Trwa ładowanie...
d1q5pfw
30-01-2013 12:26

Przyjaźń bez seksu

d1q5pfw
d1q5pfw

[

]( http://www.przystan-psychologiczna.pl/index.php )

Utrzymanie takiej relacji to prawdziwa sztuka. Wbrew pozorom dobra przyjaźń jest wystawiona na wiele pokus. A jak mówi stare przysłowie, człowiek się może oprzeć wszystkiemu poza pokusą. Dlaczego w ogóle warto pielęgnować przyjaźń damsko-męską pozbawioną seksu?

Osoby, które jej doświadczyły, twierdzą, że jest w niej zawarty potężny potencjał. Być może właśnie dlatego, że jest ona nieskonsumowana. Występuje tu podobny mechanizm do tego, który w psychologii określa się pojęciem "Efekt Zeigarnik". Zjawisko polega na tym, że osoby, które nie dokonały danej czynności, mają ciągle o niej myślą. To myślenie wywołuje różne stany emocjonalne i generuje energię psychiczną. Dopiero wykonanie danej czynności powoduje wyciszenie emocji, rozładowanie energii i zniechęcenie do dalszego kontynuowania działań.

d1q5pfw

Podobnie ma się rzecz w relacji damsko-męskiej. Jeśli zdarzy się tak, że dwie atrakcyjne osoby, są dla siebie przyjaciółmi, to taka relacja generuje spore napięcie seksualne. Nie jest ono rozładowywane seksem, więc utrzymuje się na stałym poziomie lub wzrasta. Z jednej strony to napięcie wyzwala przyjemny stan podniecenia, a z drugiej, działając długotrwale, powoduje dyskomfort. By uzyskać pewną harmonię, energia ta jest przetwarzana na sytuacje pozaseksualne. Jednakże seks czai się gdzieś podskórnie.

Jakie to działania? To już zależy od osobowości, stylu bycia, okoliczności. Jedni, by poczuć się jak w łóżku, wybierają się z ową przyjaciółką potańczyć. Obiegowa opinia głosi nawet, że jakim ktoś jest tancerzem/tancerką, takim będzie kochankiem. I rzeczywiście, tańcem wyraża się emocje - można też poobserwować, jak przyjaciółka zmysłowo się porusza. W tańcu wypada dotknąć przyjaciółkę, co generalnie wpisuje się w zasady tańca. Jeśli w klubie jest tłok, to również bliskość fizyczną mamy zapewnioną, a odpowiedzialność za przekraczanie granic zrzucamy na okoliczności.

Z kolei inni wybierają zażarte dyskusje. Początkowo są to tematy społeczne, światopoglądowe, by w końcu przejść do bardziej osobistych. Czasem, ni stąd, ni zowąd, głos się obniża do szeptu i następuje wymiana opinii na temat swoich doświadczeń seksualnych. Jeszcze inni są bardzo uszczypliwi dla przyjaciółki, rozmowa przybiera formę przepychanki - jednakże osoby z otoczenia takiej pary kręcą głowami, dla wszystkich jest jasne, że ci ludzie mają się ku sobie.

Często zainteresowani mówią, że relacja była naprawdę dobra i wartościowa, dopóki ktoś nie przekroczył granicy i nie skończyło się seksem. Nie bez kozery mówi się, że dobre jest wrogiem lepszego. Nagle u jednej osoby coś się wypala. Ma poczucie, że coś się dokonało (Efekt Zeigarnik) i nie ma tego czegoś, co nakręcało relację. Bywa także, że jedna osoba zaczyna zmieniać zasady gry. Niepisana umowa o zwykłej przyjaźni przestaje zdaniem jednej ze stron obowiązywać - "Jeśli miałem z nią seks, to ją posiadłem, to teraz już nie jest odrębnym bytem w tej przyjaźni, tylko jest w jakiś sposób mi podporządkowana i mam do niej prawo". Zdarza się, że w gabinecie seksuologa pacjent utyskuje, czując się ofiarą przebiegłej przyjaciółki, która wywołała jego zaangażowanie w relację, a później odrzuciła. Tylko, że to jego subiektywny odbiór. Prawda jest taka, że wszystko było dobrze, dopóki nie pokusił się, by przekroczyć ustaloną granicę przyjaźni i nie zainicjował seksu.

d1q5pfw

Co zrobić by utrzymać przyjaźń bez seksu?

Po pierwsze, warto zadać sobie fundamentalne pytanie - "Dlaczego chcę to zrobić?". Załóżmy, jakie wątpliwości mogą się pojawić w naszym umyśle. Przykładowo: "Być może jest nam w tej przyjaźni tak dobrze, że dążymy do eskalacji zażyłości, chcąc, by było nam jeszcze lepiej?" lub "Jeśli nie dam jej znać, że widzę w niej kobietę, czy ona uzna mnie za geja?". Wielu pacjentów odbiera to właśnie w ten sposób. Zaczynają się zastanawiać, czy może nie powinni potwierdzać się jako mężczyźni, zbierając kolejne doświadczenia seksualne - "Bo prawdziwy facet, jak ma okazję, to korzysta". Trzeba podkreślić w tym miejscu, że istnieje sto innych sposobów podkreślania własnej męskości. "A może chcę jej okazać, że jest dla mnie bardzo ważna?" - myślą inni. Tu także trzeba powiedzieć, że wystarczającym dowodem zaangażowania jest zaangażowanie w przyjaźń.

Co jednak zrobić, gdy ktoś się już zagalopuje i zaczyna w obsesyjnie myśleć o przyjaciółce w kategoriach erotycznych? Warto wtedy zaangażować się w monotonną pracę. Niech to będzie np. czyszczenie glazury w łazience. Początkowo będzie to nam szło z takim impetem, że mało co fug nie zetrzemy, jednakże z czasem ten zapał opadnie. Kilkukrotne wykonanie tego ćwiczenia spowoduje, że na myśl o seksie z przyjaciółką opadną nie tylko ręce. W psychologii nazywamy to warunkowaniem instrumentalnym. Innym pomaga terapia awersyjna. Ci ludzie, gdy zaczynają wyobrażać sobie scenę erotyczną z przyjaciółką, powinni wygenerować jakąś fantazję mało podniecającą, wręcz aseksualną - wyobrazić sobie np., że popełniają jakąś gafę.

Najbardziej polecam szczerą rozmowę. Gdy jedna osoba chce czegoś więcej, chce wpleść seks w relacje, pojawia się automatyczna tendencja do ukrycia tego. Dana osoba tłumi myśli erotyczne, walczy z nimi, a one i tak przybierają na sile. W końcu mocno tłumione uczucia dochodzą do głosu i druga strona jest mocno zaskoczona. Dalej wszystko toczy się już szybko: ktoś jest zalękniony natężeniem uczuć, zrywa relację, a druga osoba czuje się wykorzystana. Tymczasem warto opowiedzieć drugiej osobie, że pojawiają się takie myśli, uczucia i one mogą w jakiś sposób zmienić przyjaźń. Taka rozmowa jest bardzo oczyszczająca i często sam zainteresowany już w trakcie opowiadania może uporządkować swoje uczucia. I jeśli jest to naprawdę dobra przyjaźń, cenna dla obu osób zainteresowanych, to nie warto rzucać kośćmi, by zobaczyć co z tego wyniknie, po przekroczeniu Rubikonu.

Andrzej Gryżewski - seksuolog

d1q5pfw
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d1q5pfw