Trwa ładowanie...

Powstał polski "superalkomat"!

Share
Powstał polski "superalkomat"!
Źródło: Thinkstock
d2e26i8

Polski odpowiednik rosyjskiego "alkolasera", czyli urządzenia na odległość wykrywającego opary alkoholu w samochodzie, opracowali naukowcy z Wojskowej Akademii Technicznej. Patent już jest, ale na budowę prototypu potrzeba pieniędzy.

Jak poinformował PAP w czwartek współtwórca wynalazku dr inż Jan Kubicki z Instytutu Optoelektroniki Wojskowej Akademii Technicznej, polskie urządzenie różni się nieco od rosyjskiego "alkolasera", którego prototyp został zaprezentowany pod koniec października.

_ "Oni to skonstruowali w formie tzw. suszarki, podobnej do ręcznych radarów policyjnych. My zaproponowaliśmy zestaw stacjonarny. To jest bramka, która z jednej strony składa się z urządzenia wysyłającego promieniowanie, a po drugiej stronie ulicy jest odbiornik, dokonujący analizy tego promieniowania, po przejściu przez wnętrze samochodu. Na górze znajduje się kamera, podobnie jak w fotoradarze. System, po wykryciu oparów w pojeździe wysyła informację do patrolu policji, czekającego dalej przy drodze_" - tłumaczył naukowiec.

[

]( #opinions )

d2e26i8

Jak dodał, zasada działania obu urządzeń jest podobna, oba analizują zmiany, jakie wywołało w wiązce lasera przejście przez powietrze, zawierające opary alkoholu. Jednak polski "alkolaser", czy raczej "alkoradar", dokonujący pomiaru przez boczne szyby samochodu byłby skuteczniejszy, niż rosyjska "suszarka" używana do pomiarów przez szybę przednią. Przy czym prędkość samochodu mijającego bramkę nie ma znaczenia.

"Impuls laserowy przemieszcza się z jednej strony ulicy na drugą z prędkością światła. W porównaniu z tym, samochód jadący z prędkością 150 km na godzinę praktycznie stoi. Żaden pijany kierowca się nie prześliźnie" - podkreślił Kubicki.

Zastrzegł jednak, że patrol policji i tak będzie musiał sprawdzić każdy namierzony przez "alkoradar" samochód, bo opary mogą pochodzić z oddechu pijanego pasażera lub np. z alkoholu rozlanego w aucie. "Urządzenie wskazuje jedynie podejrzane pojazdy. Ale to i tak byłoby skuteczniejsze niż wyrywkowa kontrola" - zaznaczył wynalazca.

Przy czym, jak mówił, chociaż projekt urządzenia został opatentowany i zaprezentowany na konferencji naukowej już w maju tego roku, to na razie nie ma widoków na produkcję bramek i zastosowanie ich na polskich drogach, bo uczelnia nie ma funduszy na wdrożenie wynalazku.

d2e26i8

"Robiliśmy eksperymenty laboratoryjne, z których wynika, że urządzenie jest bardzo czułe i dokładne, ale nie mieliśmy żadnego finansowania. Żeby zbudować zestaw demonstracyjny, a następnie zamontować go i przetestować w realnych warunkach drogowych, potrzeba około 1,2 mln złotych" - powiedział Kubicki.

[

]( #opinions )

d2e26i8

Według niego w przyszłości, gotowy zestaw kosztowałby 100-200 tys. zł.

(PAP)

Nota od Faceta:

Zważywszy, że niemalże bliźniacze urządzenia powstały w dwóch tak "alkofobicznych" krajach, jak Polska i Rosja, teza o tym, że potrzeba jest matką wynalazków jeszcze raz znalazła potwierdzenie w praktyce. Bez cienia ironii powiemy, że jesteśmy dumni z naszych inżynierów. Być może dzięki "superalkomatowi" już niedługo polskie drogi będą niemal tak bezpieczne, jak miało to dotychczas miejsce jedynie na spotach wyborczych.

Drżyjcie pijani kierowcy! Drżyjcie i Wy wszyscy bezkarnie podróżujący na tylnym siedzeniu po suto zakrapianej imprezie - już nikt nie będzie chciał Was zabierać do domu, chcąc uniknąć drobiazgowej policyjnej kontroli, którą możecie sprowadzić na jego głowę i pojazd.

Redakcja serwisu facet, uważa, że przynajmniej część kosztów urządzenia powinni pokryć... taksówkarze. To właśnie oni mogą okazać się największymi beneficjentami "alkoradaru" - im nie będą przeszkadzały policyjne kontrole wyłapujące pogrążone w oparach pojazdy - każda minuta dłużej pracującego silnika to kolejne złotóweczki na liczniku!

d2e26i8

Podziel się opinią

Share
d2e26i8
d2e26i8