały w murach dawnej fabryki żarówek, najwyższe piętro luksusowego apartamentowca, domek w dziczy, grota Batmana, czy oddelegowany na emeryturę... Boeing 727-200. To ostatnie, to wieloletnie marzenie inżyniera Bruce'a Campbella, który dziesięć lat temu wreszcie zaryzykował i postanowił upchnąć swoje poukładane życie do Boeinga.

Pod osłoną nieba

Wraz z nastaniem nowego milenium, Campbell zadecydował, że już najwyższy czas urzeczywistnić swoje dziecięce marzenia - i tak też zrobił. Mężczyzna zakupił wysłużonego 727 za ok. 100 000 dolarów, a następnie usytuował go gdzieś w gęstych lasach Oregonu. Tam wyciągnął z niego siedzenia i przez kolejną dekadę pieczołowicie remontował oraz przysposabiał do mieszkania swój nowy dom, który jeszcze nie tak dawno przecinał chmury w locie, wożąc ludzi z miejsca na miejsce. I to chyba właśnie ta świadomość najbardziej łechce dumę Campbella, który dziś czuje się, jakby autentycznie żył w przestworzach...

W pierwszej kolejności należało zadbać o prąd, a więc podłączenie oraz instalacje. Dalej przyszedł czas hydraulikę - Campbell stopniowo przywracał do życia wszystkie trzy toalety umieszczone w maszynie. "Są małe, ale ja też jestem mały, więc daję radę", mówi "duży dzieciak" na łamach "Daily Mail". Dzisiaj natomiast, po dekadzie prac, Bruce może powiedzieć, że jego oaza marzeń jest już gotowa. Ma tam wszystko, co potrzebne jest do życia - łącznie z komicznym prysznicem, niebanalnie wstawionym do "salonu", miejscem do pracy, spania i kuchnią. Gdy jest chłodno, mężczyzna zamyka się w środku i pracuje, latem zaś wykorzystuje skrzydła pojazdu, jako "taras", na którym może się opalać.

Top Gun

Jako umysł ścisły, Bruce zdaje sobie sprawę, że najważniejszy jest porządek, stąd mężczyzna regularnie kosi trawę wokół "domu", dba też o drobne prace konserwacyjne i inne powinności gospodarskie. W tym miejscu, trzeba przyznać, że sam pomysł w istocie jest rewelacyjny - co Bruce często słyszy z ust osób trzecich, szczególnie turystów, którzy wabieni pogłoskami o tajemniczym mężczyźnie żyjącym w samolocie, dość często wpadają go odwiedzać. A jednak, samo wykonanie - w naszym odczuciu - pozostawia trochę do życzenia. Gdyby wpuścić tu jakiegoś rasowego projektanta, latający dom Bruce'a mógłby przypominać luksusową daczę, gotową w każdej chwili wzbić się w powietrze.

d1lyzw5

Naturalnie, przeszkodą mogą być tu fundusze, które z pewnością odrobinę przyhamowały zapędy pana Campbella. Kolejne, co rzuca się w oczy, to fakt, że w gniazdku inżyniera brakuje kobiecej ręki. Dlatego też, jeśli znacie jakąś dziewczynę, która marzy o tym, by zamieszkać w emerytowanym Boeingu 727-200, gdzieś w lasach Oregonu, radzimy zabawić się w swatkę... A już na poważnie, szczerze gratulujemy Bruce'owi Campbellowi wizji i uporu w pogoni za marzeniami. Taka determinacja musiała wymagać nie lada odwagi. Tym bardziej, historia inżyniera z chmur powinna stanowić inspirację dla tych wszystkich z nas, którzy chcą, ale się boją...

d1lyzw5
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d1lyzw5