Pierwszy DAC Naima - recenzja

Obraz
Źródło zdjęć: © Hi-Fi Choice & Home Cinema

Wraz z rozwojem źródeł cyfrowego dźwięku jak komputery, iPody czy serwery plików wzrasta zainteresowanie przetwornikami cyfrowo-analogowymi w skrócie DAC. Nie jest to wynalazek ostatnich lat, bo już dwadzieścia jeden lat temu pojawił się pierwszy niezależny przetwornika DAC – urządzenia Arcama o nazwie Black Box.

Inny brytyjski potentat branży hi-fi, a mianowicie Naim długo zwlekał z decyzją o rozpoczęciu produkcji urządzeń tego typu, ale wreszcie dołączył do grona producentów DACów. tego typu urządzeń wpisują się tym samym w nowy trend obserwowanej obecnie coraz większej popularności cyfrowych mediów i muzyki, która nie jest już tak chętnie zapisywana na srebrnych krążkach. DAC szybko staje się jednym z niezbędnych komponentów współczesnych systemów hi-fi.

Urządzenie Naima plasuje się na średniej półce cenowej, nad budżetowymi faworytami w rodzaju Cambridge Audio DacMagic, ale jednocześnie wyraźnie niżej od hi-endowego DAC-a/preampu Chord Indigo. Cenowo zdecydowanie bliżej mu więc do takich urządzeń, jak chociażby Bryston BDA-1. A gdzie ten DAC plasuje się, jeśli chodzi o jakość?

Największą zaletą przetwornika Naima jest, według zapewnień producenta, całkowite wyeliminowanie jittera na wejściach S/PDIF. Należy to jednak uściślić: okazuje się, że DAC rzeczywiście nie dodaje żadnego jittera do sygnału na tych wejściach, ale jitter, który pojawił się w sygnale na etapie produkcji – a niemal zawsze tak jest – pozostanie. Dlatego też Naim nie może z czystym sumieniem stwierdzić, że jest to urządzenie charakteryzujące się zerowym poziomem jittera. Żaden DAC nie może tego dokonać czytaj więcej na tech.wp.pl

Wybrane dla Ciebie
ZACZEKAJ! ZOBACZ, CO TERAZ JEST NA TOPIE