Trwa ładowanie...
30-12-2011 13:04

Po 77 latach małżeństwa, 99-latek zażądał rozwodu

Share
Po 77 latach małżeństwa, 99-latek zażądał rozwoduŹródło: Thinkstockphotos
d2y5azb

Ta historia dowodzi, że na zmiany nigdy nie jest za późno!

Rok 2012 praktycznie już można uznać za rozpoczęty - w końcu, większość z nas już teraz żyje przyszłością, zaś aby formalności stało się zadość, wystarczy jeszcze tylko sprawić sobie jakieś przebranie na bal (ostatni krzyk mody - sylwestrowe ciuchy z lumpeksu), odliczyć od dziesięciu w dół, krzyknąć "hurra" i przypieczętować całość łykiem szampana. A co potem? To, co zwykle - kac po imprezie i nowe nadzieje na przyszłość, bo przecież, jak to ma miejsce każdego stycznia, większość z nas wchodzi w nowy rok z pokaźnym arsenałem życzeń, marzeń oraz postanowień - "będę chudszy, będę silniejszy, znajdę lepszą pracę, rozstanę się z partnerką, bo źle na mnie wpływa - znajdę sobie nową, fajniejszą, taką przy której będę czuł się sobą, wyjdę do ludzi, wyjdę do natury, etc."

Niestety, potem nieuchronnie zjawia się luty, który odbiera nam resztki złudzeń - choć co wytrwalsi trzymają się zazwyczaj nawet do marca, czy kwietnia, niemniej jednak postanowienia - jak głosi stare porzekadło - są po to by je łamać. Dlaczego tak się dzieje? Cóż, to już zależy od jednostki, najczęściej jednak, albo brakuje nam siły fizycznej, albo, czy może przede wszystkim, psychicznej, by wytrwać jako nowa, lepsza wersja siebie, lub też - co równie popularne - dochodzimy do wniosku, że zmiana nie jest możliwa. Z różnych powodów. Niektórzy z nas sądzą, że wysiłek nie popłaca, inni, że jest już za późno, by cokolwiek zrobić z własnym życiem - i, o zgrozo, podobne deklaracje coraz częściej padają z ust 40-, 30-, czy nawet niektórych dwudziestolatków. Na szczęście mamy niezwykle dobre i, co ważne, budujące wiadomości dla tych z was, którzy nie wierzą, że można chwycić los we własne ręce i ukształtować go po swojemu.

I uwaga: na to nigdy nie jest za późno!

d2y5azb

A najlepszym tego dowodem niech będzie, opisywany niedawno na łamach "Daily Mail", przypadek 99-letniego Antonio, który postanowił wywrócić swe życie do góry nogami. Przez jednych nazywany "szaleńcem, który zmącił spokój swojej starości", lub też dosadniej "idiotą, który ma siano w głowie", przez innych natomiast uznawany za "przykład, godny naśladowania", Antonio po 77 latach małżeństwa z żoną Rosą, wystąpił o rozwód. W tym przypadku powód był bardzo prozaiczny: Rosa zdradziła ukochanego. Aczkolwiek zaskakująca jest data popełnienia wykroczenia - było to 60 lat temu! W tym miejscu należy nadmienić, że godnym odnotowania jest fakt, iż najwyraźniej - w opinii większości społeczeństwa, zdrada jest zbrodnią która ulega przedawnieniu, ponieważ w przewijających się pod sprawą komentarzach, dominuje pogląd, że to smutne kończyć tak wiekowy związek w podobnych okolicznościach oraz, że Antonio przesadza... Co z kolei tłumaczy, dlaczego większość z nas ma problemy z utrzymaniem postanowień noworocznych - brakuje nam
odwagi i charakteru.

Antonio i Rosa to Włosi, którzy zapoznali się, jako podlotki, w Neapolu, zaś swą miłość przypieczętowali zaślubinami w roku 1934. Antonio służył wówczas w Korpusie Karabinierów, a Rosa doglądała ogniska domowego. Wraz z biegiem lat ich rodzina powiększyła się o piątkę dzieci, potem o licznych wnuków i wreszcie prawnuków. Tym sposobem przechodzimy płynnie do roku 2011, z którym już wkrótce się rozstajemy. Jeszcze w kilka miesięcy po sylwestrze 2010 Antonio i Rosa stanowili nierozłączną parę sympatycznych staruszków, takich którzy to idealnie nadawaliby się do jednej z tych hollywoodzkich produkcji filmowych, hołubiących tezę, że miłość nie zna pojęcia czasu - ale wszystko zmieniły... domowe porządki, podczas których Antonio natknął się na stertę romantycznych listów, napisanych do jakiegoś obcego mężczyzny. Rosa przyznała się, że faktycznie czuła coś do innego i nawet uległa mu - w 10 lat po swoim ślubie.

Anna Orecchioni, prawniczka wynajęta przez Antonio powiedziała na łamach "Daily Mail": "Mąż niezwłocznie po odnalezieniu dowodów zdrady małżonki zdecydował się na rozwód. Był wściekły. Czuł się zdradzony i mimo, że tkwił w tym związku przez niemal 8 dekad, nie był w stanie ciągnąć go dłużej. Pierwsza rozprawa odbędzie się w marcu. To wielka szkoda, że ich małżeństwo kończy się w ten sposób, po 77 wspólnych latach." Ale czy naprawdę jest tu czego żałować? Czy tylko z uwagi na bardzo zaawansowany wiek (przypominamy, że Antonio ma obecnie 99 lat), mężczyzna powinien być, de facto, skazany na życie z osobą, na którą nie może nawet patrzeć, zaś ludzie odmawiają mu szansy na zmiany, wbijając go w przeświadczenie popełniania wielkiego błędu?

d2y5azb

Naszym zdaniem powinno być wprost przeciwnie - Antonio zasługuje na to, by być postrzegany jako wzór do naśladowania przez wszystkich, którzy każdego roku, 31 grudnia o 23:59 powtarzają sobie te same słowa: "już za minutę będę chudszy, będę silniejszy, znajdę lepszą pracę, rozstanę się z partnerką, bo źle na mnie wpływa - znajdę sobie nową, lepszą, taką przy której będę czuł się sobą, wyjdę do ludzi, wyjdę do natury, etc." Bo ostatecznie, jak pokazuje historia wiekowego Włocha, wystarczy chcieć - a wtedy nawet 100 lat na karku nie jest w stanie pokrzyżować twoich planów. Szczęśliwego Nowego Roku i wytrwałości w wypełnianiu noworocznych postanowień życzy redakcja Faceta!

MW/PFi

d2y5azb
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d2y5azb
d2y5azb