Trwa ładowanie...

Praca barmana. Alkohol, dziewczyny oraz napiwki - prawda czy mit?

Share
Praca barmana. Alkohol, dziewczyny oraz napiwki - prawda czy mit?
Źródło: Shutterstock.com
d3g6u6w

Kamil pracuje jako barman już od sześciu lat. Cały czas związany z jednym miejscem pracy, bo jak sam twierdzi, jest mu tu dobrze. Prywatnie mąż i ojciec półtorarocznej córeczki. Poza życiem zawodowym bardzo spokojny, rodzinny człowiek. Jego postać przeczy stereotypowi barmana, który kojarzy się z kobietami, alkoholem oraz nocnym życiem.

Jak to się wszystko zaczęło, dlaczego Trójmiasto i czemu akurat praca jako barman?

Kamil: Do Trójmiasta przyjechałem na studia. Dostawałem od rodziców jakieś pieniądze, jednak nie wystarczały one na utrzymanie w aglomeracji. Próbowałem zaczepić się w różnych miejscach, aż z czasem stanęło na gastronomii. Na początku próbowałem pracy w charakterze kelnera, jednak zawsze miałem "pociąg na bar". Udało się i od blisko sześciu lat jestem barmanem.

d3g6u6w

Trzeba jednak przyznać, że nie pracujesz w dyskotece i nie żyjesz trybem 22- 6 rano.

Zdecydowanie nie. Nie chciałbym tak pracować. Fakt, że Sopot w sezonie letnim żyje prawie całą dobę i zdarza nam się, wracając z pracy kupować świeże bułki w sklepie spożywczym, jednak poza wakacjami często kończymy pracę o 24-1 w nocy. Późno, ale idzie się przyzwyczaić. Ponadto jesteśmy kawiarnią i lokal mamy otwarty od 9 rano. Stąd, pracując trybem 9-18, można normalnie chodzić spać.

Wolisz pracować w dzień i przygotowywać kawy oraz koktajle, czy wieczorami, gdzie pewnie wielokrotnie masz do czynienia z pijanymi gośćmi?

Na pewno wieczorami lepiej się zarabia. Gość, który pije alkohol jest bardziej skłonny zostawić napiwek. Dzięki warsztatowi barmańskiemu, nad którym długimi latami pracuję, potrafię przygotować koktajl, który gość doceni. Klientela wieczorna jest jednak bardziej absorbująca - pijani ludzie są bardzo roszczeniowi i niejednokrotnie uciążliwi. Nie robi mi jednak różnicy czy pracuję rano, czy wieczorem. Przyzwyczaiłem się do tego.

Jaki typ gościa jest dla ciebie najgorszy?

Chyba "Warszafka". Oni mają bardzo wysokie mniemanie o sobie, zazwyczaj bezpodstawnie. W Trójmieście powstaje bardzo wiele kawałów na temat klienteli z białym kołnierzykiem i poszetką w marynarce.

d3g6u6w

Jakiś przykład?

Nie wypada mi tu mówić o takich rzeczach. To żarty branżowe i chyba lepiej będzie, jak tak zostanie.

Wolisz obsługiwać kobiety czy mężczyzn?

Mężczyzn obsługuje się szybciej i łatwiej. Bardzo często facet przychodzi do baru i wie, na co ma ochotę. Kobiety lubią, gdy robi się dla nich coś oryginalnego. Na hasło "niech mnie pan zaskoczy", nie zawsze wiesz czy trafisz w smak. Robiąc coś banalnego może się okazać, że ta pani coś podobnego już piła. Kombinując i wyszukując smaki może się okazać, że koktajl nie trafił w gust i musisz robić jeszcze raz drinka. W dodatku kobiety po alkoholu są często natrętne. "Jeden za dużo" i barman ma problem.

Trójmiasto corocznie odwiedza tysiące obcokrajowców - jak to wygląda u was?

Ooo tak! Śmiejemy się czasami, że poznaliśmy już całą Norwegię i pół Szwecji. Skandynawowie są tu niemal cały rok. To moja ulubiona klientela. Robią spore zamieszanie, są głośni, bo zawsze przychodzą licznymi grupami. Wszyscy zamawiają jednak to samo i płaci zawsze jeden za wszystkich. I tak każdy po kolejce. Nam to bardzo ułatwia pracę. Skandynawowie dzielą się na tych świadomych i nieświadomych. Jedni klasycznie piją piwo lub wódkę z energetykiem. Inni znają najrozmaitsze koktajle, o których Polacy nie mają pojęcia. Do tego zamawiają seriami. Jednemu spodoba się jak podpalasz Sambucę i wiesz, że kolejnych dziesięciu też będzie chciało się jej napić.

