Trwa ładowanie...

Speed Cross Race - bieg "ekstremalnie wciągający"

Share
Speed Cross Race - bieg "ekstremalnie wciągający"
Źródło: WP.PL
d4d32ky

Piękne słoneczne przedpołudnie, bajkowy las i gładka tafla jeziora. Wydawać by się mogło, że to doskonałe miejsce na rozpoczęcie majówki z całą rodziną. Niestety dla kilkuset śmiałków takie okoliczności przyrody okazały się jedynie tłem do morderczej przygody, jaką zafundowali im organizatorzy imprezy Speed Cross Race - biegu "ekstremalnie wciągającego".

1 maja na plaży miejskiej w Olsztynie, okolicznych lasach, łąkach i sadzawkach rozstawiono ponad 60 przeszkód. Na starcie zjawili się zawodnicy niemal z całej Polski. Jedyne o czym mogli zadecydować, to dystans z którym mieli się zmierzyć - 6 lub 14 km. Wydawać by się mogło, że przy rosnącej fali popularności tego typu biegów, trudno będzie zaskoczyć bardziej doświadczonych zapaleńców. Nic bardziej mylnego! Oprócz "tradycyjnych" ścianek, zasieków, lin i rowów, Speed Cross Race zafundował takie atrakcje jak, rundka kajakiem po jeziorze, dmuchana góra lodowa czy... bar ze smażoną szarańczą (panie wolontariuszki dopilnowały, żeby nie odrywać chrupiących nóżek i skrzydełek kilkucentymetrowego robala). Za brak celności w strzelaniu z łuku i rzutem oszczepem, można było otrzymać kilkadziesiąt pompek lub burpees gratis. Tuż przed metą natomiast i podłączonym do prądu labiryntem, czekała na śmiałków grupka zawodników z olsztyńskiego klubu MMA. Panowie dopilnowali, żeby biegacze nie odzwyczajali się zbytnio od piasku
w zębach.

(fot. WP.PL)
Źródło: (fot. WP.PL)

Mimo, że zawodnicy zmagali się z trasą ok. 2 godzin, nie sposób było się w tym czasie nudzić. Krajobraz zmieniał się co chwilę. Zadbana olsztyńska plaża, pagórkowaty i nieco dziewiczy las, tor motocrossowy, fragment miejski oraz bagna i sadzawki złożyły się na zawody, które z pewnością na długo pozostaną w pamięci zawodników. Grupy nieco zdziwionych kibiców dopingowały biegaczy.

d4d32ky

Warto zauważyć, że impreza Speed Cross Race była organizowana po raz pierwszy. Pomysłodawcy doskonale wykorzystali dostępny teren. Trudno oprzeć wrażeniu, że umiejętnie wykorzystano doświadczenie z innych "konkurencyjnych" zawodów. Leśna część trasy nie zawsze była jasno określona, ale z drugiej strony każdy jakoś sobie poradził.

(fot. WP.PL)
Źródło: (fot. WP.PL)

Pozostaje jedynie pytanie, po co miłośnicy sportu biorą udział w tego typu wydarzeniach? Odpowiedź bardzo łatwo znaleźć na mecie. Na twarzach każdego zapaleńca, który przekracza końcową linię maluje się uśmiech od ucha do ucha. Trudno opisać radość i satysfakcję po pokonaniu dystansu, wszystkich przeszkód i dobiegnięciu... w butach, bo dzięki "ekstremalnie wciągającym" bagnom, wcale nie było to takie oczywiste.

Grzegorz Brandt

d4d32ky

Podziel się opinią

Share
d4d32ky
d4d32ky