Trwa ładowanie...

Silny narkotyk z leków na HIV

Share
Silny narkotyk z leków na HIV
Źródło: Thinkstock
d2mzdqx

Nie od dzisiaj wiadomo, że jeśli chodzi o wprowadzenie się w stan odurzenia to ludzka pomysłowość nie zna granic i zahamowań. Nowy, szalenie uzależniający i siejący spustoszenie narkotyk wymyślony i niezwykle popularny w Afryce, to od początku wymysł chorego umysłu i prawdziwe igranie ze śmiercią.

Whoonga to mieszanka naprawdę ekstremalna - główny składnik nietypowego skręta stanowi sproszkowany lek podawany osobom zarażonym wirusem HIV. Jest on zmieszany z dagga - czyli marihuaną (w wersji mocniejszej mówi się o stosowaniu heroiny i metaamfetaminy), detergentami wykorzystywanymi w środkach czystości oraz... trutką na szczury.

Specyfik jest uważany za niezwykle silnie uzależniający - mówi się, że głód odczuwa się już po pierwszym zażyciu. Działanie whoongajest tak silne, że osoby uzależnione gotowe są podjąć najbardziej radykalne kroki, żeby zdobyć działkę. Tym bardziej, że ceny narkotyku nie należą do najniższych, a w skrajnych przypadkach uzależnieni potrzebują zażyć nawet kilkadziesiąt porcji dziennie.

[

]( #opinions )

d2mzdqx

Taki stan rzeczy, bezpośrednio przekłada się na wzrost przestępczości - co szczególnie dotyczy prostytucji, kradzieży i napadów rabunkowych. Co ważne, ofiarami tych ostatnich często stają się pacjenci klinik dla osób zarażonych wirusem HIV, przyjmujący leki będące składnikiem whoonga, oraz placówki medyczne, w których rabusie próbują zdobyć substancję. Lokalne media informują, że są miejscowości gdzie uzyskanie przez chorych leków przeciwretrowirusowych graniczy z cudem - większość została rozkradziona przez narkomanów.

Whoonga pochodzi z Republiki Południowej Afryki i właśnie tam cieszy się największą popularnością - szczególnie w dzielnicach nędzy, na obrzeżach Durbanu, Kapsztadu i Johannesburga, dzielnicach, których mieszkańcy zostali dodatkowo postawieni poza nawias społeczny na skutek zmiany zabudowy tych miast na mistrzostwa świata w piłce nożnej, które odbyły się w 2010 roku. O problemie wykluczenia mówiło się już od dawna.

W zeszłym roku, Dariusz Rosiak - publicysta zajmujący się problemami Afryki, na łamach "Rzeczpospolitej" podnosił kwestię baraków, do których zostali przeprowadzeni ubodzy mieszkańcy miast, co miało gwarantować "oczyszczenie" tych miejscowowści przed mundialem. Problem szerzącej się narkomanii i eksperymentalnych narkotyków dotyka jednak nie tylko RPA. Większość ubogich dzielnic na wszystkich kontynentach zalewa fala "nowych odmian" używek.

[

]( #opinions )

d2mzdqx

Dość wspomnieć o pako, które dziesiątkuje Amerykę Południową, czy jankem będący utrapieniem Zambii. Problem jest poważny i konieczne jest wypracowanie spójnej strategii uderzającej w łakomych zysku dostawców. Strategii zdecydowanie skuteczniejszej niż tej, którą mieliśmy okazję obserwować w Polsce podczas delegalizacji dopalaczy.

Najważniejszym zadaniem, bez wątpienia, jest konieczność stworzenia młodym ludziom jakiejkolwiek alternatywy, która sprawi, że sięgnięcie po narkotyk nie będzie jednym sposobem funkcjonowania w otaczającej rzeczywistości.

PFi/ mmch

d2mzdqx

Podziel się opinią

Share
d2mzdqx
d2mzdqx