Trwa ładowanie...
17-12-2014 14:02

Planeta małp istnieje naprawdę - prowadzili tam okrutne eksperymenty

Planeta małp istnieje naprawdę - prowadzili tam okrutne eksperymentyŹródło: AFP
djel7i7
djel7i7

Pojęcie "planeta małp" jest dziś kojarzone przede wszystkim z serią filmów inspirowanych powieścią Pierre'a Boulle'a. Ale coraz częściej pojawia się też w innym kontekście. Chodzi o położoną w Liberii wyspę, zamieszkiwaną przez naczelne. Nie są to jednak zwykłe małpy. Żyjące tam zwierzęta zostały poważnie doświadczone przez los.

Wyspa, o której mowa, znajduje się w Afryce Zachodniej, na środku przepływającej przez Liberię rzeki Farmington. Żyjące na niej szympansy są wyjątkowe, a na ich temat zrealizowany został niedawno film dokumentalny. Ssaki te próbują powrócić do naturalnej dziczy po gehennie, jaką przeszły. Większość z nich to ofiary brutalnych doświadczeń, które realizowane były w laboratoriach. Osoby odpowiedzialne za ten proceder tłumaczyły, że nie było innej możliwości. Zwierzęta miały być bowiem wykorzystywane do poszukiwania szczepionek na nękające ludzi dolegliwości, m.in. różne typy zapalenia wątroby. Małpy będące ofiarami eksperymentów laboratoryjnych, które trafiły na wyspę, stały się potem świadkami koszmaru dwóch wojen domowych.

Laboratorium, w którym przeprowadzane były eksperymenty na małpach, już nie funkcjonuje. Stanowiło ono część Liberyjskiego Instytutu Badań Biomedycznych, który znany jest też jako Vilab II. Zostało ono zamknięte w połowie ubiegłej dekady pod wpływem nacisków obrońców praw zwierząt. Co ciekawe, placówka była finansowana przez Nowojorskie Centrum Krwi. Po likwidacji laboratorium zwierzęta trafiły do jedynego w swoim rodzaju rezerwatu, ale wyspa stała się ostoją dla okaleczanych małp znacznie wcześniej. Jeszcze w latach aktywności laboratorium umęczone małpy były już wysyłane do znajdującego się na wyspie ośrodka, gdzie miały się przystosować do życia w dziczy.

- Zrobiły olbrzymią przysługę dla ludzkości. Jesteśmy odpowiedzialni za to, by się im odpłacić, pozwalając im żyć ich własnym życiem w naturalnym środowisku - przyznała szefowa Vilab II, Betsy Brotman w wywiadzie dla "The New York Timesa" w 1984 r. To właśnie ona zainicjowała powołanie specjalnego miejsca, które będzie stanowiło oazę dla umęczonych wcześniej podczas eksperymentów zwierząt.

djel7i7

Betsy Brotman pojawiła się niedawno w zrealizowanym przez magazyn "Vice" poruszającym filmie dokumentalnym "Island of the Apes". Wspomnienia z liberyjskiego ośrodka wiążą się dla niej z koszmarem.

Finansowany przez Amerykanów ośrodek badawczy powstał w latach 70. XX wieku. Na eksperymenty świadomie wybrano miejsce, w którym żyje mnóstwo małp - w Liberii spotkać je można na każdym kroku. Brotman przyznała, że w laboratorium małpy były infekowane różnymi chorobami, na które potem próbowano znaleźć lekarstwo. Wywoływano u nich wspomniane już zapalenie wątroby, ślepotę rzeczną oraz inne choroby zakaźne. Od początku istnienia laboratorium kontrowersyjnym eksperymentom poddano ponad setkę zwierząt. Ich cierpienie miało stać się wybawieniem dla ludzkości. Zakładano, że eksperymenty przyczynią się rozwikłania wielu nękających ludzkość bolączek z zakresu medycyny. Ale w tle drastycznych eksperymentów z udziałem małp oraz próby zrekompensowania im ich cierpienia w specjalnym ośrodku na wyspie pojawia się jeszcze jeden wątek.

Zobacz także:

Stojąca na czele badań Betsy Brotman przypomniała, że w czasie, kiedy ona wraz z innymi naukowcami prowadziła badania, w Liberii rozpętała się krwawa wojna. Według niej, jest coś niesamowicie wymownego, a jednocześnie symbolicznego i bolesnego w tym, że obok zwierząt, które miały zaznać spokoju w rezerwacie, zaczęło się rozgrywać prawdziwe piekło wojny. Zwierzęta stały się niemym świadkiem kolejnego dramatu, który dotknął tym razem ludzi, w tym dzieci.

djel7i7

- Kiedy pojechaliśmy na wyspę, by nakarmić małpy, mogliśmy zobaczyć ciała unoszące się na wodzie, czasami były to ciała kobiet z dziećmi na ich plecach - wyjaśnia Brotman, która podczas tamtego konfliktu straciła męża.

Kobieta oprócz ośrodka dla małp, które brały udział w eksperymentach, stworzyła wtedy też specjalny obóz dla kobiet z dziećmi, które doświadczyły przemocy. Mogła uciec, ale postanowiła zostać. Czuła, że nie może zostawić na pastwę losu swoich współpracowników, nie mogła pozostawić też szympansów, które wymagały ludzkiej opieki. Dzięki jej determinacji udało się ocalić również życie setek kobiet i dzieci. Obrazy z tamtych mrocznych czasów pozostały w jej pamięci do dziś.

Wojny domowe w Liberii, która pochłonęły życie setek tysięcy ludzi, zakończyły się w 2003 r. Tymczasem w 2005 r. władze w Stanach Zjednoczonych, pod wpływem nacisków obrońców praw zwierząt, uznały, że eksperymenty na małpach są zbyt okrutne, a prowadzone badania nie są wystarczająco efektywne, by uzasadniały katusze zwierząt. Co ciekawe, Betsy Brotman była usatysfakcjonowana takim postawieniem sprawy. Dziś przyznaje, że podobne eksperymenty nie powinny nigdy być realizowane na małpach.

djel7i7

Na wyspie wciąż mieszka ok. 60 szympansów. Betsy Brotman opiekuje się nimi do dziś, a funkcjonowanie schroniska finansowane jest przez amerykańskie ośrodki badawcze. Szokujące jest to, że w czasie, kiedy naukowcy - często wbrew sobie - przeprowadzali eksperymenty na małpach, by znaleźć lekarstwa na dziesiątkujące ludzkość choroby, ludzie zaczęli wybijać się wzajemnie na masową skalę. Powiedzieć, że człowiek jest dla siebie największym wrogiem to truizm, ale jakże prawdziwy.

Zobacz także:

djel7i7
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
djel7i7