Trwa ładowanie...
d4hut82
Ciekawostki

Ten mężczyzna nie powinien już żyć!

Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Ten mężczyzna nie powinien już żyć!
(East News)
d4hut82

"Być w czepku urodzonym"? "Urodzić się pod szczęśliwą gwiazdą"? Żadne z możliwych powiedzeń nie oddaje potencjału szczęścia, jakim cieszy się w swoim życiu ten mężczyzna. Frane Selak od lat uznawany jest za największego farciarza na świecie. Dzięki temu często może liczyć na uśmiech losu i... wysokie wygrane na loteriach, a czasami - w chwilach, kiedy jego życie znajduje się w zagrożeniu - na ocalenie. Pochodzący z Chorwacji mężczyzna tak wiele razy wychodził już cało z różnych opresji, że aż trudno w to uwierzyć.

Frane Selak jest już staruszkiem - ma 85 lat - ale wydarzenia w jego życiu były często tak burzliwe, że ma teraz z pewnością o czym opowiadać. Jego historia z powodzeniem mogłaby zaś posłużyć za kanwę kontynuacji słynnego filmu "Niezniszczalny" z Brucem Willisem. Na brak wrażeń nigdy nie mógł narzekać - wielokrotnie wychodził cało z sytuacji, podczas których wydawało się, że jego chwile są już policzone. Co najmniej siedem razy oszukał śmierć. Jego życie znajdowało się w bezpośrednim zagrożeniu tak wiele razy, że niektórzy sugerują, iż o Chorwacie nie powinno się mówić jako o najszczęśliwszym człowieku świata, ale wręcz jak o największym pechowcu w dziejach.

Mężczyzna przeżył kilka katastrof - w tym kolejową oraz lotniczą. Uczestniczył też w kilku wypadkach samochodowych, a na domiar złego został też potrącony przez autobus. Za każdym razem uchodził z wypadków bez większych szkód. Ukoronowaniem jego życiowego farta była zaś wygrana na loterii (w 2003 roku), na której Selak wygrał równowartość blisko 3 milionów złotych.

d4hut82

Pierwsze z całej serii wydarzeń, które sprawiły, że o Selaku zrobiło się głośno na całym świecie, miało miejsce w 1962 r. Mężczyzna podróżował wówczas z Sarajewa do Dubrownika. W czasie podróży doszło do tragedii - pociąg wypadł z szyn i stoczył się ze zbocza wprost do lodowatej rzeki. Siedemnaście osób utonęło. Tymczasem Selakowi udało się bezpiecznie dotrzeć do brzegu - na szczęście dla niego skończyło się na złamaniu, kilku siniakach i hipotermii.

Rok później okazało się, że także w przestrzeni powietrznej musi się liczyć z tym, że gdzieś tam czyha na niego śmierć. Podczas pierwszego w swoim życiu lotu samolotem i - jak do tej pory - ostatniego, w maszynie, którą podróżował, wyrwane zostały drzwi. Samolot ostatecznie się rozbił, a w katastrofie zginęło 19 osób. Chorwat, jak można się domyśleć, jakimś cudem wylądował bezpiecznie. W stogu siana. W 1966 r. wypadkowi uległ autobus, którym jechał Selak. Pojazd wpadł w poślizg i runął do rzeki. Cztery osoby utonęły, ale Selakowi nic poważnego się nie stało - doznał jedynie kilku zadrapań i siniaków. W 1970 r., podczas podróży autostradą, jego auto nagle stanęło w płomieniach. Dosłownie w ostatniej chwili udało mu się uciec z pojazdu, który eksplodował. Do podobnego zdarzenia doszło też w 1973 r., kiedy uszkodzona pompa paliwowa w jego samochodzie spowodowała, że przez otwory wentylacyjne zaczęły buchać płomienie. Selak stracił w tamtym incydencie większość swoich włosów, ale kolejny raz oszukał
przeznaczenie.

W 1995 r. mężczyzna został potrącony przez autobus. I z tego wypadku wyszedł bez większego szwanku. Rok później znów musiał jednak liczyć na cud. I ten cud nadszedł - podczas podróży samochodem górską drogą na jego pas ruchu wjechała ciężarówka. Aby uniknąć zderzenia czołowego, Selak przebił barierkę i wjechał w przepaść. Jego samochód spadł z wysokości 100 metrów i wylądował na drzewie. Zanim zaczął spadać dalej, jemu udało się opuścić pojazd. Na szczęście znów nic poważnego mu się nie stało.

Fakt potwierdzający tezę, że Selak jest w czepku urodzony, miał miejsce w 2003 roku. Właśnie wtedy okazało się, że wygrał na loterii równowartość prawie 3 milionów złotych. Zamiast do końca życia upajać się wygraną, zdecydował się jednak rozdać pieniądze rodzinie i znajomym. Przyznał wtedy, że do szczęścia wystarczy mu jego żona. Zachował tylko niewielką część pieniędzy na operację i ufundowanie kaplicy Matki Boskiej w podzięce za szczęście, na którego brak nigdy nie mógł narzekać.

"Wszystko, czego potrzeba mi w moim wieku to moja Katarina. Pieniądze nie zmieniłyby niczego" - powiedział w jednym z wywiadów Selak.

(ac/facet.wp.pl)

d4hut82

Podziel się opinią

Share

d4hut82

d4hut82