Trwa ładowanie...

Przyjaciel od... seksu

Share
Przyjaciel od... seksu
Źródło: Jupiterimages
d1ev2od

Mówi się, że przyjaciel to „drugi ja”, „bratnia dusza”. Niewątpliwie przyjaciele zaspokajają istotne potrzeby emocjonalne i wypełniają pewną ważną niszę uczuciową w naszym życiu.

Co jednak, jeśli przestaje być on jedynie powiernikiem naszych sekretów i osobą, na której ramieniu się wypłakujemy, a stanie się towarzyszem sypialni? Mamy wówczas do czynienia z relacją FWB, czyli friend with benefit, co możnaby przetłumaczyć jako „przyjaciel z bonusami”.

d1ev2od

Jest to zjawisko dość nowe, nawet w kulturze Zachodniej, dlatego też termin pojawił się również stosunkowo niedawno, w ostatnim dwudziestoleciu. W języku polskim nie mamy jeszcze odpowiedniego tłumaczenia, bo robocze odpowiedniki, takie jak „przyjaciel od seksu” lub „przyjaciel z bonusami” nie oddają zbyt dobrze znaczenia i złożoności relacji, które się pod tą nazwą kryją.

Na pierwszy rzut oka układ wydaje się wprost idealny. No bo co może być bardziej kuszącego od seksu bez zobowiązań, a przy tym wcale nie z przypadkową osobą, tylko z przyjacielem, którego znamy i któremu ufamy? Zaspokajając nasze potrzeby fizyczne, zaspokaja on jednocześnie potrzeby emocjonalne, gdyż relacja łącząca „fuck buddies”, czyli „przyjaciół od seksu” może być prawdziwie głęboka i opierać się na wzajemnym zaufaniu i wsparciu. Innymi słowy: pozostajemy niezależni, nie będąc przy tym samotnymi.

Niestety, większość danych wskazuje na to, iż nie jest to taki idealny układ, jak można by sądzić. Istnieje kilka możliwych scenariuszy wydarzeń. Po pierwsze: najzwyczajniej w świecie możemy się klasycznie w przyjacielu zakochać. Optymalna wersja wydarzeń przewiduje odwzajemnione uczucie i happy end w postaci jawnego i oficjalnego związku.

d1ev2od

Z badań przeprowadzonych przez Timothy R. Levine’a, profesora wydziału komunikacji z Michigan State University oraz Melissy A. Bisson z Wayne State University na przykładzie grupy kontrolnej złożonej ze studentów wynika, iż dzieje się tak w 1/10 przypadków. Mniej optymistyczna wersja oferuje złamane serce i utratę przyjaciela, co jak się zdaje, dzieje się najczęściej, bo aż w 25% przypadków.

Inny scenariusz przewiduje pojawienie się osoby trzeciej, czyli kogoś, z kim nasz przyjaciel zechce nawiązać relację miłosną. Wówczas istnieje tylko jeden scenariusz, a droga od przyjaźni do bonusu okazuje się być drogą bez powrotu. Tracimy zarówno bonus, jak i przyjaciela, a to boli najbardziej.

Z badań wynika, iż najczęściej na relacje FWB decydują się osoby młode, przede wszystkim studenci, które dopiero badają i odkrywają swoją seksualność lub nie czują się gotowe na pełnoetatowy związek. Większy procent, 63, 7 stanowią mężczyźni, kobiety to około 50, 2%, przy czym ci pierwsi koncentrują się bardziej na bonusach, kobiety zaś na przyjaźni.

Paul Mongeau z Arizona State University twierdzi, iż osoby pozostające w takiej relacji boją się poczuć coś do siebie w obawie, iż uczucia te mogłyby okazać się nieodwzajemnione. Im więcej jednak czasu ludzie spędzają ze sobą, tym głębsza więź nawiązuje się między nimi.

d1ev2od

Trudno jest również przeciętnemu człowiekowi oddzielić emocje od seksu. „Fizyczny kontakt często zatyka emocjonalne arterie prawdziwej przyjaźni i otwartości. Przyjaciele, którzy dawniej mogli rozmawiać na każdy temat, nagle natrafiają na temat tabu, którym jest relacja”.

Wydaje się zatem, iż relacja FWB ma rację bytu tylko wówczas, jeśli wchodzimy w nią na jasno wynegocjowanych warunkach po to, aby zaspokoić swoje fizyczne, nie zaś emocjonalne potrzeby. Jeśli decydujemy się na taki układ czując coś do przyjaciela, i licząc na to, iż któregoś dnia odwzajemni on nasze uczucia, z miejsca popełniamy miłosne harakiri. Być może zatem warto zastanowić się wcześniej czego tak naprawdę oczekujemy od drugiej osoby i czy jest ona w stanie nam to zapewnić oraz czy jesteśmy gotowi poświęcić przyjaźń dla chwilowej fizycznej gratyfikacji.

d1ev2od

Podziel się opinią

Share
d1ev2od
d1ev2od