Trwa ładowanie...
Informacja prasowa: Tailor Made PR

Paweł Szkopek: wciąż idę naprzód

O tym, co jest istotne w życiu, czego uczy ból wypadków i o słabościach rozmawiamy z Pawłem Szkopkiem, 12-krotnym motocyklowym Mistrzem Polski, Mistrzem Europy, mentorem młodych adeptów sportu. Czy jest niezniszczalny? Zapraszamy do lektury.

Share
Paweł Szkopek, 12-krotny motocyklowy Mistrz Polski, Mistrz Europy, mentor młodych adeptów sportu.
Paweł Szkopek, 12-krotny motocyklowy Mistrz Polski, Mistrz Europy, mentor młodych adeptów sportu. Źródło: materiały partnera
d1xzzyt

Paweł, niedawno skończyłeś 46 lat. Jak się czujesz coraz bliżej "zmiany prefiksu", czyli piątki z przodu?

Czuję się świetnie. Nie rozumiem i nigdy nie rozumiałem wiązania samopoczucia z wiekiem, który jest w zasadzie tylko wartością liczbową. Znam ludzi, którzy są chwilę po trzydziestce, a już narzekają na starość. Znam też facetów dużo starszych ode mnie, którzy czują się świetnie. Wszystko to kwestia podejścia do życia, do tego co w tym życiu mamy do zrobienia, do tego co chcemy w tym życiu osiągnąć i jak chcemy żyć. To wszystko jest kwestią naszej decyzji. Nie umiem usiedzieć w miejscu, staram się brać z życia ile się da. Oczywiście, z wiekiem nabieramy bagażu. Dziś już dobrze wiem, że oprócz brania, w życiu bardzo istotne jest dawanie. Chętnie dzielę się tym, co mam, co zdobyłem. Mówię tu o wiedzy i solidnych doświadczeniach, czasem nawet batach, jakie zebrałem przez lata w sporcie czy biznesie. Ten bagaż ciąży też fizycznie, czasem coś strzyknie w plecach, czasem coś chrupnie w kolanie – to nieuniknione, po prostu się starzejemy. Ale nie warto robić z tego tragedii. Wszyscy chcielibyśmy być wiecznie młodzi, ale zjawiska takie jak zniechęcenie, czy motywacja nie mają wieku. Najtrudniej zebrać się w sobie i iść naprzód. Czuję że jestem właśnie tak zebrany i wciąż idę naprzód. Nie mam pomysłu co mogłoby mnie zatrzymać.

Mówisz o chrupiących kolanach, strzykaniu w plecach. Niewielu poza tobą może pochwalić się wyjściem z tylu ciasnych zakrętów z sukcesem. Na torach tyle razy przychodziło Ci mierzyć się z bólem, wypadkami. Niewiarygodne że nigdy się nie poddałeś!

Były słabsze momenty. Jak mówimy o starzeniu się, to tu proponowałbym pozostać przy dojrzewaniu. Wiem, że dojrzewamy całe życie. Każdy życiowy problem, każdy wypadek czy inne niepowodzenie, czegoś mnie nauczyło. Dziś wiem, że im byłem starszy, tym bardziej wartościową naukę udawało mi się z tych sytuacji zaczerpnąć. Najprościej byłoby to wytłumaczyć zwykłym uporem. Na pewno jestem bardzo uparty, ale z czasem nauczyłem się wykorzystywać tę cechę. Jestem przede wszystkim sportowcem. W głowie sportowca upór znaczy coś więcej i jest znacznie bardziej skomplikowany. Składa się na niego nieodparta chęć dążenia do mety na jak najwyższej pozycji i wytrwała, ciężka praca nad poprawianiem wszystkich popełnionych błędów. Następnym razem musisz być lepszy, to jest tak silna potrzeba, że szczegółowo analizujesz przyczyny wszystkich niedociągnięć. Rozkładasz na czynniki pierwsze powody, dla których coś nie wyszło. Następna sytuacja, w której taką postawą wybronisz się z zagrożenia, daje tyle satysfakcji, że ciężko to opisać słowami. Ból staje się wówczas tylko jedną z wielu czynników takiej analizy, szczerze mówiąc prawie zupełnie nieważnym.

Czyli jesteś niezniszczalny?