Ludzie mają wyobrażenie o kosmicznych napiwkach, jakie barmani dostają za swoją pracę. Jak to wygląda naprawdę?

Napiwki są i to codziennie. Wiadomo, wieczorami wygląda to lepiej, rano gorzej. Najlepiej jest jednak w wakacje. Turyści wypoczywający nad morzem dużo chodzą po knajpach i piją alkohol. Nieprawdą jest, że w gastronomii codziennie zarabia się po kilkaset złotych. Obcokrajowcy zostawiają więcej, miejscowi też nieźle. Turyści z Polski, opłacając hotel, jedząc codziennie w restauracji i wliczając koszt transportu nie mają jednak zbyt wielu pieniędzy, żeby je zostawiać.

d3g6u6w

Poza sezonem letnim dużo ludzi przychodzi do restauracji?

Weekendy są bardzo fajne. Dużo ludzi przyjeżdża z okolic Trójmiasta i zapełnia knajpy. Do tego dochodzą tanie loty i rejsy ze Skandynawii. Wiele zależy od pogody i tego czy coś się dzieje "na mieście". Gdy są mecze czy koncerty widać inną klientelę i większy ruch. Gdy cały dzień pada deszcz to przychodzą ludzie na kawę, żeby się ogrzać. Ogólnie, to nie ma zależności. Ruch jednak jest całoroczny. Inaczej niż w kurortach typu Ustka czy Stegna, jednak na pewno daleko nam do Warszawy.

Stereotyp barmana - nocne życie, alkohol, kobiety...

Doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że tak jest postrzegana moja praca. Mnie jednak taki styl życia zupełnie nie kręci. Znam jednak takich, których to pochłonęło. Na krótką metę pewnie jest to ciekawe przeżycie, jednak później następuje chwila refleksji. Dziewczyny są, alkohol też zawsze pod ręką. Trzeba jednak rozgraniczyć pracę od życia prywatnego. Wszystko jest dla ludzi, jednak jak we wszystkim - trzeba znać umiar.

Zdarzyło ci się kiedyś zostawić numer telefonu lub dostać go od dziewczyny przy barze?

Fenomen barmana polega na tym, że bardzo często staję się łakomym kąskiem dla dziewczyn przy barze. Spośród wielu facetów, którzy na danej imprezie zabiegają o względy dziewczyny to jemu jest najłatwiej porozmawiać, pożartować. Kobiety lubią być adorowane i niejednokrotnie, starając się przyrządzić dla niej coś smacznego czy ładnego, ona czuje się adorowana. Numer? Muszę się przyznać, że więcej razy dostałem niż dałem, ale to nieodłączny element pracy w tym zawodzie.

Barmani mają wysokie mniemanie o sobie? Jeśli tak, to z czego to wynika?

Na pewno mają wysokie mniemanie o sobie, ale nie wiem z czego to wynika. Szczególnie "dyskotekowcy". Powodzenie u dziewczyn, muzyka, alkohol. Stali goście, napiwki. Dla wielu kolegów, to praca marzeń. Dla młodego człowieka praca w gastronomii jest bardzo atrakcyjna. Niezłe pieniądze, praca wśród ludzi. Często podniesiona wysoko głowa i efekt wody sodowej. Dla mnie jednak to przerost formy nad treścią.

d3g6u6w

Czy dzisiaj, jakbyś mógł jeszcze raz wybrać- poszedłbyś w tym kierunku?

Tak. Zdaje sobie sprawę, że są lepsze zawody do wykonywania, ale ja bardzo lubię swoją pracę. Całkiem nieźle sobie radzę. Utrzymuję rodzinę, kupiłem mieszkanie, samochód. Robota za barem wiele uczy. Poznajesz ludzi, widzisz jak oni się zachowują. Żeby nie ta praca to nie wiedziałbym, że największy problem z wyciągnięciem z portfela 100 złotych mają ci, którzy wyglądają jakby mieli na koncie kilka milionów. Tego nauczyła gastronomia. To sztuka codziennej obserwacji.

Czy masz plan, co dalej?

Póki co nic zmieniał nie będę, ale wiecznie barmanem być nie chcę. Może w przyszłości otworzę coś swojego? Mam dosyć sporą wiedzę na temat tego, jak działa gastronomia. Może kiedyś będę menadżerem restauracji? Uważam, że tylko ktoś, kto pracował w gastronomii może nią kierować. Tak samo, jak trenerem może być tylko były zawodnik. Wtedy znasz branżę. Błędów z pewnością nie unikniesz, jednak twoja wiedza i doświadczenie może się przydać.

d3g6u6w

Podziel się opinią

Share
d3g6u6w
d3g6u6w