Trwa ładowanie...
Historia

Tak kobiety próbowały zrzucić kilogramy!

Share
Tak kobiety próbowały zrzucić kilogramy!
Źródło: SPL/East News
d40ybpf

Troska o "odpowiednią figurę" towarzyszy nam od stuleci, choć trzeba przyznać, że w XX wieku zaczęła przybierać znamiona obsesji (szczególnie wśród kobiet). Zbędne kilogramy spędzały sen z powiek już paniom dwudziestolecia międzywojennego niezależnie od ich poglądów politycznych, miejsca zamieszkania czy statusu społecznego. Schudnąć chciała każda: od amerykańskiej aktorki Joan Crawford po Lilę Brik, sowiecką muzę "pierwszego poety rewolucji" Władimira Majakowskiego.

To właśnie w dwudziestoleciu międzywojennym obserwujemy pojawienie się pierwszych uniwersalnych i powszechnych metod wyszczuplających, które miały "zagwarantować" spalenie nagromadzonego tłuszczu i uzyskanie wymarzonej sylwetki.

(fot. PD/korekcja)

d40ybpf

Zapanowała moda na odzież korekcyjną: specjalne majtki, biustonosze, a także tasiemki czy... skarpety. Noszenie takiej garderoby miało sprawić, że z brzucha, łydek czy szyi znikną zbędne fałdki. W gazetach zaczęły pojawiać się przepisy na zdrowe dietetyczne posiłki, a także reklamy pierwszych "niezawodnych produktów spalających tłuszcz". "Najnowsze odkrycie, szybkie i niesamowite efekty. Niczego nie musisz łykać, jeść czy żuć. Zmniejsz, część ciała, jaka żywnie ci się podoba. Bez diety czy ćwiczeń. Bądź tak szczupła, jak tylko tego pragniesz. To brzmi jak magia: zlikwiduj podwójny podbródek, zredukuj brzuch, popraw niezgrabne kolana, zmniejsz talię, ramiona czy biust!" - ten złoty środek na wszystkie problemy kobiet to wynalazek brytyjskich "naukowców": zupa La-Mar, którą powinno się wcierać w miejsca, na których zgromadził się zbędny tłuszcz. Koszt? Jedyne 2 funty za "kostkę" specyfiku, w promocji 4 funty za 3 kostki. Zakładamy, że popyt był ogromny.

(fot. PD/La-Mar)

Prawdziwy bum na "zewnętrzne spalanie tłuszczu" i "mechaniczne odchudzanie" przyniosły jednak lata 40. Jak grzyby po deszczu zaczęły wyrastać "salony smukłości", w których kobiety dobrowolnie zasiadały na fotelach wyposażonych w różnorakie pręty, wałki i sprężyny przypominające raczej wymyślne narzędzia tortur niż urządzenia mające służyć kobiecej urodzie. Masaże w takich salonach miały poprawić krążenie i spalić tkankę tłuszczową. Mimo zapewnień producentów skuteczność tych "mechanicznych rozbijaczy tłuszczu" była raczej wątpliwa, co nie przeszkadzało kobietom z radością oddawać się zabiegom wyszczuplającym w "salonach smukłości".

(fot. PD/ Thin Music)

d40ybpf

Lata 40. to także rozkwit "muzyki odchudzającej". Autorem pierwszego programu odchudzającego był prezenter radiowy Jerry Wallace, który jak sam zapewniał, stworzył system łączący muzykę z fachowymi poradami. Pierwsze pożądane efekty miały być widoczne już po tygodniu stosowania.

(fot. PD/electric spot)

Lata 50. to z kolei "skok na elektronikę" - na rynku pojawiają się pierwsze urządzenia do masażu punktowego, między innymi aluminiowy "spot reducer": "Od tej pory możemy używać specjalistycznego sprzętu, nie wychodząc z domu. Płacimy tylko raz i możemy korzystać do woli" - zapewniali producenci. To samo można powiedzieć o kolejnym odkryciu - wibrujących pasach wyszczuplających (popularnych zresztą do dziś). Te przypominające strażackie węże mocowania miały jednak nie tylko spalać tłuszcz, ale także zapewniać głęboki relaks.

(fot. PD/Vibrating Belt)

Jedną z najbardziej osobliwych metod odchudzania była "cudowna sauna, gorące portki", czyli nowoczesne urządzenie do sprawnego wytapiania tłuszczu. Wyglądało to trochę jak majtki wykonane z materaca. Trzeba przyznać, że pomysł wyjątkowo futurystyczny. Ale czy skuteczny?

Czy współczesne panie skusiłyby się na skorzystanie z któregoś z wyżej wymienionych wynalazków?

(fot. PD/ Sauna Pants)

PFi, facet.wp.pl

Zobacz: Jak zbudować szczupłą i muskularną sylwetkę

d40ybpf

Podziel się opinią

Share
d40ybpf
d40ybpf