Twórcami nietypowego projektu jest dwóch Chińczyków, którzy w pewnym momencie przewartościowali swoje życie. Co ciekawe, bezpośrednią inspiracją do stworzenia "symulatora śmierci" była wizyta w prawdziwym krematorium i... prawdziwym piecu. Jak wyznaje jeden z nich, doświadczenie przebywania w rozgrzanym (choć wygaszonym) piecu było traumatyczne, ale i inspirujące. Drugi twórca nie zdecydował się podążyć w ślady kolegi: "Zaczęło się robić naprawdę gorąco. Nie mogłem oddychać, myślałem, że zaraz umrę. Kierownik krematorium również był bardzo zdenerwowany: zazwyczaj posyła ciała do pieca, a nie skupia się na tym, by je jeszcze stamtąd wyciągnąć".