Trwa ładowanie...
23-12-2011 11:18

Polski milioner dostał sądowy zakaz imprezowania

Share
Polski milioner dostał sądowy zakaz imprezowaniaŹródło: Thinkstockphotos
d3z3ltc

Męskim okiem

* Życie i praca w hałaśliwym otoczeniu może - zwłaszcza u mężczyzn - zwiększać ryzyko zawału serca - twierdzą niemieccy naukowcy na łamach.*

Jak wynika z badań przeprowadzonych przez zespół dr Stefana Willicha z uniwersyteckiego szpitala Charite w Berlinie, hałas, na przykład uliczny, przekraczający poziom 80 decybeli, może dwu- trzykrotnie zwiększać ryzyko zawału serca. Porównano 2 tysiące pacjentów po zawale z kontrolną grupą 2 tysięcy osób przyjętych z innych przyczyn. Ryzyko zależy od natężenia hałasu, a nie od tego, czy jest on szczególnie denerwujący.

Sześćdziesiąt decybeli to poziom odpowiadający na przykład zgiełkowi w dużym biurze. Co ciekawe, o ile u mężczyzn hałas w miejscu pracy zwiększał ryzyko nawet trzykrotnie, nie zaobserwowano takiego efektu u kobiet. Zdaniem dr Willicha hałas może zwiększać stres i rozdrażnienie, podnosząc poziom adrenaliny i noradrenaliny we krwi, a co za tym idzie - także ciśnienie tętnicze i poziom lipidów.

d3z3ltc

Zdaniem autorów obecne normy dotyczące dopuszczalnego poziomu hałasu powinny zostać zaostrzone. Jednak zastrzegają, że potrzebne są dalsze badania. Obecnie za niebezpieczny uznaje się hałas o natężeniu 80-85 decybeli, co odpowiada odgłosom maszyn budowlanych. Prawdopodobnie bezpieczniej byłoby przyjąć jako górną granicę bezpieczeństwa 75 lub nawet 65 decybeli.

Na powyżej przytoczone wyniki badań powinien zwrócić uwagę przede wszystkim nasz arystokrata i milioner Jan Zyliński. Bowiem jak postanowił sąd, ten ekscentryczny Polak, który w dzielnicy Ealing w zachodnim Londynie wybudował replikę pałacu babci w Gozdowie, nie może go wynajmować na imprezy. Powód? Skargi sąsiadów na hałas i głośną muzykę.

Właściciel pałacu Jan Żyliński, organizował imprezy na cele charytatywne, ale też przyjęcia weselne, bale maskowe, koncerty, spotkania towarzyskie. Udostępniał też miejsce, jako filmowy plener. Telewizja ITV sfilmowała tam jeden z epizodów serialu "Miss Marple". Na tle pałacu do zdjęć pozowała karaibska piękność Rihana - gwiazda muzyki pop.

Żyliński, który na budowę poświęcił 7 lat i nie szczędził wysiłku, ani kosztów (300 ton marmuru sprowadził specjalnie z Indii) długo się nim nie nacieszył, gdyż zaczął mieć trudności z sąsiadami, zwłaszcza jednym z zawodu prawnikiem, który szczególnie dał mu się we znaki.

d3z3ltc

W ubiegłym roku 400 osób z sąsiedztwa poskarżyło się do władz gminnych na hałas, głośną muzykę, blokowanie ulic przez pałacowych gości. Początkowo urządzania imprez zakazała Żylińskiemu gmina, następnie zakaz podtrzymał inspektor ds. planowania. Obecnie sąd (High Court) postanowił, że dalsza droga odwoławcza jest dla niego zamknięta. W praktyce oznacza to, że pałac nie może na siebie zarabiać...

Właściciel twierdzi, że zarzuty są bezpodstawne. Według niego, skala zakłóceń dla sąsiadów jest wyolbrzymiana i jeśli będzie potrzeba, to odwoła się do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. - Zakaz jest tak drakoński, że nie wolno mi nawet urządzić własnych urodzin. To naruszenie praw człowieka - argumentował Żyliński.

"Mój dom jest moim zamkiem" - głosi angielskie porzekadło, co po polsku oznacza mniej więcej tyle, co "Wolność Tomku w swoim domku". Jak się jednak okazuje - byle cicho.

(PAP), mov /PFi

d3z3ltc
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d3z3ltc
d3z3ltc