Trwa ładowanie...
06-12-2011 12:15

Prostytutka, która wyspecjalizowała się w... niepełnosprawnych

Share
Prostytutka, która wyspecjalizowała się w... niepełnosprawnychŹródło: Thinkstockphotos
d27fei2

Święta ladacznica? Wielu ludzi twierdzi, że w przypadku tej kobiety, niechęć do najstarszego zawodu świata mija, jak ręką odjął - dlaczego?

"Na pytanie, po co to robię odpowiadam zazwyczaj: Wyobraź sobie, że kiedy masz ochotę uprawiać seks, albo masturbować się, musisz poprosić swoją własną matkę, by ci to umożliwiła... Otóż rzecz w tym, że ludzie zbyt często błędnie zakładają, iż niepełnosprawni nie posiadają popędu seksualnego, bo tak jest wygodniej - lecz w rzeczywistości danie upustu pierwotnym pragnieniom leży w naturze każdego człowieka. Nie zapominajcie też, że to, co różni nas, zdrowych, od tych na wózku, to jeden wypadek samochodowy, albo zwykły wylew..." mówi Rachel Wotton, bohaterka nowego filmu dokumentalnego Catherine Scott.

Rachel Wotton to kobieta do towarzystwa, która sama siebie - jakże wylewnie - ochrzciła mianem "dziwki". Jednak pani Wotton to "dziwka" nietypowa, bo z powołaniem - jeśli w ogóle można mówić w tych kategoriach o jakimkolwiek przedstawicielu tej najstarszej w świecie profesji. Chodzi o to, że Rachel obsługuje niemal wyłącznie osoby niepełnosprawne, przykute do wózków i potrzebujące nieustannej opieki rodziny oraz bliskich. Wśród jej klientów znajduje się m.in. Mark Manitta, cierpiący na mózgowe porażenie dziecięce, objawiające się u niego niedowładem kończyn, inkoordynacją, epilepsją i występowaniem tzw. ruchów mimowolnych. "Ludzie nie doceniają seksu - mówi Mark na łamach 'The Sydney Morning Herald'. - Stałymi cechami porażenia są spastyczność (sztywność mięśni) i nieustanne kurcze, tak więc seks pomaga mi się rozluźnić, działa jak lekarstwo. Poza tym uwielbiam seks."

d27fei2

Jednak prawdziwie porażająca jest wypowiedź matki Marka, Elaine, która przez cały czas stoi za swoim synem i pomaga mu jak może - począwszy od podstawowych kwestii higienicznych, aż po rozrywki. Elaine wspomina ten pierwszy raz, kiedy zabrała syna do agencji towarzyskiej: "W ogłoszeniu pisało, że mają podjazd dla wózków, ale okazało się, że go nie było. Musiałam więc wnieść Marka po schodach. Potem coś we mnie pękło i zaczęłam płakać - płakałam przez cały ten czas, kiedy tam byłam. Ale później, wraz z upływem lat, zdążyłam się przyzwyczaić - nawet polubiłam to czekanie i rozmowy z dziewczynami. Dla mnie stało się to kolejnym przejawem życia, te wizyty w domach publicznych." Rachel, obdarzona subtelną kobiecą urodą, godną aktorki, a do tego elokwencją i mądrością, której brakuje wielu krytykującym ją kobietom, pomaga Markowi już od dobrych siedmiu lat - w tym czasie nawiązała się między nimi nić przyjaźni.

Dokument Catherine Scott to mocna rzecz, która dotyka dwóch niezwykle drażliwych tematów - prostytucji oraz niepełnosprawności. Niestety, większość z nas brzydzi się jednego i drugiego, owszem nie przyznajemy tego wprost, jednak uczucia, jakie nam towarzyszą np. podczas obserwowania osoby z porażeniem mózgowym są silnie niepokojące - być może jest to spowodowane tym, że boimy się, iż podobna rzecz mogłaby spotkać nas samych, albo naszych bliskich? I właśnie dlatego odwracamy wzrok, w nadziei, że kiedy będziemy udawać, że wszyscy ci ludzie na wózkach nie istnieją, to i na nas nie czeka żadne niebezpieczeństwo? To przecież takie ludzkie - w końcu już od maleńkości uczyliśmy się, że klamoty wrzucone pod łóżko przywracają porządek w pokoju. W efekcie, tym bardziej, zdaje się nie docierać do nas myśl, że ci niewidzialni ludzie mają swoje potrzeby, więcej, że mogą pragnąć tego, czego pragnie każdy z nas - spełnienia seksualnego.

Wszystko to sprawia, że kobietę, która praktykuje "najbardziej plugawy zawód świata", ale która robi to niemal wyłącznie z niepełnosprawnymi - okrzyknięto prawdziwą świętą - a kto tego dokonał? W większości mowa tu o tych osobach, które na co dzień najmocniej krzyczą o "plugawości", "dwulicowości" i wyrachowani kobiet uprawiających nierząd - a więc inne kobiety. Ale skąd ta nagła zmiana zdania? Być może w tym przypadku Rachel Wotton przestała być "dziwką" a stała się kimś w rodzaju pomocy społecznej, lub alternatywnej pielęgniarki? A może, panie wierzą, że Rachel tak naprawdę nie stanowi dla nich niebezpieczeństwa? W tym miejscu, żeby była jasność, musimy nadmienić, że dla nas pani Wotton także jawi się jako postać pozytywna, jednak dziwi nas, skąd w powszechnej opinii tak nagła zmiana zdania? Czy tego rodzaju prostytucja jest uzasadniona, czy wręcz... potrzebna?

MW/PFi

d27fei2
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d27fei2
d27fei2