Nikt nie jest niezniszczalny. Pokora jest fundamentalnie istotna. Rozumiem jak to może brzmieć w moich ustach, ale to jedna z walizek tego bagażu jaki uzbierałem. Gdy zaczynałem, nie było takiego dostępu do wiedzy jak dziś. Wszystkiego musiałem nauczyć się sam. Żebyśmy się dobrze rozumieli: nie mędrkuję, że za moich czasów to, czy tamto. Po prostu dostawałem baty i one mnie studziły. Teraz zajmuję się podopiecznymi w Szkopek Team i staram się im tych batów oszczędzić. To dla mnie bardzo ważny projekt, w każdym z tych młodych diamentów widzę trochę siebie w ich wieku. Bardzo dobrze wiem co mogą czuć u progu swojej sportowej kariery i staram się wychodzić naprzeciw ich potrzebom. Ponadto podkreślam znaczenie pokory, choćby poprzez duży nacisk na kwestie związane z bezpieczeństwem. Z wiekiem biologicznie spada nam skłonność do podejmowania ryzyka, ale rośnie znaczenie powziętych doświadczeń. Świadomość, że nie jest się niezniszczalnym i wynikająca z tego ostrożność, wbrew pozorom nie jest hamulcem! Między innymi dlatego w ruchu miejskim rezygnuję z motocykla. Znam siebie już tak dobrze, że w trosce o bezpieczeństwo swoje i innych na ulicach korzystam ze skutera.

d1xzzyt

A słabości? Masz coś, co wobec nawet najtrudniejszych wyzwań potrafi przenieść Cię choćby myślami w inny świat? Jak się relaksujesz?

Moja menedżerka, prawniczka, partnerka i przyjaciółka, mądrzejsza połowa – Celina, to moja największa słabość! Na pewno mam też słabość do dobrej kuchni, uwielbiam solidne, tradycyjne, polskie jedzenie. Choć nie unikam też śródziemnomorskich specjałów, bardzo lubię kuchnię np. kuchnię włoską. Jestem takim typem, któremu spokój przynosi niepokój. Jak nic się nie dzieje, zaczynam się wiercić. Nie umiem dłużej pozostawać w bezczynności, dlatego relaks definiuję inaczej niż tradycyjnie można sobie to wyobrażać. Często jeżdżę w długie trasy, to okazja do przemyśleń i rozmów. Wszędzie zabieram też swoje psy, towarzyszą mi w każdej podróży, a wyciszenie przychodzi na długich spacerach z nimi.

Zrezygnowałeś ze startów w tym sezonie. Czy nie obawiasz się, że ta decyzja może wpłynąć na Twój sportowy rytm, po tak długiej, nieprzerwanej serii startów?

To była trudna, ale konieczna decyzja. Podyktowana wieloma czynnikami związanymi choćby z kwestiami technicznymi. Jestem zdania, że czasami warto na chwilę przystanąć, lub wręcz zrobić mały krok w tył, by nabrać rozpędu. O swoje sportowe możliwości jestem spokojny, wiele razy to udowadniałem. Mogę więcej czasu poświęcić teraz pracy dla Szkopek Team, skoncentrować się na szlifowaniu diamentów, młodych adeptów sztuki sportowej i ich bardzo obiecujących talentach. Nie schodzę ze sceny, jak zwykle powtarzam: mistrzem się nie bywa, mistrzem się po prostu jest, a prawdziwy mistrz wie czego się spodziewać po sobie. To często wymaga niełatwych decyzji – jak w tym przypadku. Umiem się podnosić po upadkach, a to przecież nawet nie jest upadek, tylko kontrolowane przyziemienie, na chwilę (śmiech).

Czego życzyć mistrzowi, najszybszemu motocykliście w Polsce?

Zdrowia – gdy nie ma z nim problemów, wszystko się układa. I szczęścia, chociaż uważam, że sami je kreujemy przez to jak się zachowujemy, jakimi ludźmi się otaczamy, z kim budujemy relacje. Nie potrzebuję specjalnych życzeń, oddam je chętnie moim podopiecznym ze Szkopek Team. Im życzę wytrwałości, odporności, bo siły by stawiać czoła wyzwaniom im życzyć nie trzeba.

Informacja prasowa: Tailor Made PR
d1xzzyt

Podziel się opinią

Share
d1xzzyt
d1xzzyt