Trwa ładowanie...
dbyxtua
Prohibicja w PRL-u. Jak Polacy sprytnie omijali prawo
Ludzie
Joanna Majdańska

Prohibicja w PRL-u. Jak Polacy sprytnie omijali prawo

Jak co roku w sierpniu Kościół apeluje, by Polacy ten jeden miesiąc w roku przeżyli w trzeźwości. I choć ponad 90 procent obywateli deklaruje wiarę katolicką, nawoływań księży słucha niewielu.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
dbyxtua

Episkopat informuje, że według danych statystycznych aż 14 procent dorosłych Polaków pije ryzykownie i szkodliwie, a ponad milion jest uzależnionych. Dotyka to również młodzież, która w coraz to młodszym wieku sięga po napoje wyskokowe. Zwłaszcza latem, kiedy czas wolny od nauki sprzyja imprezom i spotkaniom towarzyskim. Może właśnie dlatego sierpień został wybrany miesiącem walki z problemem (choć u zarania tradycja wiązała się z licznymi świętami maryjnymi i wydarzeniami historycznymi, które miały miejsce w sierpniu). Tak czy inaczej Kościół liczy, że zachęcanie do abstynencji odniesie lepszy skutek niż jakiekolwiek zakazy.

Ci, co żyli w czasach PRL wiedzą, że zabraniać spożywania alkoholu Polakowi nie wolno, bo ten i tak znajdzie sposób, by niedogodność ominąć. Historia zna takie przypadki, jak choćby słynny rok 1982, kiedy to władze PRL wprowadziły ograniczenie sprzedaży alkoholu. Do 13.00 w żadnym sklepie nie można było kupić wódki, a nawet piwa. Polacy jednak nie przejęli się nowym prawem. Od rana na ulicach ustawiały się kolejki, by o wyczekiwanej godzinie kupić buteleczkę ukochanego trunku. Jeśli kogoś nie było stać na flaszkę, składał się ze stojącym obok sąsiadem (nawet jeśli wcześniej się nie znali), a zakup w pośpiechu konsumowali w pobliskich krzakach. Co gorsza abstynencja nie obowiązywała nawet w pracy. Budowlańcy regularnie kończyli dzień pijani, a na ulicach wesoło pobrzmiewały przyśpiewki w stylu: „Trzynasta wybiła, wstaje nowy dzień, ruszyła kolejka, wszystkim lżej. Życie po trzynastej tu zaczyna się. Poproszę trzy flaszki, nie - siedem”.

Pili mężczyźni, piły kobiety, pili starsi i młodsi, artyści i robotnicy. Władza też piła, choć starała się ukrywać przed ludem, który i tak wiedział swoje. Najhuczniej świętowano dzień wypłaty, po którym to często niewiele zostawało w portfelu na kolejny miesiąc. W końcu cicha wojna pomiędzy obywatelami a zarządzającymi Polską Rzeczpospolitą Ludową musiała się skończyć. Niedługo po upadku PRL-u, 1990 roku zniesiony został zakaz spożywania alkoholu przed 13.00. I choć od tego momentu wróżono również całkowity upadek obyczajów, niejeden Polak – wolny od zakazów – dopiero wtedy podniósł się z kolan.

dbyxtua

Podziel się opinią

Share

dbyxtua

dbyxtua