Trwa ładowanie...

Radość z bycia ojcem - przereklamowane?

Share
Radość z bycia ojcem - przereklamowane?
Źródło: Thinkstockphotos
d4jwju8

Redaktorzy z "New York Magazine" przekonują, że ojcostwo już dawno straciło swój czar. Czy rzeczywiście, w dzisiejszych czasach, fakt posiadania dziecka czyni człowieka bardziej nieszczęśliwym?

Mówi się, że pojawienie się potomka odmienia życie mężczyzny na zawsze, oczywiście na lepsze. Że dopiero w chwili, gdy facet po raz pierwszy bierze w ramiona swoją latorośl, staje się w pełni wartościowym i ukształtowanym człowiekiem, takim, który to wyzbywa się swego egoizmu i zaczyna kochać bezwarunkowo. No i, naturalnie, nie można zapominać o frajdzie z obserwowania formowania się nowego życia...

Czy jednak to wszystko wciąż jeszcze prawda, czy może jedynie już dawno nieaktualne, puste frazesy wypowiadane bardziej z przyzwyczajenia, niż wypływające z autentycznych przekonań? Czy przypadkiem coraz częściej nie powtarzamy, jak mantrę, że ojcostwo jest wspaniałe, bo po prostu tak mówić wypada? I jak w takim razie wygląda prawda? Cóż, bazując na pracach naukowych, wywnioskować można, że nie najlepiej...

W 2004 roku, Daniel Kahneman, ekonomista behawioralny i laureat nagrody Nobla, przebadał niemal 1000 mieszkańców Teksasu, by odkryć że spośród 19 aktywności, które mogą dawać człowiekowi potencjalną przyjemność, badani uplasowali wychowanie dzieci na miejscu czwartym od końca. Z kolei, inny ekonomista Andrew Oswald wziął pod lupę instynkty macierzyńskie i tacierzyńskie Brytyjczyków, wyciągając z tego eksperymentu następujące wnioski: "Dzieci wprawdzie nie sprawiają, że człowiek staje się bardziej nieszczęśliwy, ale z pewnością nie dają mu też więcej szczęścia. Chyba, że para posiada więcej, niż jedno, wówczas ich stan ducha pogarsza się."

d4jwju8

[

]( #opinions )

Dodatkowo portal "Manzine.org" przytacza ustalenia raportu socjologa z Wake Forest University Robina Simona, z którego wynika, że - niezależnie od okoliczności - to rodzice są bardziej podatni na depresję, niż nie-rodzice. Ale jak wytłumaczyć fakt, że synonimem słowa dziecko jest słowo pociecha?

Pary posiadające potomstwo cierpią z wielu powodów: z chwilą pojawienia się nowego człowieka w ich związku, spada m.in. ekonomiczna jakość życia, ilość czasu dla siebie, pogorszeniu ulega także jakość oraz częstotliwość pożycia seksualnego. Dodatkowo, wychowanie dziecka wymaga dużo cierpliwości i zdrowia psychicznego, ale to jeszcze nie wszystko! Pozostaje jeszcze jedna bardzo ważna kwestia...

d4jwju8

W 2003 roku ekonomiści W. Keith Campbell oraz Jean Twenge doszli do wniosku, że potomstwo tak bardzo wpływa na obniżenie satysfakcji nie tylko związku, ale i życia, że już od kilku dziesięcioleci, każde następne pokolenie coraz mniej garnie się do płodzenia dzieci. W efekcie, pary - zwłaszcza te o wyższym statusie majątkowym i lepiej wyedukowane - coraz bardziej odwlekają moment poczęcia pierwszego dziecka (przez co zmniejsza się ich liczba przypadająca na statystyczne małżeństwo), pragnąc jak najbardziej wydłużyć ten złoty wiek niczym niezmąconej wolności. Wiedzą bowiem, że dziecko to poważny zamach na ich autonomię. Co ciekawe, w środowisku naukowym panuje nieformalny pogląd, że owszem dzieci dają radość, lecz jednocześnie zabijają każdą inną formę szczęścia z nimi niezwiązaną...

[

]( #opinions )

d4jwju8

Autorka artykułu na ten temat, pisząca dla "New York Magazine" Jennifer Senior, przypuszcza że spory wpływ na zmianę postrzegania dziecka w społeczeństwie odegrał postęp. Otóż, jeszcze kilka dekad temu, w dobie niewielkich przedsiębiorstw rodzinnych oraz dobytków przekazywanych z pokolenia na pokolenie (farmy, gospodarstwa, etc.) dziecko dla rodziców pełniło wiele ważnych, niepisanych funkcji - było pomocnikiem, pracownikiem, ale też nadzieją na przyszłość, że majątek przetrwa i utrzyma się w czasie. Dzisiaj natomiast dzieci to niezwykle kruche i angażujące wiele wysiłku, ale też kapitału "projekty", które - często z wielkim trudem - trzeba wyprowadzić na ludzi.

Nie można także zapominać o fakcie, że również tempo życia samych rodziców uległo zmianie. Mowa o wielogodzinnym dniu pracy, ciągłym pośpiechu i zwyczajnym braku czasu na wychowywanie dzieci.

A jednak, mimo tych wszystkich smutnych informacji, wniosek ostateczny będzie pozytywny, bo jak zauważa Senior, większość z przytaczanych tu badań ma tę zasadniczą wadę, że obrazują nastawienie człowieka tylko w danym punkcie czasu. Tym samym, choć na określoną chwilę morale rodziców może być niskie, zaś obowiązki jawić się mogą jako bariery nie do przejścia, to jednak w przyszłości tę mocno zabieganą i wyboistą przeszłość, większość ludzi będzie wspominać z rozrzewnieniem. Ostateczną nagrodą będzie duma ze wspaniałego, dobrze wychowanego, ciepłego i życzliwego potomka, do którego to przecież jeszcze dwadzieścia lat temu zarywało się każdą noc. I z perspektywy czasu, było wspaniale...

[

]( #opinions )

A więc, konkluzja tego zagadnienia może być następująca: w dzisiejszych czasach ojcostwo z pewnością nie należy do zadań lekkich, łatwych i przyjemnych, jednak korzyści niewątpliwie przeważają, dlatego o przereklamowaniu tego zjawiska nie może być mowy.

MW/ PFi

Oceń jakość artykułu:
Zależy nam na podnoszeniu jakości naszego dziennikarstwa. Twoja opinia jest dla nas ważna!
d4jwju8

Podziel się opinią

Share

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d4jwju8
d4jwju8