Tekst: Byłam dzisiaj na spotkaniu z koordynatorem Erasmusa do Istambułu. To są studia po angielsku i po turecku. Siedziałam u niego ponad godzinę! Rozmawialiśmy o wszystkim, niesamowity człowiek, bardzo interesujący. Kiedy weszłam, on mówi: o studentka z Polski, która uczy sie we Włoszech... i chce pojechać do Istambułu..to bardzo interesujące...skąd te zainteresowania ( zaczęłam opisywać moje przygody, że podoba mi sie ta kultura, język) on na to : a wie Pani, ze Turcja i Polska maja tyle wspólnego... tyle wspólnej historii, przeszłości...Ja mówię, ze oczywiście, ze wiem, ze nawet widać to w języku, mamy takie same słowa...Była tam tez profesorka, która mówiła po turecku i współpracuje z Turcja. Zaczęłam wymieniać wszystkie te słowa, które są takie same po polsku i turecku....on na to: wiec mówi Pani też po turecku... śmiał sie, ze na samo hasło : Polka, wie, że mam zdolności językowe. Zapytałam o egzaminy, powiedziałam, że martwię sie bo chcę zebrać najwięcej doświadczeń będąc studentką, ale chce tez zdać
egzaminy i skończyć studia w miarę szybko, wiec chcę zrobić dobry plan studiów. A on na to żebym sie nie martwiła, ze plan możemy zawsze modyfikować, teraz nie musimy decydować ostatecznie( wiec bardziej ja byłam przejęta niż on), że to co zdam w Istambule zaliczą mi w Bolonii. Tak więc zapewniam was, że znakomicie poradzę sobie na kolejnych latach studiów. Połączę przyjemne z pożytecznym, a studia w Bolonii skończę w terminie. Co wy na to?